Co się stanie z kamerkami GoPro po kąpieli w ciekłym azocie?

Jak myślicie? Będą dalej działać?

Grant Thompson rozpoczął swój eksperyment od starszego modelu – kamery GoPro Session. Kamerka została zanurzona na pięć sekund w pojemniku z ciekłym azotem – co ciekawe wyszła z tego bez szwanku i nawet nie przerwała nagrywania. Dopiero przy dłuższym, kilkudziesięciosekundowym zanurzeniu urządzenie się wyłączyło, a po wyjęciu odpadła mu tylna ścianka.

Następne w kolejce były nowe wersje popularnych kamer – GoPro Session 5 i GoPro Hero5 Black. Obie wyłączyły nagrywanie dopiero w okolicach minuty od zanurzenia w ciekłym azocie. Kamerki pozostawiono na jeden dzień, aż do całkowitego rozmrożenia. Okazało się, że kąpiel nie wpłynęła na działanie tańszej kamery – GoPro Session 5 działała prawidłowo i pozwalała na nagrywanie. Gorzej wyszła z tego eksperymentu GoPro Hero5 Black. Kamerce odpadła ochronna część z obiektywu, która gwarantowała wodoodporność. Przedni wyświetlacz dorobił się lekkiego pęknięcia, ale działał w dalszym ciągu, podobnie jak tylny. Pojawił się jedynie problem z odczytem karty pamięci. Nagrane materiały z poprzedniego dnia zostały wymazane.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News