Gameblog - blog o grach komputerowych
Final Fantasy XIII-2
W założeniu ta gra miała być erratą do dobrze przyjętej, acz nieco nieudanej Final Fantasy XIII. W efekcie dostajemy do rąk produkcje która być może odrzuci hardcorowych fanów serii, ale ma szansę przyciągnąć sporą grupę nowych graczy.
Żeby było jasne. Nigdy ne byłem wielkim fanem tej serii. Powodów było kilka. Pierwszy to archaiczny jak na mój gust system walki. Gry turowe miały sens kiedy komputery nie wyrabiały się ze zbyt dużą liczbą animacji na ekranie. Wszelkie Cywilizacje, Heroes of Might and Magic czy właśnie Final Fantasy z ich statycznym systemem konfrontacji broniły się do czasu kiedy pojawiły się Dune, Warcraft, a wraz z nimi RTS i pochodne. Czyli dwadzieścia lat temu. Drugi powód, powiązany z poprzednim to czas jaki jestem w stanie poświęcić na rozrywkę. OK, trzygodzinne tytuły to gruba przesada. Jednak tytuły które zabierają mi całe tygodnie odpuszczam sobie. Stąd na przykład mój wstręt do wszelkiej maści MMO. Sorry, ale jeśli wirtualne życie zabiera więcej niż to realne wysiadam. Szkoda mi czasu. Wszelkie uwagi na temat mojego lamerstwa, braku zrozumienia dla tematu MMO i turówek proponuje wsadzić sobie w buty. Takich gości jak ja jest cała masa, a o gustach się nie dyskutuje. Wróćmy więc do Final Fantasy XIII-2.
Ta gra jest pierwsza z serii w która tłukłem z przyjemnością. Owszem, wciąż mamy tu do czynienia z turowymi walkami. Jednak ich system zmienił się diametralnie. Są dynamiczne, ustawki poszczególnych ciosów, czy czarów-marów odbywają się w tle, na ekrnie nareszcie się coś dzieje. Co prawda podobnie był w części XIII, ale w XIII-2 wygląda to jeszcze lepiej. W połączeniu z faktem, że autorzy serii postanowili wreszcie zrezygnować z liniowości i dali szersze pole do eksploracji świata Final Fantasy XIII-2 zadziwia swoją dynamiką. Główna fabuła zamyka się w okolicach 20 godzin grania. Jest to jak dla mnie czas który jestem w stanie poświęcić na siedzenie przed telewizorem nad jednym tytułem. W połączeniu z dynamiką i doskonałą jak zwykle scenografią ta gra jest przyjemną rozrywką.
Minusy? Muzyka w tej grze jest koszmarnie nierówna. Naprawdę ciekawe kompozycje mieszają się z muzyczkami godnymi ścieżki dźwiękowej Klanu. Całość jednak daje radę. O grafice scenografii już wspominałem, jest świetna. Same postacie mogłyby być bardziej dopracowane, ale czepiać się ich można tylko na siłę. Inna sprawa, że Final Fantasy XIII-2 wydaje się być zbudowane pod recenzje. Filmy z pierwszych dwóch, trzech godzin rozgrywki – tych które zalicza najczęściej recenzent – są dopieszczone w każdym szczególe. Później jakość ich wykończenia spada, ale przyznać trzeba, że do samego końca nie schodzi poniżej średniej. Jest to jednak sytuacja typowa dla większości gier na rynku, a nie przypadłość tylko tego tytułu.
Reasumując. Final Fantasy XIII-2 to najbardziej dynamiczna ze wszystkich części serii. Uproszczona fabularnie, rozbudowana pod kątem czystej zabawy. I przyznać muszę, że budzi szacunek dla wydawcy. Jeśli powyższych zabiegów dokonano by w chwili, gdy seria upada sprzedażowo, raczej by jej nie uratowały zrażając do siebie ostatnich klientów będących zarazem fanatycznymi wielbicielami. W chwili, gdy Final Fantasy wciąż doskonale się sprzedaje paru funboy-ów pewnie się na nią obrazi, ale cała masa gości mojego pokroju zacznie po nią sięgać.
Final Fantasy XIII-2
Ocena: 4/5
Zaprawdę, wielbiciele turówek to ludzie na poziomie, pozbawieni pogardy, pełni kultury i tolerancji dla osób o innym zdaniu.
Gość IP: 62.245.116. Wybacz, ale tracenie wielu godzin na wirtualne sukcesy kiedy wokół toczy się realne życie jest jedynie dowodem na mega eskapizm.
Gość IP: 95.49.49.*
Starasz się nadrabiać chamstwem, ale to ci nie pomoże - naprawdę jesteś (przynajmniej w tym komentarzu) absolutnie beznadziejny. I nie akcentuj swojej pogardy dla redaktorów CHIP-a, bo to zwykłe błazeństwo, wynikające z braku pewności siebie (a może też z megalomanii)...
ps. a teraz wybaczcie, ale odpadam z tej "dyskusji" za malo ostatnio przebywam w Internecie i zapomniałem o istnieniu trolli
Osobiscie wydaje mi sie, ze tury sa raczej pozostaloscia po grach przy ktorych mozg wykorzystywalo sie do czegos wiecej niz tlumienie poglosu wywolanego przez osbijanie sie dzwieku wewnatrz pustej czaszki podczas kozystania ze sluchawek...
Chociaz, rozumiem ze moze pan w tym zagadnieniu sie zbytnio nie orientowac. Pozdrawiam.
Darkness 2
Pierwsza część Darkness wbijała w fotel na długie godziny. Mroczna fabuła główna, sporo wątków pobocznych, swoboda w poruszaniu się po mieście plus głos Mike'a Pattona to było to. Dwójka rozczarowuje na całej linii. Zapomnijcie o pełnokrwistej historii, autorzy postanowili ją olać i stworzyli kilkugodzinną strzelaninę z głosem z offu z twarzy podobnym do nikogo.
No może to nie do końca prawda. Fabuła w dwójce jednak istnieje i jest całkiem rozbudowana. Problem w tym, że nie poznajemy jej za pomocą filmów, rozgrywki etc. Ot w przerywnikach między patroszeniem przeciwników na ekranie pojawia się jakaś postać i przez parę minut opowiada nam o co właściwie chodzi w historii, co wydarzyło się pomiędzy pierwszą i drugą częścią gry. OK. Przyznać należy, że te opowieści są całkiem zgrabne. Jednak na Boga, jeśli gra w połowie składa się ze statycznych scenek z gadającymi głowami to chyba nic dziwnego, że w pewnym momencie zaczyna się je przeskakiwać.
Samo sedno, czyli patroszenie przeciwników to zaś góra 5 godzin na najwyższym poziomie trudności. Tu uczciwie trzeba przyznać, że zabawa idzie na całego. Strzelamy z obu rąk. Do tego do dyspozycji mamy dwie dodatkowe demoniczne kończyny którymi wyrywamy serca, łamiemy kręgosłupy, wyrywamy meble ze ścian i miotamy nimi w przeciwników. Jednym słowem jeśli zapomnimy o wątku fabularnym ta gra zaczyna dawać sporo radości.
Dodatkowym stymulantem jest grafika. W przeciwieństwie do jedynki w Darkness II nie silono się na realizm. Postawiono na komiksowy styl który przypomina takie klasyczne tytuły jak XIII, Outlaws czy bardziej współczesne Borderlands. Podobne ma się sprawa ze stroną dźwiękową tego tytułu. Odgłosy wystrzałów, miażdżonych kości, ćwiartowanego mięsa, pokrywa przyjemna, acz mroczna muzyka. Całość tworzy przerażający melanż.
Kiedy jednak spojrzy się na Darkness II przez pryzmat pierwszej części robi się jakoś smutno. Technologicznie poprzednia część była o kilka klas niżej. Dawała jednak wiele czysto intelektualnej rozrywki. Dwójka od strony technicznej jest doskonała. Jednak brak budżetu na poprowadzenie fabuły powoduje, że to właśnie li jedynie strzelanina.
Darkness 2
wydawca: Cenega
Ocena: 3.5/5

Kup najtaniej

- RTSy przez długi czas porażały słabiutkim SI anie brakami płynności;
- Co do czasu: przy turówce można coś jeszcze robić, w tych czasu rzeczywistego to chyba tylko rekompensować brak kompresji czasu;
- Proszę nie leczyć swoich kompleksów wynikłych z jak najbardziej uzasadnionej opinii co do wymagań intelektualnych w różnych grach zakrzykiwaniem przeciwników. Jeśli to jednak ulubiona rozrywka to w polityce płace chyba lepsze.
PS: "Takich gości jak ja jest cała masa" - leming? ;-)