Przejdź na skróty do treści. | Przejdź do nawigacji

Zapamiętaj mnie Przypomnij hasło Rejestracja
Wersja mobilna
Newsletter
Zgłoś uwagę
RSS

Blogi

rozwiń
Strona główna Blogi

Dama Gier

15.05.2012

Świat pod naszymi stopami - recenzja gry "Botanicula"

7 miesięcy temu obejrzałam po raz pierwszy teaser Botaniculi i przyznam szczerze – gdybym nie wiedziała, że robi ją Amanita Design, której po Machinarium daję olbrzymi kredyt zaufania, pomyślałabym, że to będzie ot, jakaś tam nowa przygodówka ze śmiesznymi stworkami. Ale czeskie studio dodaje szczypty magii i folkloru każdej swojej produkcji, wprowadza odbiorcę w nostalgiczne klimaty, balansuje między oniryką, a światem rzeczywistym i porusza w nas jakieś wspomnienia z dzieciństwa. Samorost wszak był opowieścią o krasnoludku, a Machinarium historią o robotach. W Botaniculi zaś czujemy tchnienie Krecika, Kasztaniaków i Bajek z Mchu i Paproci, które obracały się wokół przeróżnych zjawisk natury i zabierały nas do tego malutkiego świata, którego nie dostrzegamy – do świata pod naszymi stopami.

 

 

W lutym udało mi się skorzystać z możliwości przetestowania dema za pośrednictwem serwisu OnLive i nagrałam wtedy 15 minutowy gameplay z rozgrywki. Po premierze pełnej wersji miałam chęć pokazania Wam czegoś więcej, innych lokacji i zagadek, jednak stwierdziłam, że to tylko może popsuć wrażenia z rozgrywki. Element tajemnicy i radości z odkrywania kolejnych plansz jest tutaj na tyle satysfakcjonujący, że zwyczajnie nie chciałam Wam tego robić ;) Jeśli nigdy nie graliście w produkcje studia Amanita to możecie obejrzeć poniższy filmik i potowarzyszyć mi przez pierwsze chwile z Botaniculą.

Fabuła gry jest obrazowa, nie znajdziemy w całej grze żadnych napisów czy dialogów – wszystko jest animowane i okraszone wyjątkowymi dźwiękami, a przez to łatwe do zrozumienia. W świecie roślin, żyją spokojnie setki różnych organizmów ( w całej grze spotkać można ich aż 130!). Niektóre wiszą leniwo na listkach, inne opiekują się dziećmi, jeszcze inne zbierają orzeszki – słowem wszyscy koegzystują ze sobą w zgodzie i harmonii. Pewnego dnia jednak do tego przyjaznego świata wkrada się ciemna materia, która zaczyna pochłaniać cały ekosystem. Szczególnie upodobała sobie owoce z drzewa, które jest przecież życiowym filarem takiego układu.

W obliczu zagłady ostatnie nasionko wykazało wolną wolę i uciekło przed zjedzeniem wprost w ramiona pewnego nieświadomego zagrożenia malutkiego orzeszka. A jako, że zawsze przed wyruszeniem w drogę należy najpierw zebrać drużynę podczas całej przygody towarzyszyć nam będzie aż 5 dzielnych kompanionów. Misja jest oczywista – trzeba będzie udać się do samego jądra ciemności i zwalczyć złą materię, by móc zasadzić nasionko

 


Droga jednak nie będzie prosta. Często odcinki drzewa będą blokowane przez różne stworzenia zdecydowanie większe od nas i trzeba będzie trochę pokombinować, by przejść dalej. Mechanika gry opiera się na najprostszym systemie –
point’n’click. Gdy kursor zamienia się w łapkę na danym przedmiocie dokonuje się interakcji. Mam nadzieję, że Was nie odstraszę jeśli powiem, że90% takiej współpracy z otoczeniem nie poruszy fabuły do przodu. Są to tylko śmieszne lub dziwaczne animacje. W praktyce wygląda to w ten sposób, że gra się eksploracyjnie – klikamy we wszystko w co możemy by zobaczyć jakiś efekt. Mapa po której będziemy się poruszać jest bardzo duża i trzeba się sporo nachodzić by rozwiązać dane zadanie.

Misje, które przyjdzie nam wykonać są w zasadzie identyczne. Znajdź 5 kluczy. Znajdź 7 nasionek. Znajdź 3 dzieci czy 14 kurczaków. Natomiast cała frajda polega na rozwiązywaniu mniej lub bardziej logicznych zagadek, za które owe przedmioty dostaniemy. Niektóre są spójne i wiadomo co trzeba zrobić już od pierwszego  rzutu okiem. Niektóre zaś powodują frustrację i kilkunastominutowe rozmyślanie na temat „co autor miał na myśli”. Choć gra nie ma oficjalnego podziału na rozdziały, to jednak można w niej wyróżnić 3 części, które różnią się od siebie klimatem. Potężnie zacięłam się na każdej z nich nie mogąc ruszyć z miejsca – aż na dwóch z nich nie wynikało to z błędów w rozumowaniu lecz braku spostrzegawczości. Przypuszczam więc, że osoby, które są pod tym względem lepiej ode mnie rozwinięte poradzą sobie bez żadnego poradnika ;)

 

Oprócz standardowego szukania przedmiotów i wymieniania ich na te bardziej pożądane w Botaniculi jest kilka mini- gier wymagających zręczności jak np. siatkówka czy wyścig robaczków. Nie stanowią one większych problemów, raczej miło urozmaicają rozgrywkę.

Najbardziej pozytywnie wspominam środkowy etap gry, gdzie nasi bohaterowie lądują w kolorowym miasteczku i mają za zadanie zdobyć owych 12 nieszczęsnych kurczaków. Poziom humoru sięga tu apogeum. Przykładowo w jednym domku obserwujemy jak pewna istota tworzy Frankensteina korzystając z układu elektrycznego, a w innym zobaczymy odniesienie do Samorosta. Etap dalej wszystko staje się mroczniejsze – w porównaniu do harmonijnego miasta, będziemy zwiedzać kręte i identycznie wyglądające korytarze, nadające bardzo klaustrofobicznego klimatu. Mimo to jednak, nadal widać wtedy specyficzne poczucie humoru twórców. Jest moment, w którym nasza drużyna obserwuje kukiełkowe przedstawienie. Za pierwszym kliknięciem jest to oklepany rycerz walczący ze smokiem. Za drugim jakiś pajacyk. Za trzecim pojawia się nasza 5-osobowa ekipa przy entuzjastycznym okrzyku „juhu!”. Za czwartym będzie ona walczyć z czarną materią, której w scenie finałowej … wyrwie nogę niczym pająkowi z Limbo, a następnie użyje na niej zakrwawionego noża…Brrr ;)

 

Od strony wizualnej jest surrealistycznie, schludnie i pięknie. Początkowo obawiałam się małej różnorodności lokacji, jednak potem wyraźnie widać wysoki potencjał artystyczny grafików Amanity. Wszystko jest dopracowane. Każda z istot jakie spotkamy jest inna i bardzo zapada w pamięć. Podczas gry zbieramy też animowane karty z ich wizerunkami, za które w finale czeka nas niespodzianka ;) Najbardziej mnie jednak zauroczyła oprawa dźwiękowa, za którą studio otrzymało już nagrodę na Festiwalu Gier Niezależnych. Muzykę skomponowała czeska formacja DVA, a cały soundtrack możecie przesłuchać tutaj :http://dva2.bandcamp.com/album/botanicula . Ja się nie mogłam opanować i już sygnał „Juhu!” rozbrzmiewa w moim telefonie ;D Już chyba zawsze to słowo będzie mi się kojarzyło z Botaniculą, tak samo jak „Ahoj!” z Krecikiem.

Jedyne co mnie rozczarowało, to słabe wykorzystanie różnorodności bohaterów. W demie jeśli dobrze pamiętam były 2 sytuacje, w których trzeba było wybrać odpowiednią postać by rozwiązać zagadkę. To mi zrobiło nadzieję. Wszak jaki sens jest tak różnicować fizycznie drużynę jeśli nie ma się zamiaru tego potem wykorzystać? Niestety później doświadczymy zaledwie jedną tego typu zagwozdkę. Poza tym nie ma co się oszukiwać – jeśli dany bohater nie daje z czymś rady, wystarczy przeklikać pozostałych ;)

 

 

Podsumowanie

W Botaniculę grałam z przerwami, dawkując ją sobie według uznania i wolnego czasu. Wiedziałam, że nie będzie to długa rozgrywka i faktycznie – jej przejście w zależności od waszej spostrzegawczości i umiejętności abstrakcyjnego myślenia oscyluje w granicach 3,5 – 5 godzin. W stosunku cena/jakość wypada nadzwyczaj okazale, zwłaszcza, że długo można ją było kupić za grosze w Humble Botanicula Debut. Polska wersja pudełkowa wydawana przez CD Projekt wynosi aktualnie 39 zł. Choć domyślnie jest skierowana dla graczy powyżej 7 lat sądzę, że najmłodsi gracze mogą sobie z nią nie poradzić. Chyba, że wspólnie z rodzicami, co jest o wiele lepszym pomysłem niż oglądanie razem dobranocki ;) Z czystym sumieniem polecam wszystkim fanom nie tylko Amanity czy gier niezależnych, ale ludziom, którzy noszą w sobie pierwiastek dziecięcej radości powstającej przy odkrywaniu nieznanych światów.

 

Plusy:

+ Surrealistyczny i piękny świat roślin

+ Sympatyczni bohaterowie i ilość postaci pobocznych

+ Miła dla ucha ściezka dźwiękowa

+ Satysfakcja z grania i odkrywanie Easter Eggów

+ Cena/jakość

Minusy:

- Słabe wykorzystanie właściwości bohaterów

- Mała ilość zagadek logicznych w stosunku do prostych zadań point'n'click

Ocena: 85/100

 

Więcej recenzji gier i newsów na :

 

 

Gość
Gość IP: 195.117.48.* 2012.05.16 09:42
Fajna recenzja. Gra rzeczywiscie fajna - klimat ma totalnie surrealistyczny, momentami wrecz psychodeliczny. Chociaz spodoba sie raczej tylko fanom przygodowek point'n'click i dzieciom - reszta sie pewnie zanudzi. 39zl to cena mniej wiecej "Steamowa", wiec ok, ale w ofercie Humble Bundle to mozna ja bylo praktycznie "ukrasc" i to z masa innych gier i dodatkow.
10.05.2012

The Walking Dead: The Game, Episode 1 "A new day" - recenzja

Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie. Czy nieumarli mogą jeszcze czymś zaskoczyć?

Inwazje zombie to temat tak oklepany w sztuce filmowej i branży gier video, że już dawno zaczęłam stronić od niego. Gwóźdź do trumny przybił Techland swoim Dead Island, które porażało emocjami na zwiastunie, a w samej grze ziało nudą i monotonią. Nie sposób zauważyć jednak, że serial „The Walking Dead” zekranizowany na podstawie komiksu Roberta Kirkmana „Żywe trupy” jest bardzo popularny.  Nie było mi dane poznać ani jednego ani drugiego dzieła, więc obawiałam się, że pogubię się troszkę w fabule najnowszej gry od Telltale Games. Na szczęście dla mnie, a także pozostałych osób nie znających serii, jak też i dla samych fanów ( bo po co odgrzewać stare kotlety) – fabuła w grze „The Walking Dead” stanowi odrębną część.

Lee Everett jest tutaj głównym bohaterem. Skuty kajdankami w policyjnym radiowozie, z oczami i twarzą mówiącą „ wiem, że źle zrobiłem, ale w słusznej sprawie”, ten czarnoskóry profesor od razu budzi sympatię i ciekawość. Gdy na autostradzie dochodzi do wypadku i pojawiają się pierwsze zombie Lee nie ma wyboru – musi uciekać. Los chce, że pierwszy dom na jaki trafia, jest opuszczony- jeśli nie liczyć pewnej małej, zagubionej dziewczynki, której opiekunka zamieniła się w krwiożercze monstrum. Lee jako były nauczyciel bierze ją za rączkę i razem postanawiają poszukać w mieście pomocy.

Przekrój postaci, na jakie trafimy w pierwszym epizodzie jest całkiem konkretny. Nie zabraknie kochającej się rodziny, zgryźliwego, starego piernika, pięknej dziewczyny czy odważnego chłopaka z ledwo widocznym zarostem. Wszyscy są wyraźnie nakreśleni, jak przystało na stylizację komiksową i łatwo załapać do nich sympatię bądź wprost przeciwnie – natychmiastową niechęć. Fabuła, jak można się domyślić będzie obracała się wokół grupy ocalałych, którzy muszą ze sobą współpracować by nie zostać pożartym przez pół żywych truposzy.

Co do klimatu, cóż… Jest to w pewnym sensie survival horror, ale strachu tu raczej nie doświadczycie. Nie mniej jednak jest emocjonująco, ale to nie zasługa muzyki czy oprawy wizualnej, a relacji, jakie się budują między graczem, a pozostałymi postaciami. Każdy kto ma w sobie choć odrobinę empatii, będzie się w tej grze martwił bardziej o ich życie niż o swoje własne.

Jeśli nie mieliście do czynienia z grami od TG musicie mieć na uwadze jedno – to studio robi doskonałe przygodówki. „The Walking Dead” nie jest na szczęście kolejnym bezmyślnym shooterem czy slasherem, w którym używa się różnych wariantów broni po to, by jak najskuteczniej położyć hordę nieumarłych. Ale nie jest także klasyczną odmianą point & click. Najbardziej pasuje mi tu określenie „interaktywny serial”. Dlaczego?

Przede wszystkim forma gry. Jest ona podzielona na 5 odcinków, które będą się pojawiać co miesiąc. Najlepsze jest jednak to, że to co zobaczymy w kolejnej części zależy tylko i wyłącznie od naszych wyborów… To widać nawet w zajawce, która ukazuje się po ukończeniu pierwszego epizodu. Taki sprytny cliffhanger idealnie buduje klimat serialu, na którego następny odcinekczeka się z niecierpliwością. I co tu kryć – budzi myśli w stylu „ Hmm… A może trzeba było wybrać inaczej?”

Nie będę Was czarować. Pierwszy odcinek to jakieś 2 godzinki gry – czyli tyle co przeciętny film w kinie. Nie da się w tak krótkim czasie stworzyć fabuły, w której gracz będzie co krok napotykał na dylematy moralne. W „The Walking Dead: A New Day” jest ich garstka, ale są one doskonale wyważone. Nie spotkacie się tutaj z wyborem między dobrem, a złem. Są one raczej utrzymane w konwencji „uratuj mamę lub tatę”. Niestety podczas gry nie ma czasu ich dokładnie analizować. Decyzje, jakie musimy podjąć są ograniczone czasowo, co dodatkowo podnosi adrenalinę i sprawia, że tak jak w przypadku prawdziwego zagrożenia – reagujemy instynktem. Czy wybraliśmy dobrze, dowiemy się w … następnym odcinku ;)

Jak w każdej przygodówce tak i tutaj przyjdzie nam przeszukiwać lokacje, by znaleźć pomocne przedmioty. Główną jednak mechaniką gry jest prowadzenie dialogów oraz krótkich sekwencji QTE. Rozmowy z postaciami,  pozwalają nam dowiedzieć się więcej o przeszłości naszego bohatera, a także wyłapać ciekawe historie z życia pozostałych. Co ciekawe to jak nas będą postrzegać pozostali, zależy właśnie od sposobu prowadzenia rozmowy. Jeśli zdecydujemy się kłamać – postać zauważy, że nasz bohater coś kręci i odnotuje to w swojej pamięci. Jeśli kogoś bronimy – budujemy tym samym zaufanie. Praktycznie podczas każdej rozmowy na ekranie pojawi się drobna informacja w stylu „ Clementine zapamiętała, że dałeś jej batonika”. To budzi w nas ciekawość, a także obawę, czy na pewno postępujemy słusznie…

Gra nie została co prawda spolonizowana, ale w dzisiejszych czasach niemal każdy posługuje się już tym językiem mniej lub bardziej sprawnie. Z włączoną opcją napisów myślę, że nie będzie problemu by prawidłowo zrozumieć treść, choć przyznam, że polski dubbing lub chociaż lektor pozwoliłby na lepszy odbiór gry. Pod względem graficznym natomiast Telltale Games mogłoby pokusić się o lepsze tekstury. Pomysł na komiksową stylizacje to jedno, a dobre wykonanie to drugie. Nie mniej jednak, nie było tu momentów, które raziłyby jakoś po oczach. Wolę już i taką oprawę niż plastikowe postacie z Jurrasic Park: The Game. Jedyne co czasem wkurzało to samosterowanie bohaterem. Na kamerę nie mamy wpływu, a  Lee momentami chodzi nie tak, jak byśmy chcieli. Dobrze natomiast wypadają sekwencje QTE, w których musimy najpierw najechać celownikiem w odpowiednie miejsce, a dopiero potem przycisnąć daną sekwencje klawiszy.

Podsumowanie

„The Walking Dead: The Game – Episode 1 : A New Day” to zalążek bardzo dobrej gry, która jest moim zdaniem lepszą alternatywą niż bierne oglądanie serialu. Mamy tutaj wszak wpływ na dalsze losy bohaterów i poczucie, że jesteśmy razem z nimi w środku bagna. Cena za odcinek wynosząca tyle co bilet do kina powinna również Was do niej przekonać. Ja z niecierpliwością czekam za kolejnymi epizodami.

Plusy:

+ Decyzje mające wpływ na dalszą rozgrywkę

+ Wciągająca historia

+ Niska cena

+ Oprawa graficzna (choć to kwestia gustu)

Minusy:

- Niedopracowane sterowanie

- Praca kamery

- Groza w „lekkim wydaniu”

Ocena: 80/100

 

Więcej recenzji i materiałów o grach video znajdziecie na:


Gość
Gość IP: 80.55.112.* 2012.05.11 07:28
Do minusów dorzucił bym jeszcze podział na epizody. Ja rozumiem chęć zrobienia interaktywnego serialu ale niestety z miesięcznym odstępem czasu człowiek straci "połączenie" z grą.

Do plusów można zaliczyć cenę. Z tego co wiem całość czyli 5 "odcinków" będzie można dostać za 69zł. Jeżeli wszystkie będą miały przynajmniej 2 godziny to można się spodziewać 10h rozgrywki minimum.
Co za tym idzie - to więcej niż np CoD za lepszą cenę :P
Gość
Gość IP: 80.237.226.* 2012.05.10 15:33
Back to the Future połknąłem w jeden wolny dzień, wszystkie epizody, na prawdę świetnie zrobiona gra. Kiedy usłyszałem o The Walking Dead, od razu kupiłem i jedyne moje rozczarowanie to fakt, że muszę teraz czekać na kolejny odcinek, kawał solidnie zrobionej gry, fabuła jest świetna, gorzej nieco z oprawą audio, ale to w końcu nie najważniejsze. Nie mogę się doczekać na skomplementowanie i ocenienie w pełni gry, przede wszystkim interesuje mnie w jakim kierunku pójdą ścieżki wyboru, czy będą tylko 'umilaczem' czy faktycznie będą miały znaczenie.
Dama Gier
Autor: villy
Niepoprawna marzycielka, która oddała serce elektronicznej rozrywce, duszę - beletrystyce z fantastyką na czele, a oczy i dłonie Nikonowi D90. Grafik - amator i amator czekolady w jednym!
Liczba postów: 40
Liczba komentarzy: 322
Liczba wyświetleń: 63144
Sonda
Wyraź swoją opinię
Telefony
Play.pl
Cena: 1.00
  • Automatyczna instalacja
  • Dostępny w czterech wersjach kolorystycznych
  • Możliwość podłączenia anteny zewnętrznej
  • Transfer do 7,2 Mbps
Cena: 139.00
  • Modem z funkcją routera Wi-Fi
  • Możliwość utworzenia sieci bezprzewodowej dla pięciu urządzeń
  • Wbudowana bateria
  • Wyświetlacz OLED z licznikiem danych
CENEO Kup najtaniej
MSI Radeon HD5770 1GB DDR5 128bit PCI-E (R5770-PMD1G) MSI Radeon HD5770 1GB DDR5 128bit PCI-E (R5770-PMD1G)
Dostępny w 6 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Logitech B110 Logitech B110
Dostępny w 101 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Archos 7'' Home Tablet 8GB Archos 7'' Home Tablet 8GB
Dostępny w 9 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Magix PC Check & Tuning 2011 (570993) Magix PC Check & Tuning 2011 (570993)
Dostępny w 4 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu

Co:
Gdzie:
Kraj:
praca IT Polska njobs IT praca
vacatures IT Netherlands njobs IT vacatures
arbeit IT Deutschland njobs IT arbeit
work IT United Kingdom njobs IT jobs
Lavoro IT Italia njobs IT lavoro
Emploi IT France njobs IT emploi
trabajo IT Espana njobs IT trabajo
Video
nowe filmy