Prawo
Chińska pisarka oskarża Google o skanowanie książek
Prawdopodobnie podbudowana problemami usługi Google Książki we Francji, chińska pisarka zdecydowała się pozwać giganta z Mountain View za pogwałcenie praw autorskich.
|
O problemach usługi Google Książki we Francji informowaliśmy was w połowie listopada. Kłopoty teraz zataczają jeszcze szersze kręgi, bowiem pewna chińska pisarka o imieniu Mian Mian zdecydowała się wnieść pozew do sądu przeciwko Google o naruszenie praw autorskich. Według niej, Google zeskanowało jedną z jej powieści o tytule Acid Lovers i upubliczniło ją za darmo, bez poinformowania jej o tym. Mian Mian domaga się pieniężnej rekompensaty ze strony Google'a w wysokości (tylko) 61 tysięcy juanów, czyli około 8900 dolarów. Być może 8900 dolarów dla Google'a to tyle, co nic, jednak jeśli Mian Mian wygra w sądzie, to prawdopodobnie gigant z Mountain View zostanie zasypany tysiącami innych pozwów.
|


KUP NAJTANIEJ
Co do czytania z ekranu:
1) Niektorym nieprzeszkadza - zwlaszcza, ze do uzytku wchodza przenosne urzadzenia do czytania ksiazek.
2) Czy google zablokowal mozliwosc drukowania? Bo wydaje mi sie ze nie.
3) Jesli tak wam sie niepodoba jej pozew - to napisz odwazny czlowieku do RIAA czy innego typu tej organizacji, ze zamiarzasz rozpowszechniac pirackie mp3 i ze moga ci naskoczyc bo mp3 ma gorsza jakosc niz audio_cd(domyslny nosnik) "wiec sie nieliczy"
a potem zrob to o czym napisales...
- Google Books w założeniu ma skanować wszystkie książki, natomiast udostępniać jedynie te "wolne" i te gdzie jest podpisana umowa z wydawcą. Pozostałe są przechowywane w bazie Google, można podglądać jedynie fragmenty na prawach cytatu. Pojawia się tu pierwszy problem, gdyż prawa autorskie w wielu wypadkach zabraniają skanowania i przechowywania książek w bazach danych nawet na prywatny użytek. Ponadto w wielu wypadkach Google omyłkowo udostępniało książkę objęto prawami autorskimi.
Sprawa Google vs Mian Mian
Google omyłkowo wprowadziło książkę "Acid Lover" jako "wolną". Po tym jak Mian Mian zarządzała usunięcia tekstu Google 15 listopada ją usunęło - problem w tym, że wyszukując po słowach kluczowych nadal można znaleźć fragmenty tekstu, które wg autorki są wyrwane z kontekstu i przedstawiają jej powieść w złym świetle. W pozwie żąda nie usunięcia książki, a skasowania wszystkich cytatów. Różnica istotna, gdyż same cytaty są jak najbardziej dozwolone - z tego powodu głównym argumentem w procesie jest sam fakt ZESKANOWANIA (nie zaś udostępniania!) książki.