Digital Rights Management
Stallman: 4 maja dniem przeciwko zabezpieczeniom DRM
Założyciel Free Software Foundation chce, by 4 maja był dniem, w którym ze szczególnym naciskiem należy poinformować o zagrożeniach, jakie niesie mechanizm DRM.
|
Richard Stallman uważa, że DRM, czyli jeden z mechanizmów zabezpieczania treści chronionych prawnie przed kopiowaniem, godzi w prawa do wolności użytkowników cyfrowych mediów. Stallmanowi nie podoba się fakt, że DRM wymaga posiadania dodatkowego oprogramowania o funkcjonalności utajnionej przed użytkownikiem, a także nie pozwala korzystać w pełni z posiadanych mediów. Dlatego też 4 maja został nazwany przez Stallmana Dniem Przeciw DRM – właśnie tego dnia uruchomi wraz z zaprzyjaźnionymi fundacjami i grupami akcję, która ma uświadomić wszystkim o zagrożeniach, jakie niosą te zabezpieczenia antypirackie. O szczegółach akcji Free Software Foundation będzie informować na bieżąco. My też. |

Kup Najtaniej
DRM to najwiekszy idiotyzm i zagrozenie jakie dotad widzialem
producenci wydaja na to zabezpieczenie miliony, ceny produktu wzlatuja w kosmos, zwykly uzytkownik ma problemem z odtworzeniem oryginalnej plyty ktore kupil za krwawice
a pirat poswieca 5min na poszukanie info o zabezpieczeniach DRM, lamie je niewiele dluzej, nagrywa na co chce i nie ma zadnych problemow
To samo tyczy się muzyki. Wszystko można zassać z netu/radia, a ktoś kto kupi płytkę nie może jej zgrać na telefon/mp3/pendrive.
To wszystko idzie w niewłaściwą stronę. Aby zmienić stan rzeczy trzeba edukować i zmienić mentalność ludzi w taki sposób, żeby posiadanie pirackiego oprogramowania było czymś nienaturalnym lub wręcz powodem do wstydu.
Oddzielnym problemem jest polityka cenowa, która w naszym kraju często jest nieadekwatna do zarobków. Zmiana jej połączona z edukacją w przyszłości mogła by przynieść pożądane rezultaty, bo obecnie zabezpieczenia skutecznie zniechęcają do zakupów.
Poza tym, spotkałem conajmniej kilka osób, którzy naprawdę nie mają zielonego pojęcia, że ściągając filmy czy muzykę z sieci łamią prawo.
Chociaż z drugiej strony w naszym, za przeproszeniem, kraju nie ma właściwie nawet porządnego sklepu z muzyką do pobrania. Np. iTunes Store u nas nie wejdzie, bo Zaiks i inni .. i tak dalej.
Do tego, cyt., "jakieś DRM? co to? jak mam to używać?? hm, to chyba jednak łatwiej mi ukraść..."
Przykładem jest autoCAD którego ściągam z internetu i mam - mam prawo do wersji edukacyjnej której i tak nie będę stosował komercyjnie.
Natomiast pozyskanie wersji edukacyjnej z autodesk było koszmarem... następnym razem ściągnę z neta..
Kiedyś czytałem:
Jakie hasła ustawiają ludzie w komputerach:
-blondynka - hasło "spacja"
-przeciętny użytkownik - brak hasła
-pseudo informatyk "431dfc1%!ce21$!@vc321C$#!V ofnkj4!#"
-prawdziwy informatyk - "kot"
informatyk wie że jeśli ktoś będzie chciał to to hasło złamie - hasło jest po to by komuś komu "bardzo nie zależy" tego nie zrobił...
Trzeba edukować społeczeństwo - wspierać legalność - dodawanie zabezpieczeń i tak nic nie zmieni - a takie sprawy jak z Avatarem gdzie kina miały problem z odtworzeniem zawartości mimo posiadania legalnych kopi tylko kompromitują "legalne oprogramowanie"
1) Używam pirata bo nie mogę grać na oryginalnym CD - tak.
2) Używam pirata, bo tylko "pożyczyłem" - tak.
3) Gram na oryginalnym CD - tak.
1. Wojna miecza z pancerzem zawsze kończyła się zwycięstwem miecza. Co człowiek zabezpieczył to człowiek odbezpieczy.
2. Nie wypada kraść. I nawet nie wolno.
3. Ale dlaczego ja, potrzebujący do celów zawodowych przypomnieć sobie cytat z filmu "Biały Kanion" mam nie napisać tekstu i bo "Białego Kanionu" legalnie kupić się nie da, a termin za 3 dni. Ściągam małe avi, żeby zarobić na życie. Ja kradnę czy mnie okradają?
System sprzedaży jest _chory_. Możesz _legalnie_ kupić tylko to, co ci _pozwolą_kupić, a nie to dokładnie, czego potrzebujesz. Potrzebuję "City at the Edge of Forever". Nawet YouTube zablokowało, więc co, mam nie ściągnąć torrentem całego sezonu z polskimi napisami? Być dobrym, posłusznym Niemcem? Zarabiać odśnieżając, nie pisząc o filmie?
Z literaturą jest to samo. Spróbujcie kupić opowiadania Andersona z "Nazywam się Joe", słynne ze względu na "Avatar". Jak się uda, wyłapiecie na aukcji. A ja mam napisać o tym do SFiF _na jutro! Ściągnięcie e-book trwało 5 minut.
Zapłaciłbym za tego e-booka i 15 zł SMSem, od tego mam koszta uzyskania. Ale sprzedawca sprzedać nie umie i to jest moja wina, bo mam kaprys potrzebować tego, czego "system nie przewidział".
Tak, ale ten 0,1% jeżeli zobaczy coś podejrzanego to nie dość, że ogłosi ten fakt wszystkim to jeszcze napisze bez problemu łatę do usunięcia dziadostwa... czyż nie?