Siećpospolita Polska - blog geeka
Cyberbullying i internetowi lalusie
Cyberbullying – z racji podejścia i wieku bardziej mnie śmieszy, niż przeraża (aczkolwiek rozumiem problem), ale krew mi gotują tzw. wirtualni wojownicy zza klawiatury.
Cyberbullying to zjawisko powszechne w Internecie. Ta dość karkołomna i ciężka do przeliterowania nazwa określa nękanie kogoś psychicznie przez Internet. Innymi słowy, jak z kolegami piszecie na facebookowym profilu koleżanki, jaka ona jest brzydka, tłusta, że śmierdzi jej z paszczy i że najchętniej byście na nią zwymiotowali, to uprawiacie cyberbullying. Mnie to jakoś nie rusza – jestem niski, gruby, łysiejący, no i co z tego? :) Bardziej na to patrzę negatywnie nie przez pryzmat „niszczenia psychicznie bezbronnej istoty”, a przez to, że prawdziwy facet nigdy czegoś takiego kobiecie nie powie (nawet, jeśli faktycznie śmierdzi :)), da jej to do zrozumienia inaczej. To odróżnia dżentelmenów od plebsu. Tym niemniej rozumiem, że jakaś tam zakompleksiona dziewczyna w okresie dojrzewania może się załamać i stwierdzić, że nie ma po co żyć. Ale ja nie o tym. Mnie szczególnie ciekawią lalusie, którzy są odważni przede wszystkim zza klawiatury.
Zajrzyjcie sobie na YouTube’a, nasza-klasa.pl i inne portale społecznościowe, które przyciągają maksymalną ilość użytkowników. Zajrzyjcie na Onet.pl czy Blabbermouth. Ba, czasem i na CHIP.pl. Wojownicy zza klawiatury mają niejednokrotnie swoje używanie. Ile razy widzę komentarz odnoszący się do kogoś innego o treści mniej więcej takiej: „ty debilu, sprzedajny zadzie, pewnie dajesz pupy Jobsowi, iPhone to syf i każdy normalny człowiek o tym wie, wolne oprogramowanie to przyszłość, ile ci apple zapłaciło za napisanie tego? JP na 100%!” (wybaczcie niektóre słowa, no ale nie wolno mi tu używać wulgaryzmów, iPhone’a i wolne oprogramowanie wkleiłem tu losowo :)). Zresztą nie tylko Czytelnikom się obrywa – już tyle razy mi zarzucono w komentarzach branie łapówek od różnych firm, że właściwie codziennie powinienem sobie kupować Corvette w nowym kolorze.
Po to są fora internetowe, po to są komentarze, by podyskutować, poniezgadzać się ze sobą. Sam zresztą uprawiam bloga interaktywnego, w którym chcę, by notka była tylko pretekstem do dyskusji pod nią. Nieraz prowokuję flame’y :). Ale dla mnie Internet niczym się nie różni od tradycyjnej korespondencji, w której obowiązują pewne zasady kultury. Tym niemniej rozumiem, że część z Was jest albo za młoda, by je jeszcze przyswoić, albo nigdy nie miała okazji. Proponuję więc każdemu z Was, internetowemu wojownikowi, wykonać mały test przed wysłanie posta: zastanowić się, czy powiedzielibyście to swojemu rozmówcy w twarz. Czy Wasza internetowa odwaga nie wynika tylko i wyłącznie z bezpieczeństwa, jaką daje Wam Internet. Siedzicie sobie w domu, za biureczkiem, mama przyniosła kolację, praca domowa odrobiona. Tu nikt Wam nie przywali w gębę za teksty, jakie posyłacie. Tu nikt za zwymyślanie rozmówcy trzy pokolenia wstecz i dwa naprzód nie zrobi Wam żadnej krzywdy. Czy powiedzielibyście komuś w rozmowie w cztery oczy to samo, co właśnie napisaliście? Nie? No właśnie. Drodzy Czytelnicy, internetowi lalusie to nawet nie jest cyberbullying. To zwykła żenada, którą, dopóki moderatorzy nie usuną, nie warto się przejmować. Za klawiaturą groźny i pełen wigoru, ale na ulicy zrobisz takiemu „BU!” i czmychnie za róg…
JP na 100%

Kup najtaniej
Nie skłaniałbym się ku teorii spiskowej, że autorzy dostają kasę za promowanie produktów (np. Microsoftu, Intela, itp). Sądzę, że często brak im doświadczenia (wbrew pozorom, drodzy panowie wyjadacze) i obiektywizmu, pozwalającego na rozsądną ocenę danego produktu.
Oczywiście daleko mu do niektórych troli-komentatorów, ale trolom nikt za trolowanie nie płaci, w przeciwieństwie do autora.
PS. Geek? Masz się pan za geeka?
po drugie nie od dziś wiadomo, że internet to też ściek... gdzie nie ma żadnych reguł i nikt tego nie kontroluje
Co to jest ta Sadyba? To jakaś ulica? Bo Warszawa to wiem gdzie (kawałek za Grójcem).
A geek to niekoniecznie ekspert
A Sadyba to część Mokotowa, dzielnicy w Warszawie
http://www.chip.pl/news/sprzet/kamery-i-aparaty/2009/12/rasistowskie-kamery-internetowe-marki-hp
"Technika, jaka została wykorzystana w tym przypadku, to standardowy algorytm, którzy miedzy różnicę w natężeniu kontrastu między oczami, podbródkiem i nosem."
Widzi pan błąd? To była niezręczność.
http://technowinki.onet.pl/wiadomosci/chinskie-pirackie-windowsy-xp-to-ubuntu-z-wineem-i,1,3104287,artykul.html
"Azjaci stworzyli Ylmf OS, który jest mieszanką Ubuntu i leciwego systemu Microsoftu. "
A tutaj nierzetelność, na co wskazuje chociażby komentarz:
"To jest Linux
~Der Bus
4 sty, 09:42
Więc nie jest to ani Windows, ani tym bardziej piracki Windows..."
Naprawdę, wystarczy wpisać pańskie nazwisko w google'a i otrzymamy masę wyników, które potwierdzą to, co powiedziałem.
Przy okazji zajrzałem na pańską wizytówkę w goldenline. I wszystko się wyjaśniło - marketing i zarządzanie.
Z drugiej strony imponująca lista pracodawców
I jeszcze coś, czego się pewnie autor po mnie nie spodziewa: tekst jest dobry. Zadziwiająco dobry: dowcipny, trafny i przyjemny w odbiorze. Wnioskuję stąd, że autor mógłby pisać właśnie takie felietony, a nie marnować się tworząc krótkie notatki (jak ten o superenergooszczędnych kartach ZOTAC), które niczego nie wnoszą.
Co do GoldenLine, to skoro już tam zajrzałeś, to zauważysz, że CHIP.pl to jedyna posada, która trwa już tyle czasu. Mam nadzieję, że będzie jeszcze długo trwała. A inni... no cóż, trzeba zdobywać nowe doświadczenia i się realizować
A co do newsów, to proszę zwróć uwagę, że to są newsy. Oznacza to, że nie recenzujemy tego, nie byliśmy tam, nie wiemy. Wiemy to, co pokażą nam na konferencji prasowej, co nam przekażą nasze źródła lub co nam przekaże producent. Tak działają newsy i tym się róznią od testów i artykułów. O tamtym ZOTAC-u dowiedziałem się tyle, ile się dowiedziałem (w momencie pisania newsa), więc lepiej przekazać to, co się wie, niż nie przekazać nic. Inaczej do dziś CHIP by słowem nie wspomniał np. o Nexus One, bo jak dotąd nie pojawił się w redakcji.
Oczywiście domyśla się pan (lub domyślasz
Ad korekta: bardzo by się przydała, ale i tak mniej niż kolegom z PCWK. Ci to dopiero potrafią smakowitom literuwkom zażucić (sic!)
Ad ZOTAC i newsy: no ja właśnie uważam, że w przypadku ZOTACa lepiej było zmilczeć. Wartość tamtej notatki jest tak mizerna, że szkoda gadać. Niczym nowym ZOTAC rynku nie zaatakował, żadnego nowego układu NVidii nie wprowadził, nie zrewolucjonizował podejścia do ekologii w systemach komputerowych.
Co innego Nexus - to jest coś, co z samego założenia będzie nowe. Tu warto pisać, oczywiście bez zmyślania i sufitologii.
---
Czy się czepiam? A jasne, że się czepiam. Takie moje zbójeckie prawo, żeby się czepiać
Ad korekta: oczywiście, że dziennikarskim obowiązkiem jest szerzenie poprawnej polszczyzny. I zgadzam się w stu procentach, bardzo dobrze, że mi w komentarzach zwracacie uwagę na literufki. Przeglądam wszystkie komentarze (niejako też z obowiązku, ale i tak bym przeglądał), i do KONSTRUKTYWNEJ krytyki się stosuję.
Ad ZOTAC - miałbyś rację, gdyby ten news powstał kosztem innego. Tymczasem owego dnia nie działo się nic, by o tym pisać. Przeszedłem więc do newsów drugiej kategorii, czyli nowa płyta główna, myszka, czytnik kart pamięci...
Czepiajcie się dalej, nam to bardzo pomaga. Dzięki Waszemu czepianiu się tworzymy lepszy serwis. Ale prasa drukowana rządzi się nieco innymi prawami, niż online. Pająk i Kostek, przygotowując aktualności w papierowym, CHIP-ie mają na to tydzień (strzelam, niech mnie któryś poprawi). Bo potem skład tekstu, ilustracje, korekta, itd. Oczywiście, muszą się też przejmować wieloma rzeczami, które online'u nie dotyczą (objętość, skład, itd.) i wcale nie sugeruję, że mają lepiej, bo mają wręcz więcej pracy. Ale tam nie ma efektu "zapisz tekst w wordzie -> minutę później czytają to Czytelnicy". CHIP ukazuje się raz na miesiąc, CHIP.pl publikuje DZIENNIE kilkanaście newsów
I żaden "pan"
ad win-lin: dla mnie też to jest jasne. Przytoczyłem komentarz jednego z użytkowników, dla którego to nie było jasne.
ad korekta: sporo pomaga aspell włączony do firefoxa, albo inne podobne narzędzie w innej przeglądarce.
ad zotac: no skoro tak... ja bym wtedy podszedł do tego inaczej i napisał kilkanaście zdań na temat tego, co to jest energooszczędność w kartach graficznych, dodał kilka rzeczy na temat obecnego stanu tego zagadnienia, porównał AMD (ATI) z NVidią i ewentualnie Intelem, napisałbym też czego możemy (lub powinniśmy) oczekiwać od producentów kart, itd. Na koniec przywaliłbym z grubej rury pisząc, że jak na razie cała "zieloność" karty Zotaca sprowadza się do koloru logo twórcy chipsetu karty, bo żadnych wartościowych danych Zotac nie podał.
Zrezygnowałbym za to z końcówki, czyli stwierdzeń, że taka to a taka magistrala, z taką a nie inną pamięcią pozwala na uzyskanie dużego realizmu. To niewiele znaczy i większość czytelników automatycznie "skippuje" takie fragmenty.
To oczywiście jedynie moje zdanie na ten temat, nie żaden zarzut. Możliwe, że linia czasopisma ma konkretne wytyczne co do formy newsów i moje pomysły nie spodobałyby się naczelnemu.
Mamy wytyczne, jak każda gazeta/portal, ale Twoje uwagi są słuszne - dzięki.
ad uwagi: zawsze do usług. Jakby co, podaję maila: zdzislaw maupa mailplus peel