Ciało w torbie z kodami i miernikiem w okolicy serca.

Teraz możesz żyć wiecznie

Fot. Piotr Sokołowski
“My body is a cage” - śpiewał Peter Gabriel w najbardziej transhumanistycznej piosence naszych czasów. Ludzkie ciało może i jest klatką dzisiaj, ale z tej klatki można się wydostać.

Science czy fiction?

Z naukowego punktu widzenia, to wciąż jeszcze wielka niewiadoma. Najprawdopodobniej uda się wprowadzić w życie pierwszą ścieżkę – tę, w której co parę lat pojawia się nowe rozwiązanie, które pozwoli na przedłużenie życia o kilka lat. Może spowolni proces starzenia, może pozwoli na poprawianie błędów genetycznych. A co z dużo bardziej ekscytującymi rozwiązaniami rodem z si-fi?

Scenariusze podejmowane przez naukowców i literaturę nie biorą pod uwagę najbardziej prawdopodobnej jej wersji, czyli nieśmiertelności cząstkowej – zauważa dr Rafał Ilnicki z Instytutu Kulturoznawstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza, na co dzień zajmujący się między innymi filozofią techniki i posthumanizmem. – Jeśli człowiek będzie nieśmiertelny, ponieważ będzie mógł przeszczepiać zepsute organy, to przecież nadal będzie mógł umrzeć. Analogicznie w przypadku gdy byłby zamrożony i w wyniku interwencji medycznych byłby przywracany do życia. Jeśli uzyska stan nieśmiertelności poprzez przenoszenie świadomości do postaci technicznych danych w cyberprzestrzeni, to będzie można je skasować. Nadal bowiem będzie zależny od istnienia materii, a tą będzie można zniszczyć, chyba żeby osiągnął rodzaj transcendencji względem niej. Tyle, że takich scenariuszy raczej się nie rozważa, ponieważ uruchamiają one spekulację teologiczną i metafizyczną. Samo pojęcie nieśmiertelności w scenariuszach podsuwanych przez futurologów i popkulturę jest niestety bardzo naiwne. Wymaga ono zarówno źródłowej propozycji intelektualnej, jak i jej krytyki. Obecnie to jest ważniejsze niż wiara w nieśmiertelność lub potępianie tej tendencji.

Reklama

Tu pojawiają się schody. Naukowcy wciąż nie są do końca zgodni, czym jest sama świadomość i czy da się ją wyekstrahować i przenieść na inny nośnik.  Fizyk Michio Kaku stwierdza, że nawet mimo to, nauka czyni już poważne kroki w tym kierunku.

Dobra wiadomość jest taka, że żaden z zarysowanych wyżej scenariuszy nie stoi w sprzeczności z poznanymi do tej pory prawami natury. Jeśli więc nawet teraz nie dysponujemy odpowiednimi rozwiązaniami, jest szansa, że stopniowo dojdziemy do nich w niedługiej przyszłości. Jednak nawet, gdy naukowcy opracują już upragnione rozwiązania, pojawia się pytanie – jak żyć na Ziemi, jeśli nikt nie umiera?

Wieczne życie czy wieczna młodość? (i ich skutki)

W 1990 roku na Ziemi było 6 miliardów ludzi. Dziś jest nas już niemal 7,5 miliarda. Naukowcy szacują, że do 2043 roku będzie nas już 9 miliardów. Rozwiązanie problemu i oszukanie śmierci oznacza więc kolejny problem – surowców naturalnych i ładu społecznego.
Miejsce do życia może się jeszcze znaleźć, przynajmniej przez jakiś czas. Znakomity serwis Wait But Why policzył, że gdyby obecną populację “upakować” tak gęsto, jak żyją mieszkańcy Bangladeszu, to zmieścilibyśmy się wszyscy w Australii.  To jednak dopiero początek problemów. Jak tak długie życie może wpłynąć na naszą psychikę?

– Jeśli technologii faktycznie uda się uwolnić ludzi od śmierci, to dopiero otworzy to problemy a niekoniecznie doprowadzi do wprowadzenia ostatecznej utopii. Właściwie większość kwestii dotyczących bycia człowieka należałoby postawić od nowa – mówi dr Rafał Ilnicki. – Począwszy od systemu ekonomicznego, nierówności a skończywszy na istnieniu osób decydujących się na pozostanie śmiertelnymi, w tym szczególnie należałoby rozpatrzyć kwestie ich praw i obowiązków. I dodaje, że kultura podejmuje już teraz medytację nad tym problemem.

Nie musi oznaczać to koniecznie faktu, że przygotowuje ona ludzi na taki scenariusz – zaznacza naukowiec. – Kult superbohaterów w popkulturze koncentruje się głównie na ludziach nieśmiertelnych pokazując na różny sposób jak mogą oni funkcjonować w społeczeństwie. Większość z nich ma charakter seryjny i nie dochodzi do zamknięcia fabuły. Cały czas powstają nowe problemy. Tutaj byłoby podobnie. Przecież żadna dotychczasowa technologia nie stała się podstawą do całkowitej redukcji nierówności. Nawet jeśli, nie wiadomo w jaki sposób, udałoby się zapewnić nieśmiertelność ludziom, to przecież generuje to głównie nowe problemy. Wyobraźmy sobie bowiem, że każdy a przynajmniej większość ludzi jest superbohaterem. Jak wtedy wyglądałoby społeczeństwo? – pyta kulturoznawca z UAM.

Rozważa to Harari w przywoływanym już “Homo Deus”:

Spróbujcie wyobrazić sobie osobę, która żyje 150 lat. Wychodzi za mąż w wieku 40 lat, przed sobą wciąż ma 110. Czy realistycznym jest zakładanie, że małżeństwo przetrwa 110 lat? Nawet katoliccy fundamentaliści mogą w to wątpić. Zatem obecny trend wielokrotnych małżeństw może się nasilić. Po 40 ma dwójkę dzieci, ale w wieku 120 lat będzie miała zaledwie odległe wspomnienie czasu, kiedy je wychowywała. Będzie to raczej pomniejszy epizod. Kto wie, jakie konsekwencje relacji rodzic-dziecko mogą wywołać takie okoliczności – zastanawia się uczony.

Ziemia może nam nie wystarczyć z jeszcze jednego powodu – surowców naturalnych. Jak zapewnić dostęp do wody i energii populacji ludzi, która nigdy nie przestaje się powiększać? Jak zapewnić im pracę i nie dopuścić do zamieszek w społeczeństwie?

Warto żyć wiecznie?

Okłamałam was. Nie wygramy z nimi wojny konwencjonalnej, bo nie walczymy z Protektoratem. Walczymy z nieśmiertelnością – mówi w “Modyfikowanym węglu” jedna z ważniejszych postaci, Quellcrista Falconer. Stworzenie stosów to cud, a zarazem początek upadku naszego gatunku. Wiem, czym staniemy się za sto czy za tysiąc lat. Na pewno nie ludźmi. Powstanie nowa klasa bogaczy, nieśmiertelnych, nieodpowiadających przed nikim. Tylko śmierć chroniła nas przed demonami ludzkiej natury. Teraz potwory przywłaszczają sobie wszystko. Będą konsumować i kontrolować. Oni będą bogami, a my niewolnikami. Jeśli nie powstrzymamy klątwy życia wiecznego… naszym dzieciom zostanie rozpacz. Tylko dzięki ulotności życia wszyscy jesteśmy równi. Powstanie musi zakończyć nieśmiertelność. (…) Nie powinniśmy żyć wiecznie. To deprawuje nawet najlepszych.

“Modyfikowany węgiel” to świat nierówności. Ci, którzy są bogaci, tworzą własne klony i w tym samym ciele mogą żyć wiecznie. Morgan określa ich mianem Matów, od biblijnego Matuzalema, który miał żyć 969 lat. To właśnie o nich mówi Quell w powyższym cytacie. Maci żyją już tak długo, że to co dla nas jest znakomitą rozrywką, na nich nie robi już wrażenia. Dlatego szukają wciąż nowych, często niebezpiecznych albo niedozwolonych w społeczeństwie bodźców. Gracze, zwłaszcza ci z dobrą znajomością papierowych RPG-ów mogą porównać Matów do wampirów. Ale nie tych z serialu “Twilight”, tylko nadistot, które zwykłych ludzi mają za nic. Którzy mają ich nie za partnerów, tylko za marionetki, bawią się ich emocjami, ciałem. W końcu gdy twoje życie trwa wiecznie, czym jest kilka wyrządzonych po drodze krzywd?

– Jeśli ciało byłoby wymienialne, chociażby poprzez uzupełnianie niszczejących organów, to łatwo wyobrazić sobie konsumpcyjny stosunek do niego – zauważa dr Ilnicki. – Jeśli natomiast byłaby ona uzależniona od utrzymania ciała w dobrej kondycji, to prawdopodobna jest również przeciwna tendencja. Najważniejsza jest motywacja ludzi. Dlaczego chcą być nieśmiertelni? Jeśli założymy, że człowiek nadal pozostawałby człowiekiem, tyle że byłby nieśmiertelny, to możliwe są wszystkie reakcje w postaci światopoglądów, filozofii i nowego typu kultury oraz zupełnie nowe, na przykład pozbawienie siebie lub innych tego stanu.

Miliardy białkowych ludzi nie chcą mieć nic wspólnego z tymi bluźnierczymi nowymi rzeczywistościami. Liczni przywódcy potępiają transfery i SI jako bezduszne maszyny. Inni zachowują się bojaźliwie, pielęgnując samozachowawcze memy do tego stopnia, że dawna zdrowa obawa przed obraniem mózgu jak cebuli przez odwzorowujące myśli roboty rozrasta się w przenikającą wszystko od stóp do głów nerwicę. Zelektryfikowane czepki z folii aluminiowej sprzedają się jak świeże bułeczki – pisał z kolei Charles Stross w „Accelerando”. Odpowiedzi na pytanie, czy warto żyć wiecznie nie szukałabym jednak w sci-fi ani w cyberpunku. W końcu te gatunki lubują się w kreowaniu dystopijnych scenariuszy.

W książkach Strossa i Dukaja mamy do czynienia z różnymi formami postludzkimi. Czyżby więc pokonanie śmierci było tym wydarzeniem, które przesunie nas z transhumanizmu w posthumanizm? – pyta teoretycznie Gnyp. – Wszystko na to wskazuje.

Koniec Homo sapiens

Chcąc osiągnąć boski status nieśmiertelności sami “bawimy się” w bogów. Już jesteśmy w stanie na nowo uruchomić serce które przestało bić, dogonić kometę w kosmosie i osadzić lądownik na jej powierzchni. A teraz chcemy znieść własne ograniczenia. Co powstanie w efekcie tych działań? Harari w „Homo Deus” przewiduje, że nastąpi koniec ludzkiej rasy, takiej jaką znamy:

Gdy technologia pozwoli nam na reorganizację ludzkiego umysłu, Homo sapiens zniknie, ludzka historia dobiegnie końca i rozpocznie się zupełnie inny proces. Taki, którego ludzie tacy jak ty i ja nie jesteśmy w stanie nawet pojąć.

| CHIP

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.