VBootkit 2.0
Nienaprawialna luka w systemie Windows 7!
Na konferencji HITB zespół badaczy zademonstrował utworzone przez siebie oprogramowanie, które umożliwia włamanie się do systemu Windows 7 - bez możliwości odparcia ataku.
|
Narzędzie VBootkit 2.0, zaprojektowane przez Vipina i Nitina Kumarów, zostało wykorzystane do zaprezentowania, w jaki sposób hakerzy mogą przejąć kontrolę nad komputerem podczas ładowania systemu Windows 7. W odróżnieniu jednak od podobnych wyczynów, ten wykazuje nienaprawialny błąd w systemie, który najprawdopodobniej nie zostanie usunięty do czasu zmiany OS-a, na kolejną cyferkę po wyrazie Windows. Demonstracja miała miejsce na konferencji Hack In The Box (HITB) w Dubaju. "Nie ma rozwiązania tego (problemu). Nie może być naprawiony. To jest błąd konstrukcyjny" - mówi Vipin Kumar. Na szczęście dodaje, że prezentowany atak nie może być przeprowadzony zdalnie, lecz wymaga fizycznego dostępu do komputera. Sam program (VBootkit 2.0) waży zaledwie 3 kilobajty i uprawnia hakerów do zmiany plików, które są ładowane do pamięci systemowej podczas procesu ładowania systemu. Szkodnik jest bardzo trudny do wykrycia, jako że nie dokonuje żadnych zmian na dysku twardym. Natomiast restart komputera pozwoli pozbyć się problemu, bowiem pamięć systemowa jest czyszczona podczas tego procesu. Dzięki oprogramowaniu hakerzy mogą jednak zdalnie kontrolować atakowany komputer i zmienić poziom dostępu dla siebie na najwyższy z możliwych. Mogą również usunąć wszelkie hasła, co pozwoli na dotarcie do plików ofiary. Co gorsze, hasła te są przywracane, więc ofiara nie będzie mieć pojęcia o przypuszczonym ataku. Jak nazwa wskazuje, VBootkit 2.0 jest drugim tego typu programem, zaprojektowanym przez braci Kumarów. Pierwsza wersja została zademonstrowana w 2007 roku, obnażając błędy systemu Windows Vista. |

Kup Najtaniej
Ale fakt, że jest to mało groźne. Najpierw musieliby włamać mi się na chate
Dostęp do systemu przy fizycznym dostępie do maszyny jest jak najbardziej pożądany( właśnie za względów bezpieczeństwa ).
Problem może stanowić jedynie brak odnotowania tego faktu w logach.
Na pendrive mozesz sobie przesylac i 100kB - co z tego skoro - jak jest napisane - proces musisz przeprowadzic podczas boot'u.
Inaczej nie zainfekujesz systemu, czyli pozostalo ci jeszcze oprocz 3kB, zahipnotyzowac czlowieka ktory ci to zaimplementuje.
Prawde mowiac jak bede mial fizyczny dostep do maszyny to dostane sie do niej ( i do danych ) obojetnie czy to bedzie Windows, Linux czy MacOSX wiec zadne to udogodnienie czy opcja...
Żeby w Linuksie odpalić "single user mode", to najpierw trzeba podać dwa hasełka (albo trzy - w porywach do 4)
1. Do bootowania maszynki (lub do BIOSu, żeby zmienić na bootowanie z CD/DVD czy też USB zamiast HDD).
2. Do odszyfrowania partycji Linux.
3. Hasło roota (można tak skonfigurować system, żeby single user wymagał hasła roota).
Generalnie życzę powodzenia!
A w praktyce okazuje się, że można:
- zainstalować Ubuntu (na ten przykład),
- zainstalować w nim komplet narzędzi programistycznych i dokumentacji,
- odpalić i udostępnić SSH z sieci,
- dać konta shellowe crackerom, którzy biorą udział w konkursie, gdzie za włamanie się na taki system są konkretne nagrody (w tym zestawy komputerowe i nie tylko),
- pozwolić im działać 14 dni i nocy...
... żeby na koniec okazało się, że... NIC nie wskórali. Słowem - życzę sukcesów we włamywaniu się na współczesnego Linuksa.
Dodam jeszcze, że mając odpowiednią płytkę z Linuksem, możemy bez problemu robić różne rzeczy z Windows. W tym, np. zmieniać hasła lub odczytywać ważne dane systemowe. Bez problemu możemy też wrzucić jakiegoś trojana :-D .
Najlepiej jest umieścić GRUB-a wraz z /boot na pendrive, a cały dysk twardy po prostu zaszyfrować. Wtedy nikt nie będzie mieć dostępu.
ps ponoć w viście jest ten sam błąd, i to właśnie pod nią była wersja 1.0 wspomnianej aplikacji
pps mając fizyczny dostęp do konta można np za pomocą tęczowych tablic odczytać hasło roota, a wtedy już takie sztuczki nie będą potrzebne (ew zwyczajnie wykręcić dysk, podłączyć do własnego kompa i skopiować sobie co trzeba)