Przejdź na skróty do treści. | Przejdź do nawigacji

Zapamiętaj mnie Przypomnij hasło Rejestracja
Wersja mobilna
Newsletter
Zgłoś uwagę
RSS

Blogi

rozwiń

Linuxgeek - Blog linuksowego geeka

19.05.2012

A ja się chciałem czegoś nauczyć...

Fanaberie wykładowców, "sucha" teoria, niska jakość nauczania i zawyżone wymagania. Z takimi problemami spotykają się studenci z całej Polski. Mi trafił się przypadek szczególny...

 

Jestem studentem I-go roku Informatyki an Uniwersytecie Wrocławskim. Geniuszem nie jestem, jednak za idiotę się nie uważam. No może trochę leń ze mnie... ;) Ale to nie ważne. Poszedłem na studia w celu "poszerzenia horyzontów", a spotkałem się z, momentami, żenującym poziomem nauczania, prowadzącym do niczego innego jak zrezygnowania i demotywacji. Jak to się dzieje?

 

Matematyka jest podstawą pracy każdego programisty (nie javowego klepacza z fermy).  Jej naukę na studiach zwykle zaczynamy od logiki, która ma usprawnić proces precyzyjnego opisywania problemu, szukania i dowodzenia rozwiązania dla niego. Jest to przedmiot którego z powodzeniem można nauczać w gimnazjum, co by prawdopodobnie zwiększyło naukowe zdolności uczniów. Ale do rzeczy: sposób nauczania tego przedmiotu z jakim się spotkałem na studiach, był żenujący. Trochę na własne życzenie, ponieważ wybrałem nurt "P" (prostszy - było to zalecane odgórnie dla studentów, którzy nie zdali matury rozszerzonej z matematyki zbyt dobrze - m. in. ja). Miało być prościej, a było trudniej. Wykładowca miał problemy z jasnym przedstawianiem prostych dowodów, ciągle się mylił, wykład był nudny i mało treściwy. Musiałem uczyć się sam, dzięki czemu zdałem. Jako jeden z nielicznych. Prostszy nurt zaliczyło 20 na 80 osób. Brak przekazania podstawowych wiadomości z teorii mnogości, wytłumaczenie zasady indukcji matematycznej "po łebkach", brak objaśnienia unifikacji czy udowadniania sprzeczności formuły przez rezolucję, robienie list ćwiczeń po 3-4 tygodnie jednej (na których de facto były trywialne zadania). Po pierwszym semestrze, z ledwo zrozumianą logiką, zostałem puszczony dalej - jak wiele innych osób. To się nie mogło skończyć dobrze.

I się skończy za parę dni źle - złe przygotowanie z logiki odbija się na algebrze czy programowaniu, gdzie musimy być już wprawni w dowodzeniu. Efektem tego będzie niezaliczony semestr dla większości ludzi z roku. Owszem studenci są leniwi - ale jak mamy ogarnąć coś na wyższym poziomie, skoro podstawa leży? Jak mamy się rozwijać, skoro nas olewają? Ale to jest nic w porównaniu do ostatniego wyczynu naszego wykładowcy z Programowania. Programowanie to przedmiot na którym poznajemy języki deklaratywne (takie jak Haskell czy Prolog) i podstawy teorii języków programowania. Brzmi to fajnie - uczymy się czegoś bardziej rozwijającego niż klepanie aplikacji klienckich w Javie. Na przedmiocie obowiązuje tzw. "pracownia" - odgórnie narzucone 3 zadania do rozwiązania w wyżej wymienionych językach. Tez brzmi dobrze - uczymy się wykorzystywać te narzędzia do konkretnych celów. Gdzie jest więc kruczek? Kruczkiem jest 2-ga pracownia. Jako studenci pierwszego roku, niektórzy wcześniej w ogóle nie programujący, mamy wykonać takie oto zadanie. Problem polega w tym, że 90% wiadomości potrzebnych do wykonania tej pracowni wykracza poza materiał studiów I-go czy nawet II-go stopnia. Musimy wiedzieć co to jest maszyna abstrakcyjna, semantyka naturalna/operacyjna. To są części programu Programowania na poziomie magisterskim, nie licencjackim, a i tak poznajemy tam semantykę języków imperatywnych, a nie deklaratywnych. No i oczywiście - tych wiadomości na wykładzie z Programowania nie było. Mamy je sobie znaleźć, co często graniczy z cudem i dla niektórych jest niedostępne - materiały rzadko spotykane i przeważnie w języku angielskim (dla mnie nie problem). Dalszy problem z tym zadaniem jest taki, że jest ono niedospecyfikowane (jak widać pod linkiem). Mamy sobie wywróżyć z kuli jak ten język działa - nie ma nawet podanych reguł semantyki naturalnej, która jest podstawą implementowania interpretera jakiegokolwiek języka. Nie było też mówione jak implementować język leniwy, nie mówiąc o full lazyness. Pytam się więc jak ma to zrobić przeciętny student 1-go roku, skoro na wykładzie były omówione tylko takie rzeczy jak lekser i parser? Po napisaniu tych dwóch rzeczy dalej nie wiem za co się zabrać.

Powyższy akapit jest pełen, dziwnych dla większości czytelników, zwrotów, które zrozumieją tylko ludzie w trakcie bądź po studiach informatycznych. Przynajmniej powinni. Ale jeżeli ktoś jest po takich studiach, to niech oceni czy to zadanie (ale też cały przedmiot) jest odpowiednie dla studentów pierwszego roku. Niech sam spróbuje wykonać to zadanie. Bo ja mam wrażenie, ze to jest zabieranie się za sprawę od d**y strony. Rzucanie ludzi na głęboką wodę i liczenie na to, ze nauczą się pływać w parę sekund to nie sposób na naukę.

Sobie i innym studentom na tej uczelni życzę zmiany podejścia prowadzącego ten przedmiot i zaliczenia tego semestru (jeszcze mamy 3-cią pracownię :P), a samą uczelnię polecę każdemu kto chce studiować computer science. Na UWr naprawdę warto studiować tę naukę. Mamy tu wielu specjalistów i trochę inny styl nauczania (bardziej motywujący niż na innych uczelniach), ale niestety nie ma róży bez kolców. Jak widać...

 

Gość
Gość IP: 89.70.77.* 2012.05.23 19:31
Kolega chyba dużo rozmawiał z dziewczętami z sąsiedniego Instytutu Dziennikarstwa, skoro zaczął pisać artykuły. Szkoda tylko, że nie porozmawiał z kimś, kto ma pojęcie na temat Public Relations, czym również we wspomnianym Instytucie się zajmują, bo naprawdę PR studentów I roku Informatyki UWr jest teraz CZARNY. Do wyrażania swoich opinii na temat zajęć służy ankieta na stronie Systemu Zapisów, o czym z pewnością Kolega wie. Ewentualnie istnieje rzecznik praw studenta i do niego też się można zwrócić. Chociaż takie starania byłyby pewnie odrzucone z racji tak beznadziejnej argumentacji, ale to tylko przeczucie.
Serdecznie pozdrawiam, koleżanka z roku.
Gość
Gość IP: 156.17.4.* 2012.05.23 14:45
Gdybyś w czasie pisania tego artykułu zajął się pracownią, to byś może już trochę więcej wiedział. Każdy, kto ma jakkolwiek działający interpreter napisany, spędził nad tym projektem wiele dni (większość czasu poświęcając na zdobycie potrzebnej teorii).
Gość
Gość IP: 89.70.142.* 2012.05.22 22:03
reply: http://mtlsk.blogspot.com/2012/05/ja-sie-czegos-nauczyem.html
28.04.2012

Ubuntu 12.04 - czyli jak TO się robi

Canonical może uczyć całą linuksową społeczność jak tworzyć dobry system operacyjny. Naprawdę dobry.

26 kwietnia 2012 roku wydane zostało Ubuntu 12.04. Data ta może być o tyle ważna, o ile ta wersja jest game-changerem. Tym razem szansa na to jest duża, ponieważ Canonical obrało kierunek trochę inny niż Mac OS X czy Windows 8. Unity, choć ma potencjał bycia interfejsem na tablety, jest świetnie zoptymalizowane pod desktop. Zarówno desktop powerusera jak i totalnego laika.

Dash - wszystko w zasięgu ręki

Klawiatura, czyli to straszne urządzenie, którego unikają mniej i bardziej doświadczeni użytkownicy komputerów, wcale nie gryzie. Ubuntu pokazało, że przeklikiwanie się przez kilometrowe menu i tysiące okienek nie jest najefektywniejszym sposobem interakcji z komputerem. Wyszukiwanie - to jest najlepszy sposób na ogarnięcie dużej liczby informacji. Nie wierzycie? To nie używajcie Google.

HUD - wyszukiwania ciąg dalszy

Na Ubuntu przeszukujemy nie tylko content ale też menu niemalże każdego programu. Head's Up Display jest ulepszonym rozwiązaniem z Mac OS X. Pozwala na wyszukanie dowolnej opcji w menu programu. Ponadto uczy się tego, co najczęściej używamy - skróty klawiaturowe stają się niepotrzebne.

 

 

Unity - wreszcie szybko i stabilnie

Unity nie słynęło ze stabilności. W trakcie tworzenia tej wersji Ubuntu Canonical znacząco poprawił Compiza, a zatem również Unity. Teraz środowisko jest bardzo responsywne i płynne. Nie czekamy za wiele na uruchomienie się konkretnych aplikacji (chyba że są napisane w Javie :P). Zrobiłem testową instalację na maszynie wirtualnej - dałem jej 2 GB RAM, 2 rdzenie na procesorze. Nie czułem większej różnicy w porównaniu z instalacją natywną (tak samo bardzo szybko i płynnie działa)Co więcej, interfejs i system w końcu stanowią całość. Są ze sobą zintegrowane - Ubuntu to nie zwyczajowy Linux z milionem luźnych części. Unity ma także swój unikatowy i całkiem ładny styl - teraz wystarczy rzucić okiem na ekran i wiemy, że to Ubuntu, nie zastanawiając się czy to KDE czy Windows 7.

There's an app for this... - Centrum Oprogramowania Ubuntu

Jeżeli jesteś casualem, to w Centrum Oprogramowania znajdziesz wszystko co Ci potrzebne do pracy z komputerem. Programiści, animatorzy 3D, muzycy również znajdą tu wiele dla siebie. Gorzej z grafikami (PS na Linuksa nie widać...) i filmowcami (edytor Lightworks na Linuksa jest w powijakach, podobnie jak Novacut). Jeżeli system się rozpropaguje, to braki się uzupełnią. Platforma do rozpowszechniania softu już jest i pozwala ona zarobić. Teraz jeszcze tylko poczekajmy na spełnienie zapowiedzi Steama na Linuksa i mamy gotowy "rok linuksa na desktopach".

Ubuntu One - po co mi Google Drive?

U1 daje 5 GB wolnego miejsca w chmurze za darmo. Główna funkcją jest tutaj synchronizacja danych i aplikacje do obsługi  tej usługi dostępne są nie tylko na Ubuntu, ale także na Windows, Androida i iOSa. Wersja na Maci w przygotowaniu. Po za synchronizacją danych możemy także przechowywać tam automatyczne backupy, listę zainstalowanych aplikacji (do łatwego odzyskania w razie reinstalacji), streamingować muzykę na inne urządzenia prosto z chmury i korzystać z aplikacji firm trzecich używających Ubuntu One.

Podsumowanie

Najlepszym podsumowaniem będzie poniższy screencast:

Gość
Gość IP: 82.160.162.* 2012.05.19 20:21
Jeśli ktoś ma problemy z instalacją systemu - polecam poniższy poradnik :)
http://ebloog.pl/instalacja-ubuntu-12-04/
Gość
Gość IP: 178.42.18.* 2012.05.05 23:46
Artykuł faktycznie mało obiektywny trochę jak bełkot marketingowy. Co do ubuntu to używam go na jednej maszynie, tylko dlatego, że od dawna była dostępna paczka xbmc (komputer to nettop do oglądania filmów). Maszyny produkcyjne to zawsze centos, mój "własny" desktop to fedora. Po przejściu fedory na gnome 3 załamałem ręce - próby przyzwyczajenia spełzły na niczym, ale wystarczyło zainstalować xfce i było po problemie. Z rodziny *ubuntu każdy może wybrać coś dla siebie szkoda że nie można dokonać wyboru (tak mi się wydaje bo instalowałem ze 3 lata temu). Dla mnie unity tak jak gnome 3 nie jest dobre na desktop, co do win8 to jeszcze nie próbowałem.
Gość
Gość IP: 89.69.96.* 2012.05.03 12:48
Byłbym wdzięczny za linka do tej tapetki, sprawdzałem u siebie w Ubuntu 12.04 i jej nie ma, więc nie jest to jakaś standardowa. Z góry dzięki.
Linuxgeek - Blog linuksowego geeka
Autor: Bartosz Zasieczny
Niepoprawny politycznie użyszkodnik Ubuntu. Student Informatyki na Uniwersytecie Wrocławskim. Nie wie czy jest nerdem czy geekiem...
Liczba postów: 49
Liczba komentarzy: 986
Liczba wyświetleń: 146768
Tagi blogu: linux , systemy operacyjne
Sonda
Wyraź swoją opinię
Telefony
Play.pl
Cena: 129.00
  • Modem z funkcją routera Wi-Fi
  • Możliwość utworzenia sieci bezprzewodowej dla pięciu urządzeń
  • Wbudowana bateria
  • Połączenie z komputerem za pomocą przewodu USB
Cena: 1.00
  • Automatyczna instalacja
  • Złącze anteny zewnętrznej
  • Złącze kart pamięci microSD
  • Obsługa wiadomości SMS
CENEO Kup najtaniej
Gigabyte Radeon HD5870 1GB DDR5 256bit PCI-E (GV-R587SO-1GD) Gigabyte Radeon HD5870 1GB DDR5 256bit PCI-E (GV-R587SO-1GD)
Dostępny w 3 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Samsung SyncMaster XL2370 Samsung SyncMaster XL2370
Dostępny w 39 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Apple iMac (MC813PL/A_EDU) Apple iMac (MC813PL/A_EDU)
Dostępny w 31 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu

Co:
Gdzie:
Kraj:
praca IT Polska njobs IT praca
vacatures IT Netherlands njobs IT vacatures
arbeit IT Deutschland njobs IT arbeit
work IT United Kingdom njobs IT jobs
Lavoro IT Italia njobs IT lavoro
Emploi IT France njobs IT emploi
trabajo IT Espana njobs IT trabajo
Video
nowe filmy