Przy okazji wyszło od niego małe kłamstewko.
Symantec przyznaje: zostaliśmy zaatakowani przez hakerów
Kod źródłowy starego antywirusa firmy Symantec nie pochodził z serwerów firmy zewnętrznej, a z tych należących do twórców Nortona.
|
Niedawno informowaliśmy was o opublikowaniu kodu źródłowego antywirusa firmy Symantec. Firma utrzymywała wtedy, że winę za ten stan rzeczy ponosi niezydentifikowany partner. Tymczasem, jak się okazuje, włamanie miało miejsce na serwerach Symanteka. Kod wykradziono w 2006 roku. Symantec nie ma pojęcia jak dokładnie to się stało. Nie komentuje też sytuacji, że dopiero po pięciu latach sprawa wyszła na jaw. Produkty, których mechanizmy zostały ujawnione, to Norton Antivirus Corporate Edition, Norton Internet Security, Norton Utilities, Norton GoBack i pcAnywhere. Symantec twierdzi, że programy te od tego czasu zostały napisane praktycznie od nowa, więc używając aktualnej wersji któregokolwiek z tych produktów, możemy czuć się bezpieczni. Wyjątek stanowi pcAnywhere, który ma pewną usterkę w zabezpieczeniach, od teraz jawną dla włamywaczy. Symantec zapewnia, że kontaktuje się z nabywcami produktu, by pomóc im zabezpieczyć swoje dane.
|


Kup Najtaniej
Pożegnałem się z nimi dwie epoki komputerowe temu.
Bez żalu.
Widocznie już mają źródła do 2012 i stare pierdoły nie są im potrzebne.
Słabo, słabo.
Ja nie chcę czuć się bezpiecznym. To za mało.
"niestety męczę się z nim od paru lat"
To Ty masochista jesteś.
Lubisz tak?
Moja przygoda z nim była krótka.
A co do specjalistów, to trzeba sprawdzać, kto płaci za badania.
i to właśnie wada zamkniętego kodu, kto wie ile takich kwiatków jest w innych programach?
A tylko dlatego, że został napisany przez Petera Sochę, a nie w Symantecu.
Hehe, dobre. Płacą ci za promocję avg?
Świetna sprawa: z wirusami źle, ale jak av wykrywa cracka jako wirus (który często-gęsto jest wirusem), to go olewam. Nieźle.
Ja akurat mam eseta i otrzymuje jeden alarm dziennie... o aktualizacji. Wytarczy przejrzeć opcje.