Opera 10.5
Opera 10.5 wyciekła do Sieci
Opera 10.5 ma dziś mieć swoją premierę. Jednak już w nocy pojawiła się wersja rozwojowa przeglądarki, która wyciekła. Aplikacja ma nowy interfejs, nowe funkcje i jest szybsza.
|
Opera 10.5, której premiera została zapowiedziana na dziś, pojawiła się już w nocy w Sieci. Przeglądarkę wyposażono w nowy interfejs, który wykorzystuje nowinki Windows 7, dodano do niej tryb prywatnego przeglądania oraz dodano nowy silnik renderujący, który ma zapewnić wydajniejszą pracę aplikacji. Opera 10.5 wygląda nieco jak Chrome. Trudno się dziwić – projektanci Google’a pod względem ergonomii są perfekcjonistami a dobre wzorce warto kopiować. Niestety, wersja, która krązy po Sieci, jest autentyczną Operą 10.5, co potwierdza sam producent, ale we wczesnej wersji rozwojowej. Dlatego też zalecamy cierpliwość. Finalna wersja ma zawierać lekko poprawiony interfejs, nowy engine do skryptow ECMAScript/javascript. |


Kup Najtaniej
ale nie ma więc FF górą!!!
A po drugie, irytowało mnie zachowanie tabów. W Firefoxie - wraz z dodawaniem nowych kart - kurczą się do pewnego momentu, a potem przestają, i kiedy wszystkie nie mieszczą się już na ekranie, to można sobie pasek tabów przewijać (także myszką).
W Operze albo się kurczą bez końca, albo - można co prawda to zatrzymać - ale jeśli ustawimy żeby się nie kurczyły, to na ekranie zawsze będą tylko i wyłącznie karty np. od 1 do 6! (zależnie jaką mamy rozdzielczość).
Nagłówki pozostałych będziemy mogli zobaczyć tylko w rozwijanym menu (Expander menu to się nazywa), nawet jeśli jedna z nich jest właśnie aktywna.
Nie wiem czy dobrze wytłumaczyłem o co mi chodzi; jeśli ktoś nie używał Opery, to może nie zrozumieć.
Z kolei te punkty, w których Opera jest mocna, nie są dla mnie akurat specjalnie ważne. Nie potrzebuję np. klienta poczty, ani irca, ani systemu wymieniania plików, czy co tam jeszcze dorzucili (tzw. kombajn do zbierania bananów).
Rozumiem że to jest tzw. internetowa suita. Koncept teoretycznie może i fajny, wszystko w jednym. Tylko praktyka pokazuje, że ludzie jakoś... nie przepadają za takimi szwajcarskimi scyzorykami.
Być może dlatego Opery używa w porywach parę procent internautów.
Ostatecznie, Mozilla też ma swoją suitę - SeaMonkey się to nazywa. I co? Znacie kogoś kto by używał SeaMonkey? QED
"Znacie kogoś kto używał SeaMonkey?"
Nie znam, za to znam wielu co używają Opery. Wniosek: SeaMonkey się do Opery nie umywa. A gdyby rzeczywiście zrobili Operę light (sam browser, ja bym jej dał nazwę Solo) to FF, IE wyrósłby groźny konkurent.
Nie znam, za to znam wielu co używają Opery. Wniosek: SeaMonkey się do Opery nie umywa."
A Firefoxa używa co najmniej 10 razy więcej osób, niż Opery. To jaki jest - idąc dalej tą logiką - z tego wniosek?
"A gdyby rzeczywiście zrobili Operę light (sam browser, ja bym jej dał nazwę Solo) to FF, IE wyrósłby groźny konkurent."
No więc może i powinieneś im parę takich pomysłów podrzucić, bo jeśli ktoś jest "w grze" - jak Opera - od niepamiętnych czasów, jest w ogóle naj..., naj..., i wszystko wymyślił pierwszy, a inni tylko złośliwie kradli i kopiowali (tak lubią to malować jej fani, przy czym ta mitologia jest gęsto nadziewana rozmaitymi nieprawdami, np. że to Opera wymyśliła taby) - A WCIĄŻ nie potrafi przekonać do siebie więcej ludzi niż jedno-dwuprocentowy margines...
- to najwidoczniej musi uparcie robić coś nie tak.