Canon PowerShot SX1 IS

Aparat z matrycą 10 Mp typu CMOS, wyświetlaczem 2,8 cala i zoomem optycznym 20x

Gdyby ktoś zastanawiał się, czy kompakt cyfrowy nadaje się do kręcenia filmów wideo, należy pokazać mu Canona SX1. Jest wysoce multimedialny.

Canon postąpił dość nietypowo, równocześnie wprowadzając na rynek fotograficzny dwa prawie identyczne aparaty z zoomem 20x, a przy okazji także sporo zamieszania. Oba wyglądają bowiem tak samo, oba mają matryce o rozdzielczości 10 mln pikseli, a różnią się tylko jedną cyfrą w nazwie. A jednak za słowem „prawie” kryje się w tym przypadku wyjątkowo dużo różnic, z tym że… wewnętrznych. SX10 to taki ubogi krewny (tańszy o niemal 500 zł) SX1, oferujący mniej więcej standardowe wyposażenie typowego aparatu

z długim zoomem. Natomiast SX1 wyróżnia się pod wieloma względami: jako jeden

z nielicznych kompaktów wyposażony jest w matrycę CMOS, a nie CCD, rejestruje zdjęcia seryjne w pełnej rozdzielczości z szybkością 4 kl./s aż do zapełnienia karty pamięci, a przede wszystkim nagrywa filmy w rozdzielczości Full HD (1080p). Co ważne, w trakcie nagrania można korzystać z zoomu optycznego, a dźwięk rejestrowany jest w stereo za pomocą dwóch oddzielnych mikrofonów. Jakby tego było mało, do rozpoczęcia nagrywania służy specjalny, odrębny przycisk, dzięki któremu możemy zacząć kręcić ujęcie wideo w trakcie fotografowania. Na dodatek podczas nagrania możemy dalej robić zdjęcia w pełnej rozdzielczości!  W praktyce okazało się jednak, że przy zmianie ogniskowej w trakcie nagrywania wideo ostrość dość często bywa gubiona i dłuższą chwilę trwa jej ponowne ustawianie. Mimo to opcje wideo są w aparacie rewelacyjne.

Nie tylko wideo. SX1 oferuje wszystkie zaawansowane tryby fotograficzne, jak również rozbudowaną automatykę. Do tego otrzymujemy stopkę umożliwiającą zamocowanie lamp zewnętrznych, więc jedyne, czego brakuje, to możliwość zapisu w formacie RAW. Stabilizacja optyczna działa skutecznie, przy czym można włączyć tryb korekcji wyłącznie poruszeń pionowych, przydatny przy tzw. panoramowaniu. Plusem aparatu jest też szybkość działania: sam rozruch zajmuje zaledwie około sekundy. Sprawdza się też autofokus aparatu.

Nie znaczy to, że SX1 to kompaktowy ideał. Dużo zastrzeżeń można mieć przede wszystkim do jakości wykonania aparatu i użytych materiałów – wszędzie łyse, trzeszczące tworzywo sztuczne, bez śladu kawałka gumy, np. na uchwycie dla prawej dłoni. Wbudowana lampa błyskowa podnosi się wyjątkowo nisko, przez co w bliskich kadrach może nawet dojść do zarejestrowania na zdjęciu cienia od obiektywu; wzrasta też ryzyko powstania efektu czerwonych oczu. Kiepski wizjer elektroniczny (co ciekawe, gorszy nawet niż w SX10) stanowczo nie zachęca do jego używania.

  • Oceny
    • Łączna 65
1
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.