Apple Time Capsule MC343Z/A - Testy Chip.pl
|
dostępny w: 1 sklepach |
|
Podsumowanie o Apple Time Capsule MC343Z/A
Jeśli szukasz drogiego sprzętu, którego nie będziesz w stanie skonfigurować według własnych potrzeb to Time Capsule jest właśnie dla Ciebie. Połączenie dwuzakresowego routera WiFi z serwerem NAS w wykonaniu firmy Apple dało w efekcie urządzenie ładne, ale ograniczone funkcjonalnie. Jeśli pracujecie wyłącznie w Linuxie to będziecie mieć nie lada problem, gdyż narzędzie do konfiguracji routera nie jest dla tego systemu dostępne.
Opis Apple Time Capsule MC343Z/A
Firma Apple wyznacza nowe standardy. Od lat idzie własną drogą, nierzadko jakby nie zwracając uwagi na aktualne trendy. Produkty ze znakiem jabłka, choć można w nich wskazać wiele niedoskonałości, nawet pomimo swojej ceny cieszą się dużą popularnością.
Użytkownicy domowi, czy to z wygody, czy z potrzeby, coraz częściej decydują się na podłączenie pamięci masowej bezpośrednio do sieci. Nowoczesne urządzenia NAS udostępniają dane nie tylko lokalnie, ale, w bezpieczny sposób, także przez Internet. Jeśli spojrzymy na modele z wyższej półki, to oferują one jeszcze więcej. Są w stanie zastąpić serwer WWW czy stację monitoringu. Potrafią też strumieniowo przesyłać multimedia np. do telewizora zgodnego ze standardem DLNA. Co, jeśli do tego wszystkiego dodamy szerokopasmowy router WiFi pracujący jednocześnie w częstotliwościach 2,4 oraz 5 GHz wyposażony w gigabitowe porty LAN? Brzmi jak smakowity kąsek, choć w przypadku Apple’a bardziej jak pyszna szarlotka? Nie spodziewałem się rewolucji, bo to nie pierwsza edycja urządzenia Time Capsule, ale po testach okazało się, że hybryda okazała się zakalcem.
Na początek zapomnijmy o wszystkim do czego jesteśmy przyzwyczajeni jeśli idzie o „tradycyjne” routery i NASy. Na próżno nam szukać na przepełnionym pulpicie skrótu do ulubionej przeglądarki, by po jej uruchomieniu wpisać magiczne cyfry adresu IP i zanurzyć się w czeluście konfiguracji urządzenia Apple’a. Na próżno, gdyż interfejsu webowego brak. Aby dostać się do ustawień sprzętu trzeba skorzystać z narzędzia AirPort. Dobra wiadomość – jest ono dostępne nie tylko pod Mac OS, użytkownicy pecetów znajdą więc wersję dla Windows. Zła wiadomość jest taka, że jeśli korzystamy z Linuxa to na czas konfiguracji Time Capsule musimy użyć z jednego z wcześniej wymienionych systemów jako, że o pingwinie zapomniano.
Jedną z pierwszych rzeczy, którą zapewne będziemy chcieli zmienić po podłączeniu sprzętu będzie adres IP w lokalnej sieci. I tu nas spotka niespodzianka. O ile do wyboru mamy prywatne adresy z klas A, B i C to zabrakło możliwości samodzielnego ustawienia maski. Dla wszystkich klas dwa pierwsze oktety adresu ustawione są na stałe. Bez informacji o zastosowanej masce (8, 12, 16 bit) nie dowiemy się czy host np. 10.1.1.5 skomunikuje się z routerem pod adresem 10.0.0.1. O ile w sieci domowej przy niewielkiej ilości klientów takie ograniczenie nie będzie problemem, to do bardziej złożonej Time Capsule się nie nadaje.
Kilka słów o funkcjonalności WiFi – jest i działa, ale nie do końca tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Dwa zakresy częstotliwości przy jednoczesnym połączeniu kilku klientów dają dobre efekty. Nawet przy zwiększeniu odległości klienta od routera połączenie było stabilne a szybkość przesyłania utrzymała się na średnim poziomie około 50 Mb/s. Na plus trzeba też zaliczyć możliwość utworzenia odizolowanej sieci dla gości, na minus brak możliwości wyłączenia obsługi standardu 802.11b i g oraz ustawienia oddzielnych opcji zabezpieczeń dla różnych częstotliwości sieci (można tylko ustawić odrębne SSID). Prawdziwe „kwiatki” zaczęły się po włączeniu zabezpieczeń sieci bezprzewodowej. Klienci, którzy wcześniej rozpoznawani byli prawidłowo jako zgodni z 802.11n po ustawieniu współdzielonej frazy w WPA2 zostali „zdegradowani” do b/g a prędkość przesyłania spadła z niecałych 90 Mb/s do zaledwie 20.
Komentarz do działania funkcji NAS jest podobny jak powyżej, niby jest, ale nie do końca. Jest, bo działa udostępnianie poprzez protokół SAMBA, zapomniano jednak o FTP. Z jednej strony przyzwoite transfery – z drugiej brak możliwości określenia quoty czy definiowania praw dostępu na poziomie katalogów oraz nieobsługiwany system plików NTFS. Funkcja udostępniania drukarek działa w oparciu o Bonjour, który co prawda działa pod kontrolą Windows, ale zdarza się, że powoduje problemy z dostępem do sieci.
Za cenę Time Capsule MC343Z/A z powodzeniem możemy mieć bardziej rozbudowany i funkcjonalny oraz oferujący lepszą wydajność router DrayTek Vigor2130Vn, który co prawda nie oferuje wsparcia dla Time Machine, ale jest wyposażony w bramkę VoIP i porty USB, do których możemy podłączyć twardy dysk. Reasumując – zakalec to też ciasto, ale niesmak pozostaje.


Kup Najtaniej
nalezy to wreszcie pojąć i nie marudzić że nie da się skonfigurować bo to MA SIĘ NIE DAĆ SKONFIGUROWAĆ
to ma poprostu po podłączeniu działac bo 3/4 uzytkowników maka nie ma zielonego pojęcia o komputerach - korzysta tylko ze swietnego softu na swietnej platformie i ma gdzies konfigurację serwera do backupu - ma podłaczyć kliknąć dwa razy i zapomnieć
jak to zrozumiecie to takie teksty ze nie da sie skonfigurowac czy nie dziala na jakims tam pożal się boże linuksie nie będą sie pojawiać
zreszta jakby linuksiarz kupił timemachine to napewno linuksa by sie pozbył(pomijam ze i tak by nie kupil tylko stawial kolejny zlomiasty serwer z kolejnym linuksem)
Boli jedynie brak oprogramowania Timie Machine dla Windows.
Można za to udostępnić urzędzenie via Samba i ręcznie wrzucać pliki z windowsów, lub ustawić backup przez harmonogram zadań Windows.
Jednak jeśli dają obsługę windowsa to można bez problemu to porównać do innych urządzeń z nim działających. I tu wychodzi, że większość tego wspaniałego działania osiągają właśnie przez ograniczanie. Pewnie gdyby robili auta to skrzynia ograniczała by się tylko do dwóch pozycji (przód-tył), a fotel by się sam ustawiał bez opcji manual. A jak ci nie pasuje to znaczy że źle siedzisz
P.S. Brak podstawowych funkcji konfiguracyjnych niczego nie upraszcza. Prekonfigurowany sprzet to normalka, brak podstawowych funkcji juz nie. A i kiedy Apple zrozumie, ze konfiguracja rutera przez strone ULATWIA a NIE UTRUDNIA zycie. Wiem chodzi o utrzymanie klienta w blogiej nieswiadomosci. Smutne- swiat sie rozwija- wiemy coraz wiecej o nas samych, otaczajacej nas rzeczywistosci a Jobs probuje ze swoich klientow robic coraz wiekszych idiotow.Smutne
Mam sprzęt maca i nie chce o niczym innym słyszeć,to po prostu chodzi,wiec po co konfiguracja,wcześniej mialem Linksysa 54GS i konfigurację przez www,bardzo prosta i przyjemna tylko po co?
Dla przykładu koniguracja poczty w Mailu to tylko podanie adresu i hasła,po co wpisywać jakiem pop-y czy smtp-y skoro mac sobie sam znajdzie wszystko łącznie z portami?
To ma działać i DZIAŁA !!!
oczywiście, "specjalistom" nie w smak urządzenia, które nie posiadając trybu "advanced" dostępnego dla użytkownika nie dają możliwości zepsucia czegoś, bo za co potem brać kasę? to tak samo jak z resztą applowego hardware i soft. udostępnia tylko to, co faktycznie jest potrzebne.
a ustawianie kanałów, grzebanie w rejestrach (po co?), przestawianie tysięcy opcji wybaczcie, ale kojarzy mi się wyłącznie z prysz czatym okularnikiem, który zamiast pracować nad czymś przy użyciu sprzętu celem swojego życia uczynił zarządzanie sprzętem. ale do tego chyba faktycznie lepiej postawić linuksa.
więc zanim następnym razem Panie Redaktorze, napisze Pan podobny stek bzdur, proszę się zastanowić, czy komputery stworzone by stały się bożkiem do nieustannego ustawiania i dostrajania czy po to, by ułatwiały i przyspieszały pracę. bo to urządzenie spełnia to drugie zadanie.
Gdyby to urządzenie rzeczywiście przyspieszało pracę to zgodziłbym się z przedmówcą. Jeśli natomiast brak mu podstawowych opcji, które z jakiegoś powodu są standardem u WSZYSTKICH innych, bardziej renomowanych i popularnych producentów, a nawet tych praktycznie nieznanych - to znaczy ni mniej ni więcej tyle, że Apple zakłada, że użytkownicy jego sprzętu są idiotami, którzy nie będą w stanie poradzić sobie z konfiguracją normalnego routera.
Takie założenie uważam za błędne. Jeśli spojrzy się na wydajność sprzętu, łatwo stwierdzić, że do konkurencji sporo mu brakuje. Ale może nie o szybkość działania sieci przedmówcy chodziło.
Nie bardzo rozumiem założenie poprzednika dotyczące częstego konfigurowania urządzenia. Nie tylko router Apple'a konfiguruje się jeden raz po to żeby działał na stałe. KAŻDE urządzenie tego typu po skonfigurowaniu ma po prostu działać. A większa liczba opcji konfiguracji to większe możliwości dostosowania urządzenia do swoich potrzeb.
Zakładając, że router Apple jest przeznaczony do wykorzystania tylko z komputerami Apple można posunąć się dalej. Skoro to tylko dla Apple, to może router powinien mieć założoną blokadę i wyświetlać tylko apple.com i AppStore.
Nasze założenie jest takie, że skoro sprzęt należy do produktów danej kategorii to powinien oferować pewne podstawowe możliwości ogólnie dla takiego sprzętu przyjęte.
Poprzednik zapewne postulowałby abyśmy obok kategorii Routery WiFi umieścili dodatkową - Routery Apple.
Za określenie "redaktorzyna" się nie obrażam, mało tego, co pewnie mojego przedmówcę zdziwi, na urządzeniach Apple'a również miałem okazję pracować. Wydaje mi się jednak trochę nie na miejscu odżegnywanie od czci i wiary każdego kto ma odmienne zdanie, zwłaszcza poparte wynikami testu