Office w chmurze Google'a
Dokumenty Google zgodne z Office'em, Microsoft kręci nosem
Google wydało wtyczkę dla Office’a, umożliwiającą pracę grupową użytkownikom tego pakietu w Dokumentach Google. Microsoft, promując swoje rozwiązanie Office Live, nie jest zachwycony.
|
Microsoft ostrzega przed dodatkiem Cloud Connect dla Office’a. Jak twierdzi gigant, połączenie pakietu z Redmond i usług Google’a to nic , tylko problemy i usterki, a nawet ryzyko utraty danych. Argumenty wysuwa całkiem słuszne (patrz niżej), ale czytając je pamiętajmy, że Google to bezpośredni konkurent Microsoftu, a Dokumenty Google są konkurencją dla Office Live. Pierwszy argument Microsoftu to, niestety, oszustwo. Gigant pisze, że jeżeli nie zmienimy domyślnych ustawień, to wszystkie nasze współdzielone z Google’em dokumenty są ustawione na „publiczne”, co oznacza, że każdy może je podglądać. Nie jest to prawdą, domyślne ustawienia bowiem są „prywatne”. Microsoft ostrzega również, że Cloud Connect odłącza znaczną większość zaawansowanych funkcji Office. To akurat prawda. Używając wtyczki nie możemy używać śledzenia zmian, wielu rodzajów sortowania, styli tabeli, i tak dalej. Co więcej, niektóre z zaawansowanych funkcji powodują błędy w działaniu Cloud Connect (chodzi oczywiście o mechanizmy niemające swoich odpowiedników w Dokumentach Google). Owe błędy to niestabilność pracy programu a także błędy w synchronizacji, co w efekcie prowadzi do uszkodzenia naszj pracy i utraty danych. Ten argument akurat jest prawdziwy. Sądząc jednak po raptownej reakcji i wytykaniu palcami, Microsoft boi się owej wtyczki, zgodnej z Office 2003 lub nowszym (wyłączając edycje Starter). Słusznie. Dokumenty Google to bardzo mocna konkurencja. Jednak, z drugiej strony, mając Office Live i Microsoft Office... czemu chcielibyśmy korzystać z alternatyw? Na to pytanie, odpowiedzcie nam wy, w komentarzach. |


KUP NAJTANIEJ
http://office.live.com
Google Docs nadaje się tylko do najprostszych dokumentów. Jeżeli w naszym tekście np. wstawimy cytat po angielsku to Google Docs usunie ustawienia słownika. W Docs cały dokument musi być w jednym jezyku. W 'Office Live' podobnie jak w MS Office oraz Open Office każdy fragment tekstu może być w innym języku.
Google Docs ma jeszcze sporo do nadrobienia. Zarówno do MS Office jak i do darmowych Open Office oraz Live Office.
"Argumenty wysuwa całkiem słuszne (patrz niżej)"
do
"Pierwszy argument Microsoftu to, niestety, oszustwo"
ja wiem ze dokladne czytanie daje pozory bezstronnosci ale napewno Pan jest w pelni swiadomy ze przecietny czytelnik czyta po lebkach i to troszke manipulacja ktora jakos czesto w Pana tekstach wystepuje
Ale najważniejsze jest to, że działa masakrycznie wolno porównując do Google Docs. Przez co gdy mam korzystać z onlineowego edytora korzystam z Google Docs... Do Live Office nie mam siły... Nie wspomnę o tym, że często dostawałem komunikat "Office Live wykonał nieprawidłową operację. ZAMKNIJ"...
Chciałem wypróbować office live i nie mogłem. Na oryginalnym WIndows 7 z Internet Explorer 8 miałem non stop błędy z logowaniem! Argument, że Microsoft to duża firma, to robi dobry soft to bzdura. Każdy soft posiada błędy i nie zależy od wielkości firmy, tylko czasu poświęconego na usuwanie błędów. Niemożliwość skorzystania z office live na oryginalnych produktach M$ całkowicie zdyskwalifikowało ten produkt. Spróbować mogłem na innym komputerze u kumpla, ale możliwościami w stosunku do Google Docs daleko jest w tyle.
W Google Docs wszystko działa wszędzie (na prawie każdej przeglądarce, bez konieczności instalacji dodatkowych pluginów). Program ciągle się rozwija, dodawane są nowe ciekawe funkcje. Nie zapominajmy, że robi go duża komercyjna firma, więc stara się o jak najlepszą jakość swojego produktu.
co do przytoczonych wczesniej panskich cytatow to sa ok?
ale tak naprawde naprawde ?
a tak przy okazji stronniczosci to fajna sonda jest na tej stronie tylko brakuje mi np pytania "bo jest w trudnej pozycji w walce z przebogatym monopolistą stosujacym praktyki niszczenia kokurencji"
"Android już umie wysyłać SMS-y (przynajmniej w teorii)"
tytuł panskiego newsa czepiam sie " przynajmniej w teorii" co dosc jednoznacznie sugeruje ze problem nie jest rozwiazany ktos przerzucajac newsy odbierze to jednoznacznie
dla odmiany w newewsie "O tym, jak Windows Phone 7 uczyni z ciebie bankruta" ostatnie zdanie : Na szczęście system aktualizuje się łatwo i automatycznie, bez potrzeby czekania na pośrednika w postaci producenta telefonu. -zorientowani wiedza o co chodzi przypadkowy czytelnik odbierze: byl problem ale na szczescie....
takie cos nazywa sie manipulowniem ale moze sie czepiam