Siećpospolita Polska - blog geeka
Złe przeglądarki internetowe przestają istnieć
Chrome, Opera, Firefox, a nawet Windows Internet Explorer. Nie ma to najmniejszego znaczenia. Wszystkie są bardzo dobre, szybkie, zgodne ze standardami i wygodne. Koniec wojny?
Jeszcze nie tak dawno temu najgorętsze flame’y pod naszymi newsami tyczyły się przeglądarek. Trudno się dziwić. Każdy z nich korzysta. Są za darmo, więc każdy może je przetestować. Reprezentują je firmy budzące wiele emocji. I tak, nie bójmy się tego powiedzieć: ideologii. Open-source’owa Mozilla. Nastawiony na chmurę Chrome. Nastawiony na korporacje Explorer. „Trendowe” Safari. Czy wreszcie elegancka Operowa dama. Zresztą, zobaczcie sami:
Do niedawna jednak owa różnorodność miała swoje wady. Otwarty Firefox był brzydką, zamulającą krową. Zamknięta Opera pracowała bardzo stabilnie dopóki nie zapragnęliśmy skorzystać z jakiejkolwiek wtyczki. Szybciutki Chrome wykładał się na wielu stronach. A Explorer? Zakładając, że nie pracujesz na nim bo musisz (CMS twojej firmy jest zgodny z tą i tylko tą przeglądarką) to generalnie rzecz, której trzeba unikać. A teraz? Firefox 4 ma lada dzień premierę: jest śliczny i szybki. Opera obsługuje rozszerzenia, wkrótce też skorzysta z wydajności karty graficznej. Explorer? Po nadciągającej premierze „dziewiątki”: zgodny ze standardami, wygodny, szybki . I tak dalej. Każda przeglądarka w tym momencie jest na odpowiednio wysokim poziomie. No może poza Safari…
Nie oznacza to jednak, że niczym się nie różnią. O wręcz przeciwnie: różnią się bardzo. Ascetyzm nowego Explorera na pewno przemówi do jednych. Z kolei rozbudowane funkcje interakcji z treścią i kartami to atut Opery. Aplikacje webowe Chrome’a. Dziesiątki rozszerzeń Firefoksa. Każdy browser ma swój atut. Ale każdy z nich jest dobry. I dobrze. Wreszcie. Nareszcie. Bo, raz jeszcze: z przeglądarek korzystamy wszyscy, na co dzień. Laicy i komputerowcy. Ważne jest więc, by były bezpieczne, zgodne ze standardami i wydajne. Konkurencja przeniosła się na zupełnie inny poziom. Wysoki poziom.
Miłośnicy flame’ów: nie wszystko stracone. Mamy bowiem urządzenia mobilne. A tu mamy epokę kamienia łupanego taką samą, jak jeszcze niedawno na komputerach. Patrz Android: Opera Mini, Opera Mobile, Firefox (wciąż w becie), natywna, Skyfire, i tak dalej. I do każdej można się doczepić i to bez czepiania się. Zresztą, Android to tylko przykład. iOS, Windows Phone, Symbian, wszędzie jest jeszcze dużo do zrobienia. Flame wkroczył w erę Post PC ;-) A na notebookach dobiliśmy wreszcie do bardzo wysokiego poziomu. Nawet od Mozilli czy Microsoftu. Nic, tylko się cieszyć…

Kup najtaniej

Wszystkie niezależne testy pokazują że IE9 wciąż jest na szarym końcu pod tym względem, a Chrome przoduje jako najbardziej zgodna ze standardami przeglądarka. IE9 najsłabiej rodzi sobie z szeroko pojętym HTML5 a do tego w ogóle nie obsługuje standardu WebGL.
IE9 ma też nie być w ogóle rozwijany, a jedynie dostawać przez następne 3 lata spóźnione łatki bezpieczeństwa. To są wieki na tym rynku.
Chrome będzie częściej dostawał nową wersję z nowymi funkcjami niż IE9 ma dostawać poprawki bezpieczeństwa...
4all.pl
1) Samo w3c przyznało że html5 jeszcze niema, i wyrokowanie czegokolwiek na podstawie tego testu nie ma sensu (bo zanim html5 zostanie ukończony obecne wersje przeglądarek będą miały już swoje lata, i w zasadzie używane nie będą).
2) przy jego przygotowaniu współpracował Microsoft, natomiast konkurencja czyli Google, Mozilla,apple czy opera (kolejność przypadkowa) nawet nie wiedziały że takowy jest przygotowywany. Sam dobór testowanych elementów też dziwny, generalnie wygląda to na test stworzony "pod IE"
Czy ty masz jakiś problem z głową? Na prostą tezę autora bloga odwrzaskujesz jakieś fanatyczne idiotyzmy, rodem z programów Pospieszalskiego i Wildsteina.
Zapomniałeś dopisać swój gimnazjalny znak rozpoznawczy "pisze o tym!!". Tak żeby już każdy wiedział, że nie warto czytać twoich wypocin.