Cyberwojna
VeriSign: Atak na Google i inne amerykańskie firmy przeprowadziły władze Chin
Atak na firmę Google, który został przeprowadzony z terytorium Państwa Środka, był kierowany przez chiński rząd. Tak wynika z analizy przeprowadzonej przez laboratorium VeriSign iDefense.
|
Naukowcy z iDefense’a, laboratorium należącego do VeriSigna, odtworzyli historię ataku na Google’a. Serwery, które rozprowadzały złośliwe oprogramowanie, które umożliwiło dostęp do bazy klientów i firm korzystających z usług Google’a należały do rządu Chin. – Analiza źródłowych IP i koordynującego atak serwera wykazały, że źródłem ataku był monolityczny obiekt wykorzystujący należące do rządu łącza. Prawdopodobieństwo, że służyły one za proxy jest niskie – komentuje przedstawiciel VeriSign. Atak został przeprowadzany przez wykorzystanie zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem plików PDF, wykorzystując tym samym wykrytą miesiąc temu lukę w oprogramowaniu Adobe. Wykorzystano również lukę w Windows Internet Explorerze. Co ciekawe, jeżeli faktycznie za atakiem stoi chiński rząd, to bardzo podobne działania były już przeprowadzone przeciwko kilku amerykańskim korporacjom. – Serwery wykorzystane do ataku korzystają z rozwiązań HomeLinux DynamicDNS i wykorzystywały serwery należące do Vinode, firmy oferującej usługi Virtual Private Server. Adresy IP pochodzą tez z tej samej podsieci. Istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że za wszystkimi atakami stoi rząd Chin, które najwyraźniej są przeprowadzane już od lipca – dodaje przedstawiciel VeriSign. |

Kup Najtaniej
Dezinformacja na każdym kroku powoduje, że ciężko wierzyć pismakom/rządom/korporacjom.
Tego pewnie się nigdy nie dowiemy. Wiemy natomiast tyle, że skoro Google zdecydowało się iść na tą małą wojenkę z Chinami to pewnie miał do tego poważny powód. Bo jego interesy w Chinach były trochę warte.
Ale to jest bardzo zły sygnał dla świata, bo co tu dużo gadać - świat jest uzależniony od Chin. I nikomu się nie opłaca podnosić zbyt wysoko głos, zwłaszcza w dobie kryzysu.
... armie botnetów i wirusów tworzone przez rządy i to nie tylko chińskie czy rosyjskie, ale także amerykańskie, francuskie, nie licząc niezłych grup zorganizowanych w krajach arabskich ... są gdzieś testowane, w celach "pogrożenia paluszkiem!!!" ... a przy okazji sprawdzenia skuteczności ...
... chciałbym załapać się do dobrej grupy, choć wolałbym po tej stronie, która teoretycznie jest "dobrą" choć wątpię czy taka istnieje