Piractwo
Monitoring Internetu przez odpowiednie służby jest konieczny - twierdzi wokalista U2
Wokalista zespołu U2 nawołuje organizacje antypirackie do skuteczniejszej walki z kradzieżą własności intelektualnej. Bono szczególnie chwali systemy kontroli, jakie wprowadziły USA i Chiny.
Bono, zapytany przez New York Times o swoje noworoczne postanowienia odparł, że przede wszystkim życzy sobie stałego monitoringu Internetu, która raz na zawsze ukróci sieciowe piractwo. - Jedyną rzeczą chroniącą branżę filmową i telewizyjną przed losem, jaki spotkał przemysł muzyczny i w istocie prasę drukowaną, jest rozmiar plików. Niezmienne prawa przepustowości mówią nam, że za kilka lat możliwe będzie pobranie całego sezonu serialu "24 godziny" w 24 sekundy. Wiele osób oczekuje, że zdobędzie go za darmo – oświadczył wokalista. Dodał, że na piractwie głównie cierpią młode zespoły, które nie są w stanie utrzymać się wyłącznie z grania koncertów i sprzedaży gadżetów.
Bono pochwalił systemy monitoringu, jakie działają w Chinach i Stanach Zjednoczonych. Nie da się ukryć, że muzyczne piractwo jest szkodliwe i należy z nim walczyć. Jednak działania prowadzące do cenzury Sieci są już bardziej dyskusyjne. Jakie jest wasze zdanie?
| Oceń artykuł1 | 6 (6/6) (4 głosy) |

Wydaje mi się że Bono popiera walkę z piractwem, a nie cenzurę i o to mu chodziło w wypowiedzi.
kolego pomaga - zdobywac kontakty promowac się i zarabiać...popytaj młodych chyba że niewiele robisz i czekasz aż ci samo spadnie - te czasy sie skończyły...korporacje to beton nie potrafiacy skorzystac z internetu - dlatego takie durnoty piszecie jak kontrola itp.....pazernosc i buractwo....narazie... nachapane mordy
monitorowac to powinni ciebie (i zeby bylo bardziej porownanie dla ciebie to powinni cie monitorowac w TWOIM kiblu!!! )cymb*le z u2
Gdyby sie tak te wielkie firmy na polskim rynku dogadaly z Apple i zrobiliby wreszcie racjonalnego Itunes'a to byloby super. Zaloze sie ze w jakims znaczynym procencie by to obnizylo piractwo
Za piractwo odpowiedzialność ponoszą sami artyści i cała machina wokół nich. Gdyby ceny płyt były na przyzwoitym (dla kupującego) poziomie, to ludziom nie chciałoby się ściągać z internetu. A tak gdy mam zapłacić 98 zł za płytę zespołu IQ (fakt, zespół mało popularny), to mnie po prostu krew zalewa i nie dziwię się, że ludzie piracą muzykę. U2 ze swoimi cenami też czasem przegina, bo jak nazwać inaczej cenę 112 zł za płytę wydaną 30 lat temu. Dla mnie ceną, która nie powoduje u mnie zgrzytania zębami jest ok 30 zł za płytę.
Pan Kazik też kiedyś obiecywał płytę dostępną w internecie za 10, czy 12 zeta, a co później wyszło ?
Kto nabijał kasę na jego płycie ? I co opowiadał o ludziach, którzy go okradli w internecie ?
A chciałem kupić tą płytę mając nadzieję, że Kazik będzie miał te 10 zeta dla siebie, a nie 30 zeta dla wszelkiej maści "pomagierów".
Żal.