Kobieta z cybernetycznymi dodatkami i żołnierz w hełmie stoją do siebie plecami trzymając kontrolery jak pistolety.

Kobiety nie potrafią grać?

Fot. Piotr Sokołowski
Według raportu ESA z 2018 roku, 45 proc. amerykańskich graczy to kobiety. W Europie oraz w samej Polsce jest podobnie - 43 proc. osób grających w gry wideo jest płci żeńskiej (raport ISFE z 2012 r.). Mówimy o graniu amatorskim, bowiem jak wynika z raportu Newzoo, kobiety stanowią zaledwie 5 proc. profesjonalnych graczy. Jaka jest tego przyczyna?

Dlaczego jest tak mało drużyn mieszanych?

Skoro więc kobiety mają cechy, które mogą pomóc drużynie w osiągnięciu sukcesu, wcielając się w rolę społecznika, to dlaczego tak rzadko spotykamy zespoły mieszane? Duże znaczenie może odgrywać… nasza ludzka biologia. Wystarczy wziąć pod uwagę, że zawodnicy występujący w drużynach e-sportowych to zazwyczaj bardzo młodzi ludzie, często podczas gry nie przebierający w słowach. Zbudowanie zespołu, w którym gra kobieta i kilku mężczyzn jest bardzo trudne. Głównie ze względu na burzę hormonów, która przeszkadza w racjonalnym podejmowaniu decyzji i prowadzi do kłótni. To trochę tłumaczy trenerów i menedżerów, którzy muszą ocenić ryzyko potencjalnego rozpadu zespołu.

Sytuacja, w której kobiety grają w jednej drużynie z mężczyznami jest spotykana w sportach tradycyjnych takich jak tenis ziemny i stołowy, badminton, łucznictwo sportowe, a także w curlingu. Jednak trzeba zaznaczyć, że rozgrywki prowadzone są w parach. Nie występuje zatem ryzyko, o którym pisaliśmy w kontekście mieszanych drużyn takich tytułów e-sportowych jak „CS:GO” lub „Dota 2”, które składają się z większej liczby zawodników.

W tradycyjnym sporcie panie też nie mają lekko

Jeśli już jesteśmy przy sporcie tradycyjnym, to warto wspomnieć o wielkim wysiłku, jaki wykonał cały ruch olimpijski, jak również poszczególne państwa, w promowaniu kobiecych rozgrywek. Na początku lat 70. ubiegłego stulecia mniej niż 300 tysięcy dziewcząt z amerykańskich uczelni uczestniczyło w zawodach sportowych. Po 40 latach ta liczba zwiększyła się 10-krotnie. I choć sporty kobiece ciągle nie osiągają takiej oglądalności jak męskie rozgrywki, to organizacje e-sportowe mogą wprowadzać podobne rozwiązania podpatrując, w jaki sposób kobiecy sport jest przedstawiany w mediach i jak są organizowane rozgrywki, w których uczestniczą zawodniczki.

Firmy nie chcą inwestować w żeński e-sport

W e-sporcie, tak samo jak w sporcie tradycyjnym, trzeba intensywnie trenować, by osiągnąć sukces. Na najlepszy sprzęt do gry i wyjazdy na międzynarodowe turnieje potrzeba pieniędzy, których nie mają drużyny składające się najczęściej z uczących się jeszcze osób. Niezbędni są sponsorzy. I tu pojawia się kolejny problem żeńskich zespołów – brak inwestorów.

 Kobieca scena jest w próżni. Nie ma w naszym kraju dziewczyn grających na poziomie przeciętnych męskich drużyn. Brak wsparcia, turniejów, LAN-ów przekłada się na liczbę grających kobiet. Szybko odpuszczamy, bo nie mamy z kim rywalizować, nie mamy o co rywalizować i nie możemy się rozwijać tak, jak męskie drużyny, które takie wsparcie otrzymują. — wyjaśnia nam Sandra „Frida” Wojnowska, założycielka pierwszej w Polsce akademii „CS:GO”dla kobiet. — Producenci sprzętu chwalili nasz projekt i deklarowali chęć pomocy, ale jak przyszło co do czego, to nastała cisza.

Sponsorzy patrzą na drużyny jak na dobry biznes. Nikt nie będzie finansował żeńskich zespołów, które grają gorzej, skoro może wesprzeć męski team, który ma większe szanse na dostanie się do czołówki i zabłyśnięcie w mediach. To zamknięte koło. Bez sponsorów dziewczyny nie będą mogły poprawić swoich osiągnięć, a bez lepszych umiejętności, nikogo nie zainteresują i nie przejdą kwalifikacji do mistrzostw. A nawet jeśli się zaprą i się zakwalifikują, to niewiele zawodniczek będzie stać na zagraniczne, indywidualne wyjazdy.

Sponsorów nie interesuje kobiecy e-sport (fot. Sandra Wojnowska)

Niskie pule nagród w turniejach dla pań

Problemem jest też wysokość nagród w turniejach najwyższego szczebla, które nie motywują kobiet do gry. Mogą one również grać w turniejach dla mężczyzn, ale póki ich umiejętności się nie poprawią, nie będą w stanie przejść eliminacji. Pula nagród we wspomnianych już zawodach Copenhagen Games w głównym turnieju „CS:GO” wynosi ponad 100 tys. dolarów. W tym samym miejscu odbywa się też turniej „CS:GO” dla kobiet z pulą nagród wynoszącą… 25 tys. dolarów. Oczywiście w tym pierwszym także mogą wziąć udział kobiety, podobnie jak w największych turniejach międzynarodowych np. Dota 2 International z pulą nagród wynoszącą zazwyczaj powyżej 20 milionów dolarów.

Tylko raz w całej historii e-sportu kobieta wygrała z mężczyzną. Miało to miejsce w lutym 2018 roku, podczas międzynarodowego turnieju “StarCrafta 2”. Co ciekawe Kanadyjka Sasha “Scarlett” Hostyn, była wówczas jedyną kobietą, która przeszła eliminacje. Pytanie, czy znaczenie dla tej wygranej ma fakt, że Scarlett urodziła się jako mężczyzna i przeszła operację zmiany płci. Na szczęście dla niej i całej sceny “StarCrafta 2”, która mocno kibicowała dziewczynie, w e-sporcie osoby transpłciowe nie są tak dyskryminowane jak w sporcie tradycyjnym. Fizjologia, czy masa mięśniowa nie ma tu żadnego znaczenia i nie przesądza o przewadze w grze. Osobne turnieje dla pań tworzone są tylko z jednego powodu – by kobiety, nie zginęły w tłumie i miały szansę zabłysnąć.

Zarobki najlepszych graczy e-sportowych – kobiet po lewej i mężczyzn po prawej (fot. esportsearnings.com)

Zarobki 100 najlepszych graczy e-sportowych zaczynają się od ponad 600 tys. dolarów do 3,6 mln dolarów. Dla porównania zarobki profesjonalnych gamerek są wielokrotnie niższe. Najwięcej wśród pań zarobiła wspomniana już Scarlett (271 tys. dolarów). Następne w tabeli, Katherine Gunn i Ricki Ortiz, zdobyły odpowiednio 122 i 80 tys. dolarów. Kolejne miejsca to już mocny spadek wartości nagród. Ostatnie dwadzieścia pań z rankingu nie zarobiło więcej niż 3 tys. dolarów. A mówimy tu przecież o 100 najlepszych zawodniczkach na świecie.

Trudno się dziwić organizatorom, że nie chcą finansować turniejów, które spotykają się ze znacznie mniejszym zainteresowaniem – tak ze strony zawodniczek, jak i samych widzów. Gracze wolą oglądać niesamowite popisy najlepszych e-zawodników niż e-zawodniczek, które póki co umiejętnościami kolegom nie dorównują.

Musi się sporo zmienić

Widać jednak, że przepaść między grającymi mężczyznami a kobietami maleje, bo współcześni nastolatkowie wychowują się w erze pełnej dobrodziejstw internetu i równouprawnienia płci. 15-letni Jaś ma takie same szanse, by zostać zauważonym na scenie e-sportowej jak 15-letnia Małgosia. Problem pojawi się dopiero w momencie, w którym obydwoje spróbują zająć się profesjonalnym graniem. Jaś będzie w dużo lepszej sytuacji. Aby mieć równe szanse w e-sporcie, musi się sporo zmienić.

W grze „Overwatch” kobiecych postaci jest wiele (fot. Sporcle.com)

Po pierwsze należałoby stworzyć gry, których mechanika będzie projektowana z myślą o kobietach. Czyli takie, które nie stawiają na agresywną rywalizację, ale na kooperację, wielozadaniowość, łamigłówki. Po części dobrym tego przykładem jest chociażby „Overwatch”, którego 16 proc. graczy stanowią kobiety (dwa razy więcej niż w przypadku innych strzelanek). Gra Blizzarda spotkała się z ich większym zainteresowaniem z powodu wielu żeńskich bohaterek oraz broni, które wykraczają poza „nudne” i standardowe schematy. Nawet kolorystyka gry dostosowana jest do bardziej kobiecych gustów i nie kojarzy się z tradycyjnymi grami militarnymi. Im więcej takich gier powstanie i zostanie zaliczonych do dyscyplin e-sportowych, tym więcej kobiet zainteresuje się profesjonalnym graniem.

Internetowy hejt odstrasza kobiety od e-sportu

Inną, równie ważną kwestią, jest zmiana podejścia młodych mężczyzn do grających kobiet. Tak jak wspominał cytowany przez nas na początku artykułu analityk Newzoo, kobiety grają przede wszystkim po to, by się odstresować. A temu z pewnością nie sprzyja hejt od zawsze obecny w sieci. Można się na to uodpornić, zbyć żartem czy po prostu nie reagować, ale pierwszy kontakt z tak nieprzyjaźnie nastawionym środowiskiem sprawia, że niektóre młode dziewczyny nie maja ochoty brnąć dalej.

— Wciąż spotykamy się z wyzwiskami i to mocnymi, ale raczej nie prowadzi to do zaprzestania grania w gry. Bardziej chodzi tutaj o to, że nie chcemy się wychylać, wstydzimy się o coś zapytać, unikamy nieprzyjemnych komentarzy. — tłumaczy Sandra „Frida” Wojnowska.

Anonimowość w sieci nie sprzyja kulturalnemu zachowaniu, zwłaszcza wśród nastolatków, którzy w obawie przed wstydem czy reakcją znajomych często reagują agresywnie, tak w rzeczywistości, jak i w grach. Oczywiście, nie zawsze tak się dzieje. Nierzadko dźwięk kobiecego głosu w słuchawkach potrafi wzbudzić szacunek. Wśród graczy odmiennej płci rodzą się przyjaźnie, a nawet związki. E-sport to jednak coś więcej niż zwykła zabawa. Kobieta stłamszona już na starcie, nie da sobie sama rady, zwłaszcza, że większość dyscyplin e-sportowych wiąże się z pracą w grupie.

Pokaz piękności zamiast e-sportowego treningu

Kolejnym problemem, z którym muszą walczyć grające kobiety, jest stereotyp atencjuszki, czyli dziewczyny, która gra tylko po to, by przyciągnąć na siebie uwagę. Jeszcze niedawno wchodząc na Twitcha można było naoglądać się głębokich dekoltów streamerek, które często nawet nie grały, ale wdzięczyły się do kamer i ustawiały w takich pozach, by męska część widowni była jak najbardziej zadowolona.

Takich widoków już na Twitchu nie uświadczymy (fot. YouTube)

Tym dziewczynom absolutnie nie przeszkadzały chamskie, seksualne komentarze – liczył się ruch i zyski z reklam. Niektóre nie miały problemów, by rozbierać się przed kamerkami, utwierdzając młodych mężczyzn w przekonaniu, że granie jest dla kobiet tylko przykrywką do zarabiania na prezentowaniu swojego ciała. Twitch w końcu zmienił politykę i zakazał występowania przed kamerą w bluzkach z dekoltem. Mnóstwo pań zostało zbanowanych, ale stereotyp wydekoltowanej pseudograczki pozostał. W efekcie nasz przykładowy Jaś nie musi nikomu udowadniać, że gra, bo sprawia mu to przyjemność. Małgosia, wprost przeciwnie – musi pokazać, że nie wchodzi do gry, by się przypodobać męskiemu towarzystwu i że nie szuka poklasku. Część dziewczyn po prostu nie ma na to siły.

Nadzieja na zmiany w e-sporcie

Najważniejsza jest jednak zmiana w myśleniu sponsorów i organizacji e-sportowych. To od nich w dużej mierze zależeć będzie czy wezmą pod swoje skrzydła panie, otoczą je opieką i dadzą środki na to, by mogły trenować tak samo jak mężczyźni i osiągać takie same wyniki, czy będą tylko starali się być politycznie poprawni w mediach.

— Przydałoby się większe zaangażowanie w organizowanie turniejów dla kobiet w Polsce. Jesteśmy rzucane od razu na głęboką wodę, bez możliwości wcześniejszego zdobywania doświadczenia LAN-owego. Zamiast grać na własnym podwórku spotykamy się od razu z drużynami z całego świata. Mało zespołów też stać na taki wyjazd za granicę. — wyjaśnia Eliza „Powerka” Szczepaniak z teamu ParaodkS.

Podczas II Igrzysk Olimpijskich w 1900 roku z 1066 zawodników tylko 12 było płci żeńskiej. Musiało minąć wiele lat, by organizacje sportowe i cały świat zauważyły, że kobiety też mogą być profesjonalnymi sportsmenkami. Oby w przypadku e-sportu ta refleksja nastąpiła znacznie szybciej. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.