Siećpospolita Polska - blog geeka
Hej, Google, czas posprzątać!
Android okazał się wręcz gigantycznym sukcesem. Potwierdzają to i nasze testy, i wielkie zainteresowanie użytkowników. W Polsce jednak pozostaje pewien niesmak, a jest nim Android Market.
Dziś w domu czeka na mnie przesyłka. Od dziś biorę się za testowanie upragnionego już jakiś czas HTC Desire. Piękny supertelefon z supersystemem mobilnym od Google’a. Subiektywna recenzja już w następnej, wtorkowej notce. Ale już teraz wiem, co będzie mnie irytowało. Android Market.
Z Apple’a naśmiewa się wiele osób, w tym i mi się raz zdarzyło. Ale jedno trzeba im bezsprzecznie przyznać: ich sklep App Store to cud, miód, malina i orzeszki. Wszystkie obecne tam aplikacje są dostępne dla każdego, gruntownie przetestowane, jest ich mnóstwo. Jasne, App Store ma też wady (regulamin, który zabrania umieszczania niektórych aplikacji), ale i tak jakość oferty Apple’a w tej materii jest nie do pobicia.
A Android Market? Po pierwsze, nie ma tam właściwie żadnej certyfikacji. Sklep jest „otwarty”, więc jak w przypadku niemałej części otwartych projektów, jest tam po prostu jeden wielki bajzel. Aplikacje, które nie działają, aplikacje które w rzeczywistości służą do phishingu, aplikacje które się wieszają… masakra. Ktoś mi może powiedzieć, że po prostu trzeba wiedzieć co ściągać. OK., jasne, będę wiedział, będę ostrożny. Ale ZU (Zwykły Użytkownik) nie ma zamiaru przeglądać for internetowych czy poradników. Chce tak, jak na iPhone’ie, bawić się aplikacjami. Pobierać, używać, grać. I ja w sumie też. A tak, muszę się zastanawiać. Wstyd.
Jednak to, co doskwiera szczególnie, i mi, i ZU, to brak płatnych aplikacji w polskiej edycji sklepu Google’a. Tak, Android Market w Polsce to taki Xbox LIVE. Niby jest, ale go nie ma. Jasne, jest cała masa darmowych i fajnych aplikacji, ale jest też sporo komercyjnych, które chciałbym wykorzystać. Kicha. Niektóre można kupić na zewnątrz Marketu i ręcznie dbać i pamiętać o aktualizacjach, większości nie. A na dodatek w Markecie dalej są dema. Pobierasz aplikację darmową, która ci działa to pewnego momentu, a potem raczy cię komunikatem, że jeśli chcesz się bawić dalej, to kup. Ja na to, że bardzo chętnie, ale jak? Jasne, można rootować telefon, wgrać nieoficjalny ROM, wgrać Market Enablera i jakoś da radę. Ale przecież nie o to chodzi, prawda? Ja na pewno tego nie zrobię. Po pierwsze, nie lubię nieoficjalnych przeróbek, a po drugie, nie zrobię tego dla samej zasady.
Zresztą, niedawno bliska mi niewiasta poprosiła mnie jakiś czas temu o radę w zakupie telefonu. Doradziłem jej Samsunga I5700 z Androidem, bo taniutki a przy tym świetnie wyposażony. No więc owa niewiasta gadżeciarzem z pewnością nie jest i fakt posiadania systemu w telefonie ma w nosie. Tym niemniej Market jej się spodobał, szczególnie aplikacja o nazwie Daisy Garden. Typowy programik dla damskiej części „Androidek” (sic!), która pozwala na sadzenie na pulpicie kwiatków w wirtualnych ogródkach. Nie śmiać się, dziewczyny mają być kobiece i bardzo dobrze, że ona taka jest :-). No więc opiekowała się nimi, podlewała, coś tam robiła, nie wiem nawet do końca co, a tu po zapełnieniu dwóch ogródków aplikacja prosi o aktualizację do płatnej wersji (koszt śmieszny: jeden dolar). Drogie Google, za te smutne oczka i „Maciuś, zobacz, tak się starałam, taki mam ładny ogródek, weź zrób, żeby działało” masz u mnie mocno przerąbane :> Może to i mało ciekawa „anegdota”, ale pojawiła się zadra w przyjaźni ja-Google i dlatego też przyłączam się czynnie do akcji fanów Androida, którzy próbują przekonać Google’a do otworzenia pełnego Marketu w Polsce.
Google pokazało, że open-source i Linux to nie zabawka dla geeków i zaawansowany system dla adminów. Android w tym momencie jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym mobilnym systemem operacyjnym. Czuję, że będzie mi się wybornie testowało wspomnianego HTC Desire’a. Ale jeśli chodzi o Market, to niestety, tu jest zawód na całej linii…
P.S.: proszę o działającą konfigurację MMS-ów i Internetu dla sieci Era dla Androida 2.1. Co forum, to inna, z każdą są problemy, więc chcę od kogoś, komu to działa ;-)

Kup najtaniej
Pozdrawiam, marsjaninzmarsa.
Co nie zmienia faktu, że App Store w wersji płatnej jest w Polsce. A Android Market... no cóż
Fakosc wykonania i przejzystosc systemu to zaleta iP4
Market i AppStore to dwie różne filozofie. Na Markecie aplikacja pojawia się od razu po umieszczeniu przez programistę, później jest testowania i w razie czego usuwana. W AppStore aplikacja jest najpierw testowana przez Apple a dopiero później (często po kilku tygodniach) umieszczana w sklepie. Dodatkowo Apple stosuje jakieś dziwne kryteria - np. do tej pory nie było żadnej ,,latarki'' (włączenie diody przy aparacie fotograficznym), nie było bo nie, bo Apple stwierdziło że diodę można włączać tylko wtedy gdy robisz zdjęcia - śmieszne i dziwne.
Fakt, niektóre aplikacje w Markecie nie działają, co nie znaczy że w ogóle nie działają - one działają tylko na wybranych telefonach. To też jest odmienna filozofia. Telefonów Appla do tej pory są 4 różne rodzaje i wszystkie produkowane przez Appla więc z kompatybilnością nie ma żadnych problemów, ale za różnorodność jest zerowa - nie ma żadnej komórki z fizyczną klawiaturą, z mniejszym ekranem, etc... Komórek z Androidem jest kilkadziesiąt modeli i niestety nie wszystkie aplikacje działają na wszystkich modelach - ale ze to możesz wybrać komórkę ze sliderem, z pełną klawiaturą albo monobloka bez żadnych wystających części - co kto lubi.
Jeszcze jedna rzecz warta uwagi. W AppStore tylko 23% aplikacji jest darmowych w Markecie darmowych aplikacji jest aż 57% a część płatnych aplikacji można legalnie kupić i legalnie zainstalować poza marketem (taka opcja w Apple jest w ogóle niemożliwa bez rootowania komórki).
PS. polecam forum.android.com.pl - bogate forum z podziałem na dyskusję ogólną i dyskusję o konkretnych telefonach komórkowych z systemem Android.
Ad 2: O, szukam takiej aplikacji na Androida
Ad 3: Market sprawdza jaki masz telefon i filtruje aplikacje pod jego kątem. Przykładowo, z niewiadomych przyczyn nie widać Last.fm ani Google Earth na HTC Desire, którego aktualnie się zgadza. O ile w pierwszym przypadku może chodzić o licencję, tak drugie jest filtrowane z powodu braku dostępności tej aplikacji dla tego telefonu. Więc te aplikacje, co nie dziełają, mimo zastosowanego filtrowania, to po prostu nie działają.
Ad 3: Co z tego? Co to ma do braku płatnych aplikacji na Markecie?
Ad 4: mam tam konto