Człowkiek w garniturze obracający zębatki kluczem w kształcie litery F.

Facebook: Klucz do władzy

Fot. Piotr Sokołowski
Facebook przechodzi najpoważniejszy kryzys w swojej 14-letniej historii. Jego model biznesowy precyzyjnego targetowania użytkowników został wykorzystany w tak makiaweliczny sposób, że pojawiają się poważne i wykraczające poza dziedzinę internetu pytania o demokrację.

Dane pozwoliły stworzyć psychologiczne profile wyborców i zdefiniować, jaki typ przekazu będzie odpowiedni dla konkretnego profilu.

W jaki sposób nasze proste lajki mogą przyczynić się do powstania profilu psychologicznego? Tu w grę wchodzi big data i rachunek prawdopodobieństwa, przekute w psychometrię. Już na postawie 68 lajków można z 95% prawdopodobieństwem odgadnąć, jaki jest kolor skóry użytkownika i czy ma skłonności demokratyczne czy konserwatywne (ze skutecznością na poziomie 85%).

70 lajków wystarczy, żeby mieć wiedzę o danej osobie lepszą, niż większość jego znajomych.

150 lajków wystarczy, żeby wiedzieć o nim więcej, niż jego rodzice.

300 lajków – więcej niż partner.

Sami możecie się przekonać, jak budujecie swój profil w social media. To narzędzie pokaże, jakie wnioski można wysnuć na podstawie waszych lajków.

Do tej pory była to tajna broń Facebooka – skuteczny system profilowania użytkowników, dzięki któremu firmy mogły precyzyjnie trafiać ze swoim przekazem do osób o konkretnych cechach albo sytuacji życiowej. Model biznesowy, który wydawał się być bez skazy i z kwartału na kwartał przynosił serwisowi Zuckerberga zyski, okazał się mieć jedną potężną wadę. Bo w końcu skoro w taki sposób można docierać z przekazem o produktach i budować potrzebę zakupową, to czemu nie wykorzystać tego samego mechanizmu dla propagowania idei?

Cambridge Analytica została w 2016 roku zatrudniona do pomocy przy kampanii wyborczej obecnego prezydenta.

Na co i jak wpływ mogła mieć Cambridge Analytica?

Czy psychometryczna kampania CA miała wpływ na wybory prezydenckie w USA, na Brexit albo wybory w Nigerii?

Tego nie wiemy. Albo raczej – wiemy, że wpływ był wywierany, ale nie jesteśmy w stanie stwierdzić, na ile np. wybory prezydenckie w USA zostały zmanipulowane przez CA. Wiemy natomiast, że oprócz tworzenia profilów psychologicznych, odpowiednich treści i targetowania, CA doradzała Trumpowi w czasie rzeczywistym. Na przykład – jeśli w jakimś stanie świetnie czytał się artykuł o imigrantach, to kandydat na prezydenta jechał tam i przemawiał właśnie o imigrantach.

Targetowanie przechodziło więc z online do offline, a wszyscy wiemy, jaki ostatecznie był wynik.

Co dalej z Facebookiem?

Quiz, przy pomocy którego Aleksander Kogan zbierał dane użytkowników Facebooka dla firmy Cambridge Analytica zainstalowały w Polsce 23 osoby. Jak poinformowało polskie biuro prasowe Facebooka, w sumie liczba osób z Polski, których dane mogły trafić do Cambridge Analytica, wynosi 57 138.

Facebook usiłuje wyjść z twarzą z afery i zapowiada kolejne zmiany.

3 kwietnia ogłoszono, że strony należące do IRA (tej samej organizacji, w której fake newsy produkował Witalij Bespalow) zostaną usunięte. Nad bezpieczeństwem i “kontrolą treści” pracuje teraz 15 tysięcy osób, do końca roku ma dołączyć ponad 5 tysięcy.

Czy Facebook upadnie? Na razie wydaje się to wątpliwe. I nie chodzi nawet o to, że korzysta z niego tak wiele osób – w końcu nowe serwisy społecznościowe powstają każdego dnia. Kluczową przewagą serwisu jest logowanie do innych stron danymi z Facebooka. Jedno kliknięcie, dzięki któremu nie musisz pamiętać haseł do kolejnych usług stało się tak wygodne, że aż niezbędne. Z badań kanadyjskiej firmy Login Radius wynika, że 80% ludzi nie lubi tradycyjnych sposobów logowania, a 73% woli logować się przy wykorzystaniu danych z serwisów społecznościowych.

10 kwietnia 2018 roku Mark Zuckerberg będzie przesłuchiwany przez dwie komisje Senatu USA, a dzień później przez Izbę Reprezentantów (niższą izbą Kongresu USA). Pokazuje to, jak poważne konsekwencje może mieć sprawa Cambridge Analytica. W końcu nie chodzi tu o wyciek danych, lecz o nielegalne przetwarzanie informacji o 87 milionach osób i o wpływanie na światową politykę. Takiego scenariusza nie wymyślili nawet twórcy Black Mirror. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.