Jak obiecał, tak zrobił - Samsung pozywa firmę Apple
Samsung kontratakuje - pozywa Apple'a za 10 patentów
Wojna rozpoczęła się na dobre. Po pozwie ze strony Apple'a, Samsung odpowiada tym samym. Oskarża firmę z Cupertino o naruszenie 10 patentów.
|
Zaczynając od początku, najpierw Apple pozwało Samsunga za naruszenie patentów oraz generalnie kopiowanie ich produktów. Koreański producent natychmiast obiecał, że będzie się bronić i to aktywnie. Jak obiecał, tak i zrobił. Do sądu właśnie wpłynął pozew, w którym Samsung oskarża firmę z Cupertino o naruszenie 10 patentów. Co ciekawe, koreański producent stara się unikać amerykańskiego rynku - pozwy złożył bowiem w swoim rodzimym Seulu (5 naruszeń), niemieckim Monachium (3 naruszenia) oraz japońskim Tokio (2 naruszenia). Jak na razie koreański producent nie podaje szczegółów na temat rodzaju patentów, które Apple miało naruszyć, a firma z Cupertino wstrzymuje się z komentarzem do tej sytuacji. Przypomnijmy, że w tle tej sądowej batalii są wielomilionowe zamówienia, które Apple składa u Samsunga na części do swoich produktów. Ciekawi zatem jesteśmy, czy poróżnienie wśród jednych z największych producentów sprzętu nie będzie miało wpływu na przykład na premierę nowej generacji iPhone'a?! |


Kup Najtaniej
Z jednej strony Samsung jest jednym z poważniejszych dostawców dla Apple, z drugiej jednak jednym z najpoważniejszych konkurentów w obszarze, który dla Jobsa stanowi obecnie źródło najpoważniejszych przychodów. Dodatkowo, Samsung jest jedną z niewielu firm, które mają wystarczający potencjał, aby zagrozić fundamentom popularności firmy z Cupertino. Samsung to firma o bardzo silnej pozycji na rynku elektroniki użytkowej, doskonale rozpoznawalna marka i co najważniejsze dzisiaj (a drzewiej, różnie z tym bywało) wysokiej ocenie, co do jakości produktów.
Warto przy okazji przypomnieć jeszcze jednego news'a, który pojawił się około 2 miesiące temu, o zakontraktowaniu przez Apple'a z wyprzedzeniem wielomiesięcznych dostaw podstawowych komponentów do produkcji telefonów i tabletów (w szczególności chodzi o ekrany, stanowiące lwią część kosztu produkcji tych urządzeń). Można zatem spekulować, iż Jobs, zabezpieczywszy sobie dostawy podzespołów z wystarczającym wyprzedzeniem; np: poprzez wysokie kary za niewywiązywanie się z dostaw, traktuje całe zamieszanie jako przemyślaną akcję marketingową, która ma w bezpośredni sposób wykazać, kto tu jest innowatorem, a kto po prostu podąża za liderem rynku. Kampania tego typu, podgrzewana przez wszystkie portale i prasę opiniotwórczą (ale nie wyłącznie - temat jest na tyle interesujący, ze newsy dotyczące zamieszania można znaleźć niemalże nawet w "Gościu Niedzielnym"), przedstawia ogromną wartość w warstwie PR. Koszt przeprowadzenia akcji promującej Apple'a, jako lidera i innowatora w prasie branżowej i mediach opiniotwórczych, byłby ogromny. W tym wypadku Apple ponosi jedynie koszt złożenia kilku pozwów, oraz wsparcie zespołu dobrze opłacanych prawników.
cd. w następnym komentarzu
Dodatkowo, całe zamieszanie ustawia Samsung'a "z marszu" w pozycji defensywnej, co bez względu na działania odwetowe jest niekorzystne z wizerunkowego punktu widzenia. Jestem bardzo ciekaw, jak się sytuacja będzie rozwijać w najbliższej przyszłości. Podejrzewam bowiem, że znacznie bardziej w obecne zamieszanie zaangażowane są działy marketingu i PR obu przedsiębiorstw, niż departamenty prawne.
Z tematu można wyciągać również dalej idące wnioski; Skoro Apple zdecydował się na konfrontację, mając zapewnioną dostępność części jedynie w określonym horyzoncie czasowym, co się będzie działo później? Można przypuszczać, że pojawią się nowe produkty - najprawdopodobniej jeszcze bardziej innowacyjne niż przedmiot obecnego zamieszania - produkcję których Apple planuje w oderwaniu od dostępu do komponentów dostarczanych przez najpoważniejszego konkurenta. Jest to dość frywolna interpretacja kilku faktów, wydaje mi się jednak całkiem uprawniona, szczególnie w perspektywie rozpoczynającego się obecnie zalewu rynku przez smartfony i tablety praktycznie wszystkich firm, które chcą cokolwiek znaczyć w obszarze IT. Biorąc powyższe pod uwagę, pozycja, oraz postrzeganie firmy, jako innowacyjnej, kreującej rynek jest nie do przecenienia.
I co z tego, skoro iPhone 5 to nic innego jak każdy jego poprzednik. Oczywiście delikatnie zmeinią wygląd i włożą lepszy sprzęt.
Bardzo dobry komentarz, tym niemniej nie zgadzam się z nim:
Wojna patentowa niema nic wspólnego ze współpracą firm. Na dodatek chodzi o zupełnie różne firmy: Komponenty produkuje Samsung Components a smartophony - Samsung Mobile, który jest nawet mniejszym odbiorcą niż Apple. To nie polska polityka, żeby rezygnować z klienta dlatego, że kłóci się z kolegą.
Cała sprawa przypomina zimną wojnę, gdzie przeciwnicy zbierają siły i oceniają je aby się w końcu pogodzić. Wszystko skończy się polubownie. Gdyby firmy miały postępować według wyobrażeń geniuszy tego forum, połowa już by splajtowała a reszta niedługo. Znany mi jest tylko jeden przypadek klapy patentowej: na początku lat 80-tych Polaroid wygrał już nawet nie pamiętam z kim. A szkoda.
Zresztą opowiadanie o wojnie patentowej jest mylące bo w USA jako patenty brane są wzory użytkowe czy nazwy, a nie tylko innowacje. Zaokrąglone rogi iPhone trudno uznać za innowację. Wygląda raczej, że Apple zaczyna brakować inwencji a produkty konkurencji zaczynają być lepsze. Stąd zaczynają się podchody i wojny.
I jeszcze jedno: Samsung to tylko część wojny z Google o Androida. Bo Android to prawdziwe niebezpieczeństwo. To wojna o to, czy użytkownik jest tylko konsumentem i liże rękę Steve, czy świadomym użytkownikiem wolnego systemu.