Komputerowy wirus zaatakował karetki

Chociaż system jest chroniony oprogramowaniem antywirusowym, to wprowadzonemu szkodnikowi nie przeszkodziło to w zrobieniu zamieszania. Centrum komunikacji karetek musiała ręcznie lokalizować ambulanse i w inny sposób kontaktować się z załogami karetek, wzywanych na akcję. Zwykle odbywa się to automatycznie – po telefonie alarmowym do centrum dowodzenia, załoga karetki jest informowana bezzwłocznie, poprzez mobilny system przesyłania danych (MDT). Przez dwa dni ratownicy musieli radzić sobie ze wszystkim ręcznie.
Komputerowy wirus zaatakował karetki
Jedna z takich karetek mogła nie dojechać na miejsce wypadku

Jedna z takich karetek mogła nie dojechać na miejsce wypadku

Cały incydent wciąż kryje dwie tajemnice – kto wprowadził do systemu wirusa oraz czy jakiekolwiek połączenie alarmowe w tych dniach zostało przez przypadek pominięte.