Trendy
Zaszła w ciążę, bo jej mąż zgubił iPhone'a
Pewien mieszkaniec stanu Arkansas używa swojego iPhone’a do wszystkiego, w myśl zasady, że do wszystkiego znajdzie się aplikacja – nawet do antykoncepcji. Niestety, gdy gadżet się zgubi…
|
Steve Jobs szczyci się swoim własnym (zresztą już opatentowanym) powiedzeniem „There’s an app for that”. Patrząc na historię Douga Wilsona ze stanu Arkansas trudno się nie zgodzić, że do wszystkiego można znaleźć aplikację w App Store. Amerykanin używa swojego iPhone’a na przykład do robienia zdjęć dziwnych fryzur mieszkańców swojego miasta czy lampy błyskowej LED jako latarki, podczas wieczornych spacerów z psem aby nie natknąć się na węże. To jednak jedne z najpospolitszych zadań, które wykonuje jego iPhone. Wraz ze swoją żoną, Doug korzysta bowiem z aplikacji do wyliczania dni płodnych pani Wilson, co pozwala jej nie zajść w ciążę. Do tej pory się udawało, jednak Doug swój telefon zgubił, co zaowocowało małym niespodzianką. Miejmy tylko nadzieję, że dziecko Wilsonów nie przeczyta nigdy o historii swojego poczęcia w Internecie...
|


Kup Najtaniej
Ale co kolwiek się zdarzyło z telefonem Apple, musi być sensacją.
Napisałem ten post bo mam dość wiadomości typu: "iPhone uratował życie (a jakżeby inaczej) amerykanowi - rzucił nim w napastnika!"
http://forum.antykoncepcja.pl/topics11/kalendarzyk-malzenski-vt31.htm
Sorry, ale ja mam 14 lat i "już na biologii bieżemy o tym"
No proszę, o rozmnażaniu uczą, a języka polskiego zapomnieli.. chyba, że to taka nowomowa.
Dla twojej wiadomości, to że kobieta może zajść w ciążę określonym momencie (1 dzień) nie znaczy, że ten moment nie rozciąga się na kilka.. przyjmuje się 8 dni.. choćby ze względu na żywotność plemników, więc.. sam kombinuj dalej.
hatt
Kalendarzyk jako metoda *antykoncepcji* jest porażką. Względnie dobrze sprawdza się przy *planowaniu rodziny*. I to też co najwyżej względnie.
Potraktowane mechanicznie daty, śluz, nabłonek, temperatura... to wszystko można o kant (_!_) potłuc, bo wystarczy lekkie przeziębienie, większy niż zwykle stres czy choćby dłuższa podróż, żeby wskaźniki wyskoczyły z ramek.
Na podanym kilka postów wyżej forum można znaleźć wpisy takich "kalendarzyków"; jeden ma 19 lat i wypowiada się sam, drugi ma lat 6 i za niego pisze mama. Więc STFU.
Ludzie uczący metod "naturalnych" zupełnie nie biorą pod uwagę wykształcenia słuchaczy. To, co działa na wsi w Afryce, nie zadziała choćby w Polsce. Na pytania o szczegóły plączą się w zeznaniach, opowiadają banialuki, a kiedy wykazać im błędy lub kłamstwa, zaczynają korzystać z argumentów "niemierzalnych", czyli "mądrzejsi od ciebie to wymyślili". Na to odpowiedziałem, że ja bardzo chętnie sobie z tymi mądrzejszymi porozmawiam, a z panią to nie mamy o czym.
Pozdrawiam
Popieram. Ciekawe, ile Apple płaci "Chipowi.