Ferguson Ariva HDplayer 210

Ferguson Ariva HDplayer to estetycznie wykonany, nowoczesny odtwarzacz multimedialny o standardowym zestawie złączy. W obudowie można zainstalować dysk twardy 3,5″ SATA (o maksymalnej pojemności 2 TB), co jest bardzo proste i wymaga odkręcenia jedynie dwóch śrubek.
Ferguson Ariva HDplayer 210

Urządzenie pozwala odtwarzać pliki multimedialne zapisane na dysku zewnętrznym lub pendrivie albo znajdujące się w sieci LAN. Dostęp do obu złączy USB 2.0 nie sprawia żadnych problemów, znajdują się z boku obudowy razem z czytnikiem kart pamięci flash SDHC/MS/MMC. Mimo opcji instalacji wewnętrznego dysku twardego zabrakło portu USB, który umożliwiałby kopiowanie danych bezpośrednio z komputera. Wśród złączy znajdują się m.in. wyjście HDMI 1.3a oraz optyczne i koaksjalne cyfrowe wyjścia audio.

Do sterowania urządzeniem służy wygodny pilot na podczerwień z logicznie rozmieszczonymi klawiszami, które niestety nie są podświetlane. Wszystkie testowane przez nas formaty plików audio-wideo były prawidłowo odtwarzane, bez jakichkolwiek opóźnień czy innych problemów. Obsługiwane są napisy do filmów w formatach ASS, SMI, SRT, SSA, SUB i TXT, polskie znaki są prawidłowo wyświetlane.

Urządzenie umożliwia dostęp do serwisu YouTube, radia internetowego, serwisów Picasa, Flickr, a także informacji o pogodzie i tekstowych serwisów z wiadomościami. Po zainstalowaniu dysku twardego odtwarzacz może pełnić funkcję serwera Samba, a także klienta BitTorrent. Pobór mocy osiąga przeciętną wartość i wynosi 11,4 W podczas wyświetlania menu i 14,2 W podczas odtwarzania filmu. Estetyczna obudowa została częściowo wykonana z metalu, co powinno poprawiać odprowadzanie ciepła, lecz i tak producent zdecydował się na umieszczenie w niej niewielkiego wentylatora o przeciętnej głośności.

Jest to całkiem niezły, stosunkowo niedrogi odtwarzacz, do którego można dokupić dysk twardy 3,5″. Nie znajdziemy w nim takich nowości jak np. USB 3.0, lecz nie zabrakło żadnego spośród najczęściej wykorzystywanych interfejsów. Do wad można zaliczyć brak wyświetlacza oraz stosunkowo ubogi wybór internetowych serwisów multimedialnych.

Marek Grzybowski