SMS morderca

Przypadek. Gdyby nie on, zamachowiec-samobójca zdetonowałby bombę w pobliżu Placu Czerwonego w Moskwie.

Do zamachu na szczęście nie doszło, gdyż bomba miała zostać zdetonowana za pomocą wiadomości przesłanej na telefon podłączony do detonatora.

SMS przyszedł przedwcześnie, a jego nadawcą nie był członek tej samej grupy terrorystycznej do której należała kobieta-zamachowiec. Wiadomość wysłał operator komórkowy. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że były to… życzenia noworoczne. Spowodowało to detonację ładunku w kryjówce terrorystki. Podejrzewa się, że kobieta należała do tej samej organizacji dżihadystów, która odpowiedzialna jest za samobójczy atak terrorystyczny na lotnisku w Moskwie, do którego doszło w poniedziałek.

To prawdopodobnie pierwszy przypadek w historii, kiedy SMS od operatora się do czegoś przydał.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.