Za dwa miesiące na Ziemię spadną szczątki chińskiej stacji kosmicznej

Stacja umieszczona na orbicie okołoziemskiej w 2011 roku prowadziła załogową misję do 2016. Potem Chiny wyłączyły transfer danych i sterowanie konstrukcją. Od tego momentu nad Tiangong-1 nie ma kontroli. Stacja spada w kierunku Ziemi, gdzie miała dotrzeć jeszcze w 2017 roku, ale tempo jej opadania jest wolniejsze niż zakładali naukowcy. Wynosi około 4 km / miesiąc. Najnowsze szacunki mówią, że dotrze w rejon południowej półkuli w marcu. Jest duże prawdopodobieństwo, że szczątki stacji, które nie spłoną w atmosferze, wpadną do oceanu, jednak specjaliści nie wykluczają, że elementy mogą spaść także na ląd. Ryzyko, że coś trafi w rejony zamieszkałe przez ludzi wynosi 1:10000. Tiangong-1 waży 8,5 tony, ale części, jakie mogą dotrzeć na Ziemię, będą ważyły do 100 kilogramów. Potencjalnym zagrożeniem jest też hydrazyna, trująca i łatwopalna substancja, wykorzystywana jako paliwo rakietowe. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska ostrzega, że hydrazyna, zwłaszcza w większych ilościach, może być bardzo niebezpieczna dla ludzi i zwierząt. Bezbarwna ciecz powoduje podrażnienia m.in. oczu i układu oddechowego. Stanowi również zagrożenie dla systemu nerwowego.

Tajkonauci na pokładzie stacji Tiangong-1 (fot. Sen.com)