Google Chrome OS
60% użytkowników biznesowych porzuci Windows, admini pójdą na bruk
Tak wygląda świat po premierze Chrome OS według wiceprezesa Google. A to nie jedyne rewelacje, jakie ogłosił w swojej rozmowie z New York Timesem!
|
Android podbija rynek urządzeń z dotykowymi ekranami. Chrome OS ma go uzupełniać w przypadku urządzeń ze sprzętowymi klawiaturami. Z czasem najprawdopodobniej te dwa projekty połączą się w jeden, ale Google już teraz jest pewne swojego sukcesu. Skąd ta pewność? Po pierwsze: prostota. - Pierwszy kontakt użytkownika z systemem to będzie coś w stylu "o jejku, to przecież tylko przeglądarka, nie ma się czym podniecać". Zgadza się, to tylko przeglądarka, nie ma się czym podniecać... i o to chodzi! - twierdzi Linus Upson, współodpowiedzialny za Chrome OS-a. Po drugie: Chrome OS jest nie tylko tak zaprojektowany, że migrację z Windows może (według badań Google’a) bez żadnego problemu i przy znikomych kosztach przeprowadzić 60 procent przedsiębiorstw, ale też ma wyrzucić na bruk administratorów. Wszystko bowiem będzie uaktualniane i utrzymywane przez Google’a, poprzez Internet. Więc co dalej z Androidem? Czy te projekty będą ze sobą rywalizować? To pytanie zadaje sobie nawet kierownictwo Google'a. - Zaczynamy z laptopami, ale będziemy się rozwijać w obu kierunkach (klawiatur i dotykowych ekranów - przyp. red.) - mówi Upson. Z kolei Eric Schmidt, dyrektor Google'a, mówił, że Chrome OS to system dla urządzeń z klawiaturami, a Android bardziej pasuje do sterowania dotykiem. Kto ma rację? Admini, wyraźcie swoją opinię… |


Kup Najtaniej
Murphy
A i tak w zasadzie główny powód do korzystania z Windows to Office i aplikacje własne. No i gry. Myślę, że Google lepiej wydałby pieniądze popierając O.Office tak, by przewyższył konkurencję.
Jest to ciekawe bo widać, że czasy Windows zbliżają się do końca. Choć tylko naiwniacy zapominają, że M$ ma 100 wolnych miliardów na rozwój. Ich chmura może wszystkich zaskoczyć.
P.S. Przypominam, że Bill Gates już dawno nie rządzi w firmie. Czas by było się tego nauczyć.
Różnica jest taka, że ten od Google będzie całkowicie darmowy włącznie z darmowymi wszystkimi usługami, a M$ będzie chciał regularny abonament pobierać od każdego użytkownika. Koniec piractwa i regularne bulenie co miesiąc haraczu małemu-miękkiemu.
Chrome to doskonała przeglądarka i chętnie będę również na netbooku korzystał z nowego systemu Chrome OS opartego na tej przeglądarce.
Microsoft zaproponuje obydwie możliwości jak chcesz to zapiszesz na dysku albo w chmurze
1)Już pędzę przekazać swoje dane rządowi USA
2)Admini wylecą z roboty - oczywiście mały zielony Androidek wyskoczy z telefonu prezesa i wszystko zainstaluje i do tego taniej.
O ile się nie mylę to firmowe konto w gmail (te z rozszerzonymi możliwościami) kosztuje 50 baksów od usera za miesiąc. Dla przedsiębiorstwa powiedzmy z 50 pracownikami to koszt 7500zł za samą firmową pocztę. Mamy pocztę, ale jak się pani sekretarce zepsuje komputer to...no dobra Android wyskakuj z telefonu. Natychmiast!
3)Abonamencik? Jeżeli Google i M$ planują umieścić swoje systemy w chmurze i pobierać co miesiąc opłaty to widzę bardzo jasne perspektywy dla Unixów i Linuxa, a także administratorów, szczególnie tych, których jedyną wiedzą nie jest ta, zdobyta podczas zakuwania do kolejnego certyfikatu M$.
A teraz panie guru google powiedz mi że te 200zł za dysk pozwoli na korzystanie z 500GB miejsca na serwerze przez 5 lat.
Microsoft przestawia całą swoją działalność na chmurę i wiąże z tym swoją egzystencję. Działalność w chmurze niema nic wspólnego z Win8.
Platforma chmury nosi nazwę Windows Azure.
Jej bazę stanowi lekko zmodyfikowana wersja Windows Serwer 2008, .NET 3.5 i Microsoft SQL Serwer 2008. W ramach platformy Microsoft organizuje szereg centrów obliczeniowych na świecie. W każdym z nich znajduje się do 200 tysięcy serwerów umieszczonych w kontenerach po ok. 2500 w każdym. Warto obejrzeć zdjęcia. To właśnie przez te centra stanowią stracą pracę stróże i nadzorcy sieci firmowych.
Z chmury można korzystać już dziś i właśnie Google próbuje dogonić Microsoft, który rzeczywiście coś robi w tym kierunku. Tylko śmiać się chce kiedy jakiś łepek boi się o swoje pornozdjęcia w laptopie.
A co do "porzucenia", nie wiem jak za granicą, ale w Polsce jest znikome prawdopodobieństwo dojścia do takiego incydentu ze względu na:
1. Wykorzystywane oprogramowanie dodatkowe, taka przykładowa Pani Zosia z księgowości nie miałaby na czym dokonywać rozliczeń i innych zadań, wymagających "ułatwiaczy" działających jedynie pod Win.
2. Newralgiczne dane, krążące po przedsiębiorstwie w postaci cyfrowej. Nikt nie zgodzi się by takie dane znalazły się na jakimś serwerze innej firmy (czyt. Google), która miała zbyt dużo wpadek z ujawnianiem prywatnych danych dla osób postronnych.
3. Koszta przedsięwzięcia/przesiadki do opłacalności nie są zachęcające, a Pani Zosia z księgowości z pewnością miałaby problemy z poznaniem nowego (w porównaniu ze starym, znanym od lat).
Jednak by taka funkcjonalność miała sens, potrzebne by były szybkie łącza, a nie wszędzie są one jeszcze dostępne.
Moim zdaniem wygra tu ten kto zaoferuje system który daję największą kontrolę nad tym, co jest w chmurze a co nie. Jak na razie wygląda na to że to właśnie MS przykłada to tej kwestii więcej uwagi. W Chrome OS wszystko masz w chmurze i basta, choć możliwe że i to zmienią, wszak wszystkie te projekty są w powijakach. Tak więc zobaczymy co przyszłość przyniesie.
Drugą przeszkodą będzie oprogramowanie, a wiele programów wykorzystywanych w przedsiębiorstwach działa tylko na Windzie, nie wiem gdzie Google widzi tą łatwość w migracji.
A administratorzy będą potrzebni, bo ktoś będzie musiał zarządzać danymi, uprawnieniami itp.
Poza tym ktoś musi przekazywać uniwersalne rozwiązanie pytając: "czy wyłączył go pan i włączył ponownie?"
Co mi po systemie, który nie działa bez stałego dostępu do Internetu, czyli prawie wszędzie poza biurem?
W dzisiejszych warunkach wystarczyłoby wyjechać 20 km poza Warszawę, żeby zostać pozbawionym nie tylko dostępu do poczty, ale także najprostszych funkcji, jak edycja dokumentu w Wordzie...
Wiesz tyle o używaniu "chmury" co Kaczyński na temat polityki... Używam chmury o 5 lat "skydrive" spróbuj wykraść moje dane... życzę powodzenia... Są tam 10 razy bardziej bezpieczne niż na dysku mojego notebooka.