„Kwitów z pralni” nie będzie

„Kwitami z pralni” nazywa się powieści, które odnalezione zostały po śmierci autora. Scenariusz jest najczęściej bardzo podobny – spadkobiercy cudem, np. między wspomnianymi kwitami z pralni w szufladzie na szpargały, odnajdują prawie gotową powieść, której z nieznanych wcześniej przyczyn nie opublikował sam autor. Kilka zabiegów edytorskich, doskonała akcja marketingowa i można zacząć zarabiać na książce, której nieboszczyk na oczy nie widział.

Terry Pratchett, twórca niezapomnianego Świata dysku, zdecydował, że w jego przypadku, żadnych „kwitów z pralni” nie będzie. Kilka dni temu, dysk twardy zawierający ostatnie prace Pratchetta został zmiażdżony przez walec. Ale walec nie byle jaki. Był to walec parowy firmy John Fowler & Co. zwany „Lord Jericho”.

Resztki rozpłaszczonego dysku znajdą się na wystawie „HisWorld” poświęconej życiu i twórczości Terry’ego Pratchetta, która otwarta zostanie w Salisbury Museum w Wlk. Brytanii.

 

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.