Travis, czyli kieszonkowy tłumacz 80 języków

Czy w czasach, w których każdy ma w kieszeni smartfona z zainstalowanymi aplikacjami tłumaczącymi, odrębny, kieszonkowy tłumacz jest jeszcze potrzebny? Osoby wspierające kampanię zbierania funduszy na produkcję translatora Travis zdecydowanie są tego zdania – projekt zebrał już ponad pół miliona dolarów.

Żadnego mozolnego wpisywania tekstu, żadnego wyszukiwania właściwego języka. Travis ma działać w inny sposób: automatycznie wykrywa, w jakim języku rozmawia każdy z rozmówców i na bieżąco zaczyna tłumaczyć ich wypowiedzi. Czyli jeśli np. rozmawia Rosjanka z Chinką (a przynajmniej osobą posługującą się językiem chińskim) i chcą wspólnie napić się… kawy, to wygląda to mniej więcej tak:

20 najważniejszych języków (jest wśród nich polski, no ba!) może być tłumaczone offline, natomiast pełna lista 80 języków dostępna jest przy połączeniu online. Urządzenie wyposażono w kolorowy wyświetlacz 240×240 pikseli i baterię, która umożliwia 6 godzin nieprzerwanej pracy. Do tego Bluetooth, WiFi, łączność 3G (czyli karta SIM), a w środku m.in. 4-rdzeniowy procesor.

Travis ma docelowo kosztować 199 dolarów, natomiast jego cena w czasie zbiórki funduszy na portalu finansowania społecznościowego Indiegogo to 139 dolarów (wraz z przesyłką). Celem było zebranie 80 tysięcy dolarów, a choć zbiórka jeszcze trwa, to już zebrano ponad 577 tysięcy.

0
Źródło: Indiegogo
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.