Silnik rakiety SpaceX zawiódł, ale start był udany

Wczorajszy lot rakiety Falcon 9, dla postronnego widza, nie wyróżniał się niczym szczególnym. Wszystko wyglądało, jakby szło zgodnie z planem. Wystąpiła jednak, jak to nazywa SpaceX, "pewna anomalia".
Znowu się udało!

Znowu się udało!

Rakieta Falcon 9 firmy SpaceX, jak się okazuje, była o krok od katastrofy. Widać to na poniższym wideo (rozpoczyna się od dwudziestej siódmej sekundy). „Anomalia”, jak to określił SpaceX, to dość duże uproszczenie. Na filmie widać eksplozję i kawałki silnika odpadające od rakiety.

Jak się okazało, jeden z dziewięciu silników rakiety Falcon 9 zawiódł. Pokładowe komputery wykryły awarię, odcięły dopływ paliwa i przekierowały je na resztę silników, umożliwiając im dłuższą pracę. Sama rakieta jest również tak skonstruowana, by zminimalizować skutki ewentualnej eksplozji.

Na szczęście rakieta SpaceX, mimo awarii, paradoksalnie okazała się świetną konstrukcją. Tego typu wypadki zdarzają się nierzadko. Rakieta przetrwała awarię i wypełniła swoją misję, a ów wypadek zamiast zaszkodzić, pomógł firmie SpaceX, udowadniając, że mimo iż nie podlega pod żadną agencję, jest w stanie tworzyć znakomite pojazdy kosmiczne.

0
Źródło: Ars Technica
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.