Canon PowerShot SX20 IS

Aparat z matrycą 12,1 Mp typu CCD, wyświetlaczem 2,5 cala i zoomem optycznym 20x

Canon wykonał starannie swój aparat z superzoomem. To samo tyczy się przetwornika obrazu CCD, który pozostał taki sam jak w PowerShocie SX10 IS. Rozdzielczość powiększyła się z 10 do 12 megapikseli. Niczego nie zmieniono w obiektywie – jest 20-krotne powiększenie zakresie ogniskowej od 28 do 560 mm (w zależności od rozmiarów obrazu). dostępny jest też optyczny stabilizator obrazu zapewniający dobrą pracę, szczególnie przy dużej ogniskowej. Wspaniale wypada funkcja makro, za pomocą której można dowolnie zmieniać przybliżać motyw.

Podwyższona jakość obrazu 

SX20 przewyższa wyraźnie jakością obrazu poprzednika. Należy to przypisać powiększonej liczbie pikseli, ale też temu, że nowy PowerShot wykorzystuje bardzo dobrze swój pikselowy potencjał. Przy ISO 80 rozdzielczość jest wysoka i wynosi 2514×2479 linii; zmniejsza się  tylko trochę przy wzrastającej czułości światła. W stosunku do poprzednika Canon ulepszył obróbkę szumów – w SX20 zaczynają one wyraźnie przeszkadzać dopiero od ISO 800. Przekonujące jest odwzorowanie kolorów tego aparatu. Jednak przy małej ogniskowej na szerokim kącie pojawiają się mocne zniekształcenia.

jak na aparat z megazoomem, SX20 oferuje dobrą szybkość reakcji. Opóźnienie wyzwalacza wynosi 0,4 sekundy – trochę szybciej od poprzednika i nawet o ułamek sekundy szybciej niż Panasonic Lumix DMC-FZ38. Mniej sprawnie pracuje SX20 w trybie zdjęć seryjnych: pięć zdjęć w serii wymaga prawie 10 sekund.

Szczegółowe zmiany w wyposażeniu i obsłudze 

2,5-calowy wyświetlacz ma rozdzielczość 230 000 subpikseli – kilku konkurentów oferuje już więcej. W dodatku ekran się kręci i przchyla, a ustawienia jasności mają 5 stopni. Ekran w pozycji odwróconej, złożony w stronę aparatu, aktywuje elektroniczną przeglądarkę. Zapewnia ona porządną, aczkolwiek trochę pikselową jakość reprodukcji. Zużycie prądu opiera się na 4 bateriach AA. Jedno ładowanie baterii wystarczyło w naszym teście na 430 do 1390 ujęć (w zależności od używanego trybu).

Do zwykłych funkcji automatycznych, takich jak rozpoznawanie motywów i twarzy, dochodzi też rozpoznawanie ruchu. 22 motywy wspomagają automatyczne fotografowanie. Ambitni fotografowie mogą poprawiać ręcznie ustawienia obrazu. Praktyczny, lecz nienowy szczegół, to pokrętło multi-controll – pierścień obrotowy i czterokierunkowy kontroler w jednym. Mniej nam się spodobał za to wyzwalacz, któremu przy lekkich przesunięciach w dół brakuje wyraźnego punktu odniesienia.

Dopracowany tryb filmowy 

Klipy wideo SX20 nagrywa w małej rozdzielczości HD 1280×720 pikseli – jest to wyraźny postęp, bo poprzednik mógł nagrywać filmy tylko w rozdzielczości VGA (640×480 pikseli). Kompresuje za pomocą wydajnego koedka H.264, a zapisuje w kontenerze MOV. Dostępny jest osobny wyzwalacz wideo. Optyczny zoom jest dostępny podczas filmowania i oprócz zwykłej szybkości działa też tak samo w zwolnionym tempie. Jednak dwa stopnie szybkości to trochę za mało dla wygórowanych wymagań filmowców. Pomimo silnika ultraschall w boiektywie zmiany ogniskowej powodują słyszalne podźwieki. Niezależnie od tego, oba mikrofony nad obiektywem odwalają kawał dobrej roboty – nagrywanie dźwięku w stereo oferuje wciąż niewiele aparatów. Wejście HDMI zapewnia połączenie TV.

Podsumowanie

SX20 jest lepszy od SX10. To wspaniale wyposażony aparat z mega zoomem o dobrej jakości obrazu. Dzięki dopracowanemu trybowi wideo przyda się on również fotografom, którzy chętnie filmują.

Alternative

Panasonic Lumix DMC-FZ38 jest tak samo dobrze wyposażonym megazoomowcem. Wprawdzie zoom powiększa tylko 18-krotnie, ale reakcje aparatu są w sumie szybkie, jest on kompaktowy i waży tylko 200 gramów. FZ38 dostaniecie już od około 1220 zł (stan na styczeń 2010).

  • Oceny
    • Łączna 73
4
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.