Naukowcy wiedzą jak zlikwidować objawy choroby symulatorowej

Nawet jeśli gry VR będą posiadały grafikę najwyższej jakości, to naszego błędnika nie będzie można oszukać. W pewnym momencie "orientuje się" on, że wyświetlany przed nosem obraz nie odpowiada rzeczywistości i buntuje się wywołując nudności, bóle głowy i złe samopoczucie.

Naukowcy z Uniwersytetu Columbia opracowali jednak metodę, która pozwala znacząco zminimalizować efekty uboczne przebywania w wirtualnej rzeczywistości. Okazuje się bowiem, że ograniczenie zasięgu pola widzenia użytkownika (FOV), zwłaszcza w scenach, w których porusza się wiele elementów eliminuje występowanie nudności.

Choć brzmi to tak, jakby graczom odbierano część przyjemności z poczucia pełnej eksploracji przestrzeni, to w praktyce taki zabieg nie zmniejsza immersji. Wielu uczestników testu nawet nie odnotowało ograniczeń FOV. Metoda ta nie wymaga żadnych zewnętrznych modyfikacji (jak w przypadku vMotion) i wydaje się prosta w implementacji w obecnych i przyszłych grach VR. Liczą się tu jedynie chęci developerów do lekkich modyfikacji oprogramowania.

Źródło: Digitaltrends.com
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.