Microsoft Windows 7
Pierwsza poważna wpadka Windows 7 - tym razem na serio
Windows 7 zalicza swoją pierwszą wpadkę i tym razem nie ma mowy o żadnej pomyłce. Systemy zabezpieczeń systemu nie rujnuje żaden wirus, lecz… Office 97.
|
Programiści Microsoftu najwyraźniej nie przewidzieli, że ktoś będzie instalował 12-letni pakiet Office na Windows 7. Niestety, nie jest to żadna wymówka – system powinien być odporny na działanie każdej aplikacji. Tymczasem po instalacji pakietu Microsoft Office 97 funkcja „Kontrola konta użytkownika” staje się bezużyteczna. Okno ustawień nie chce się zamknąć i nie można nic w nim zmienić. Co więcej, sama funkcja również zaczyna działać niestabilnie. Problemem, zdaniem osób, które problem odkryły, jest nadanie Office’owi zbyt dużych uprawnień do modyfikacji rejestru. Na razie Microsoft nie udostępnił żadnej łatki rozwiązującej ten problem. Tymczasowe rozwiązanie, które nie zostało jeszcze gruntownie przetestowane i ciężko określić, jaki ma wpływ na system i inne aplikacje, dostępne jest pod tym adresem.
|


Kup Najtaniej
Szukanie sensacji na siłę to zawód red. Gajewskiego. Więc nie ma się czemu dziwić.
Swoją drogą: dzięki za cytat. Nie byłoby tego "newsa", gdyby red. Gajewski wcześniej się z nim zaznajomił.
Tutaj nie chodzi o obsługiwanie produktu, dla którego wsparcie zakończyło się parę lat temu, ale odporność na błędy.
To tak jak z ochroną pamięci. W nowoczesnych systemach oczekuje się, że dowolny program działający w przestrzeni użytkownika nie zawiesi systemu, tylko system poinformuje o naruszeniu ochrony pamięci i ewentualnie zakończy działanie wadliwej aplikacji.
Wzruszające. Gdyby jeszcze było prawdziwe...
Niestety, to nie jest błąd Windows. Problemem jest uruchamianie z prawami administratora aplikacji, która błędnie zmienia ustawienia systemu. System nic na to nie może poradzić. Oczywiście programiści mogą zając się tym, dodać do systemu wykrywanie setupu Office 97 (bądź starszego) i zablokować takie działanie. Tylko po co? Lepiej, by poświęcili swój czas na bardziej istotne kwestie. A jeśli ktoś działając na prawach administratora będzie chciał rozwalić system to na pewno mu się to uda. I nawet tak wielbiony przez niektórych Linux nie będzie miał szans.
Wzruszające. Gdyby jeszcze było prawdziwe..."
Poprosze przyklad oprogramowania w Linuxie, ktore zmienia pliki systemowe bez pozwolenia root -a
W sumie dla mnie to problem systemu a nie oprogramowania, system powinien zabronić uruchomienia czegoś co doprowadzi do jego uszkodzenia. A jak ktoś zapłacił za owego Worda oraz aktualnego Windowsa w którym nie napisano, że nie obsługuje danego oprogramowania to może się domagać odpowiedniej łaty (choćby do systemu). Oczywiście można by udostępnić darmowy upgrade do raz zakupionego oprogramowania no ale to MS, zatem płać, używaj 4-5 lat, wyrzuć, płać za kolejną wersję, używaj...
Niezgodzę się ze stwierdzeniem, że to błąd Windows. Win7 zwykle nie chodzi na koncie administracyjnym - dopiero przy instalacji, która wymaga takich praw pojawia się pytanie, czy dana aplikacja ma je dostać. Jeśli ktoś naciśnie Tak to jego decyzja. Na Linuxie też do instalacji wielu rzeczy potrzebne jest konto root i jeśli instalowany program popsuje jakieś pliki konfiguracyjne to efekt będzie podobny. Owszem, kiedyś wszyscy na Windows domyślnie korzystali z praw administracyjnych (innych nie było), ale od czasu Visty (a jeszcze bardziej wraz z Win7) to odchodzi w zapomnienie. A wytknięty problem z Office 97 dotyczy właśnie Win7 - czyli jak się instaluje starożytne oprogramowanie z pełnymi prawami administratora można oczekiwać, że nie wszystko będzie idealnie. Tutaj naprawdę system niewiele może pomóc, choć często próbuje wyświetlając ostrzeżenie przed instalacją programów mających znane problemy w nowszych systemach (np. sql 2000 na win200
Gdyby system zabraniał uruchamiania tego, co mu szkodzi, to problem wirusów, robaków i innych tego typu rzeczy by nie istniał. Po drugie jeśli korzystając z praw administratora (które nie są domyślne w Win7) uruchamiasz jakiś programik, to Twoja decyzja. Zapewne, gdyby system Ci na to nie pozwolił napisałbyś w komentarzu, że jak MS śmie blokować Ci uruchamianie programu który w zamierzchłej przeszłości kupiłeś.
A co do supportu to akurat MS ma jeden z dłuższych. Ale nawet od nich nikt rozsądny nie oczekuje, że będą aktywnie poprawiać oprogramowanie sprzed ponad 10 lat tylko dlatego, że jest niekompatybilne z najnowszym systemem. Adobe nie potrafi od 2 tygodni poprawić ogromnej dziury w bezpieczeństwie najnowszej wersji swojego flagowego produktu, a tutaj tekst o jakimś dawno nieużywanym oprogramowaniu i jego niekompatybilności.
Oczywiście, przy <1% wykorzystaniu na desktopach, także populacja testerów jest odpowiednia mniejsza. Jeśli Linux okaże się na tyle dopracowany i przyjazny, żeby chciało go używać co najmniej 10% użytkowników, to wtedy się okaże ile ma dziur i błędów. To samo było z Firefoksem. Dopóki mało osób go używało był "bezpieczny", a teraz - dziura za dziurą. Dlatego najbezpieczniejszym systemem w odniesieniu do liczby użytkowników pozostaje Winda!!
Re: "Ale nawet od nich nikt rozsądny nie oczekuje, że będą aktywnie poprawiać oprogramowanie sprzed ponad 10 lat tylko dlatego, że jest niekompatybilne z najnowszym systemem."
Ale nikt od nich tego nie oczekuje! Chodzi o to, żeby system sobie radził ze starszymi programami. Mówiąc radził, nie koniecznie mam na myśli ich uruchamianie, ale przynajmniej odporność na ich błędy.
Windows wbrew pozorom radzi sobie z takimi problemami. Jak już wspomniałem Windows posiada mechanizm informujący, że dany program jest niekompatybilny. Ale aby to zadziałało ktoś musi odpowiednie dane wrzucić, więc trudno się dziwić, że jeszcze tego nie ma (w końcu dopiero teraz ktoś wpadł na pomysł przetestowania tak dziwnej kombinacji). I jakoś nie słyszałem o takim mechanizmie w innych systemach...
Ważne jest też, że Win może ochronić użytkownika, jeśli ten nie używa trybu administracyjnego. W tym trybie trudno, by Win za bardzo protestowało, bo ten tryb właśnie służy do robienia tego typu zmian (np. instalacji programów, zmiany ustawień bezpieczeństwa itp).