Microsoft
Windows 7 najszybciej sprzedającym się systemem w historii
Microsoft udostępnił swoje wyniki finansowe za drugi kwartał fiskalny. Wynika z niego, że Windows 7 sprzedał się w ponad 60 milionach kopii.
|
Dochód Microsoftu wzrósł o 14 procent w porównaniu do identycznego okresu sprzed roku. Oznacza to, innymi słowy, 19,02 miliarda dolarów przychodu w drugim kwartale fiskalne. Za tak znakomity wynik odpowiada przede wszystkim Windows 7, który sprzedał się w ponad 60 milionach kopii, stając się najszybciej sprzedającym się systemem operacyjnym w historii. Wartość akcji Microsoftu wzrosła o 57 procent w porównaniu do tego samego okresu rok temu. |


KUP NAJTANIEJ
Poszukujemy trendu, którego firma M$ nie przespała. Jak choćby:
Rozlazła Vista kiedy trend poszedł w kierunku netbooków.
Czytniki książek - całkowicie przespane
Tablety - ośmieszające dla firmy pożyczenie w ostatniej chwili od HP.
Pomijając nieudany pomysł przed 8 laty - całkowicie przespane.
Bezprzewodowe sterowanie grami - przespane. Z opóźnieniem 3 lat "pożyczenie" pomysłu od Nintendo. Można tak dalej.
Pozostaje teraz normalna droga: Wejście z butami i wykańczanie
konkurencji. Pomocni, też jak zwykle, dziennikarze zapatrzeni w finanse firmy.
Mają świetnych ludzi i wydają straszne pieniądze na rozwój. I nic to nie daje. Czy to mentalność Billa i Ballmera tak odbija się na firmie?
Poza tym... skok z 15$ za akcjię do 30$ to nie jest 50% - 100%. Porównując te wyniki z Apple z 78$ na 200$ - to jest 150%.
MS wydaje się być trochę przerośnięty i przestaje ogarniać co się właściwie dzieje na rynku. Więc i tak myślę, że zarząd trzeba wymienić.
Dlatego śmieszne są te utyskiwania na kolejne wyroby z Redmond. Gdyby nie te kolejne Windowsy, trafiające coraz szerzej do ludzi na całym świecie, nawet najbiedniejszych - najpewniej do dzisiaj jedynym komputerem w domu byłaby prehistoryczna Amiga, albo jakiś komputer-kalkulatorek, dla idiotów, z pomysłu naukowców ZSRR lub inny wynalazek komunizmu. Kto nie chce Windowsa, niech zamknie się na kilka lat w celi z jakimś wydaniem pingwina i straci resztę życia na podłączenie się do własnej drukarki, do netu, do komórki, napisanie ostatniej prośby o eutanazję, gdy już zbliży się kres Waszej walki, z opanowaniem pięknego Ubuntu, Knoppixa czy innego badziewia z pingwinem w herbie. Do dzisiaj, od 2002 na PC używam legalnego WORD-a 2002 i OpenOfficePL (kolejne wersje), a na Lapku do edycji tekstu tylko Open OfficePL. Jeśli w pakiecie biurowym mamy jaka taka alternatywę dla wyrobów z Redmond, to w systemie operacyjnym niema nic do wyboru, poza Windowsem, odpowiednią wersją do sprzętu i kieszeni, tudzież urządzeń klienta. Reszta jest poza dyskusją, jak na razie.