Lookout przewiduje wzrost ilości cyberzagrożeń dla smartfonów.
2012 rokiem wirusów na smartfony?
Lookout tworzy mobilne aplikacje dla BlackBerry, Androida, iOS-a i Windows Mobile. Są one oparte na przetwarzaniu w chmurze i służą jako antywirusy dla smartfonów. Teraz ta firma patrzy w nowy rok z wyraźną obawą.
|
Zdaniem firmy Lookout, możemy spodziewać się lawinowego wzrostu złośliwego oprogramowania na smartfony, zwłaszcza te z Androidem. Od lipca bieżącego roku firma ta wykryła ponad 1 000 zainfekowanych aplikacji mobilnych. Co więcej, szanse na natknięcie się na nie wzrosły z jednego procenta (pierwsza połowa 2011 r.) do czterech procent. Pojawia się też coraz więcej pułapek phishingowych dla smarttfonów. Użytkownicy komórek mają 36 procent szans na zetknięcie się z tego typu atakiem. W 2012 roku rynek złośliwego oprogramowania na komórki ma też zacząć być opłacalny finansowo. Zajęło to 15 lat na PC i raptem trzy lata na smartfonach. Czy to oznacza konieczność instalowania oprogramowania antywirusowego w komórce? Oby nie…
|


Kup Najtaniej
Bedzie dalej arcik z informacjami jak sie zabezpieczyc etc. jakie to niebezpieczne miec smartphone'a.
Wystarczy - nie instalowac 'lewego' lub (z) niepewnego (zrodla) oprogranowania i 99% problemow znika.
Inna sprawa to oprogramowanie od producentow. Z android marketem gorzej ale IOS bez jailbreak (albo z odpowiednio zabezpieczonym jailbreak-zmiana hasla etc.) daje dobra obrone.
Jak ktos chce tracic dane/pieniadze to padnie ofiara phishingu etc.
Zamiast nowych antywirow powinni sprzedawac instrukcje jak nie byc naiwnym i edukowac. Prewencja tylko moze pomoc.
Jak wiadomo w przypadku wirusów i exploitów jest tylko jedno rozwiązanie. Częsta aktualizacja systemu. Gdy zostaje odkryta nowa luka to producent musi jak najszybciej wypuścić łatę na system by exploit nie miał możliwości jej wykorzystania. Przykładem dobrej polityki szybkiej aktualizacji jest Google Chrome który aktualizuje się co kilka dni tak by zawsze być aktualnym.
A jak wygląda bezpieczeństwo i szybkość aktualizacji telefonów?
- IPhone: aktualizacja perfekcyjna (średnio nowa wersja trafia na wszystkie modele telefonów w kilka dni)
- Windows Phone: wystarczająco dobra (średnio aktualizacja wszystkich telefonów różnych producentów zabiera ok 3-4 tygodni)
- Symbian: przeciętna (aktualizacja wszystkich telefonów trwa nawet 3-4 miesiące)
- Android: tragedia (całkowity brak aktualizacji bezpieczeństwa, na dzień dzisiejszy 50% osób nie dostało nawet poprawek 2.3 z ubiegłego roku)
Antywirusy nic nie pomogą jak system nie będzie aktualizowany
Przecież są 2 100%-owe sposoby aby się ustrzec wirusów na smartfonie:
1. Nie kupować smartfona,
A jeśli już masz smartfona:
2. NIGDY go nie włączać.
Ja stosuję osobiście sposób nr 1.
- Android - nieodporny tylko na idiotów instalujących aplikacje nie patrzących na uprawnienia. Aplikacja nigdy sama się nie zainstaluje.
-iPhone - nigdy tak na prawdę nie był bezpieczny. Info o nowych dziurach bezpieczeństwa wychodzi niemal co tydzień.
-WP7 - dziura na dziurze, można całkowicie zablokować telefon wysyłając komuś SMS. Łyka wirusy z eteru. Wystarczy włączyć komórkę.
WP7 - system o miernej i niemal zerowej popularności a już ma robactwo na plecach, które włazi do telefonu automatycznie byle był włączony.
I co windowsiki? Nikt Linuksa nie atakuje bo niszowy? WP7 ma ułamek procenta udziału Linuksa a już jest toczony przez robactwo. Hahahaha.
No i to są właśnie prowokacje ze strony linuxiarzy. A potem wszyscu się dziwią dlaczego międzysystemowe wojny wybuchają.
"- Android - nieodporny tylko na idiotów instalujących aplikacje nie patrzących na uprawnienia. Aplikacja nigdy sama się nie zainstaluje."
Czyli na 99% użytkowników. Bo drogi panie przeciętny człowiek nie jest geekiem któremu te uprawnienia cokolwiek powiedzą. Zwłaszcza, że to są ogólnikowe informacje. Bo co mi powie to że jakaś aplikacja chce dostepu do karty pamięci skoro miliard innych też tego chce? Albo dostępu do internetu?
Może jakieś geeki potrafią rozpoznać po uprawnieniach czy aplikacja jest szkodliwa czy nie, może potrafią sobie zobrazować strukturę działania programu i stwierdzić że dany typ aplikacji nie powinien mieć takich uprawnień. Ale to margines - większość ludzi się na tym nie zna, nie odróżnia karty pamięci od karty sim i oczekuje że aplikacja ściągnięta z oficjalnego systemowego marketu będzie bezpieczna.