Nakładka Huawei dodaje do systemu szereg pożytecznych narzędzi

TEST: Huawei P20, czyli jak sprawdza się zmodyfikowany Android

Trzecią cześć testu poświęcamy aplikacjom.

Sejf plików czy przestrzeń prywatna, oto jest pytanie

Odciskiem możemy zabezpieczyć dostęp do sejfu plików, który jest wyizolowanym obszarem w pamięci smartfona lub podłączonej pamięci przenośnej. W nim możemy przechowywać pliki i dowolne multimedia, które chcemy schować przed innymi użytkownikami telefonu. Prawdę mówiąc, dać komuś swój smartfon do ręki choćby na chwilę to spore ryzyko. Dlatego Huawei P20 ma jeszcze inny pomysł. Jest nim przestrzeń prywatna. To coś podobnego jak sejf plików, ale służy nie tyle przechowywaniu danych, co zorganizowaniu sobie środowiska pracy, które nie będzie widoczne dla innych osób. Z tego prostego powodu, że nawet nie będą o nim wiedzieć.

Darmowe motywy z sieci tylko z kartą SIM

Motywy to narzędzie mocno wyeksponowane na ekranie startowym, który ujrzymy po pierwszym uruchomieniu naszego P20. To dobry krok, bo bardzo kolorowa tapeta domyślna może nas nieco rozpraszać. Po uruchomieniu narzędzia otrzymamy dostęp do motywów lokalnych oraz tych do pobrania online. Każdy z motywów możemy modyfikować – zmienić ikony, ekrany blokady i startowy. W przypadku dostępu online (i nowych darmowych motywów) w telefonie musi znaleźć się karta SIM. Dopiero po jej włożeniu do smartfona (a tak na szczęście zrobi pewnie prawie każdy jeszcze przed pierwszym uruchomieniem P20) opcje online stają się dostępne.

Huawei ID, czyli zalety bycia obywatelem

Menu ustawień w P20 jest zorganizowane tak, byśmy jak najszybciej dotarli do najpotrzebniejszych ustawień. Ta optymalizacja nie zawsze się sprawdza, na szczęście wyszukiwarka funkcji, aplikacji i plików bez zająknięcia wskaże nam to, czego szukamy. W menu pojawiają się też sugestie działań, które możemy wykonać, jeśli najdzie nas ochota. A ponad wszystkim widnieje zachęta do logowania się poprzez ID Huawei. To odpowiednik powiązanych z producentem kont użytkownika, które spotkamy i w innych smartfonach. Po zalogowaniu się poprzez ID Huawei możemy:

  • łatwiej zarządzać zdalnym bezpieczeństwem smartfona
  • skorzystać z chmury Huawei, by przechować zapasowe kopie danych i podstawowych ustawień, a także, by bezboleśnie migrować dane pomiędzy smartfonami (może być problem ze starszymi modelami)
  • dostać się do AppGallery, czyli przygotowanej listy aplikacji – ja nie czuję potrzeby zaglądania tam, ale fakt, że Prisma, z której wcześniej korzystałem, zgłosiła się właśnie przez to narzędzie
  • uruchomić Portfel, czyli narzędzie do zarządzania kartami płatniczymi i dokonywania mobilnie płatności za usługi i zakupy (w sklepach już nie reagują na to zaskoczeniem)
  • korzystać z aplikacji Health.
Założenie konta Huawei ID znakomicie ułatwia pracę na smartfonie.

Kopia zapasowa

To narzędzie opisuję nie dlatego, że jest to szczególne osiągnięcie techniczne Huawei, ale po to, by zachęcić każdego posiadacza P20 do korzystania z niego. Kopia zapasowa jest receptą na wygodne zachowanie, a potem odtworzenie, całej zawartości smartfonu. Kopię zapasową najlepiej umieścić na zewnętrznym nośniku USB (opcja karta SD jest z oczywistych powodów tutaj niedostępna), ale można też poprzez pecetową aplikację HiSuite (polecam, jeśli należycie do jej zwolenników, a to nie takie oczywiste). Kopia zapasowa obejmuje dane, ustawienia, kontakty, SMS-y, notatki  i wiele innych. Tylko od nas zależy, co zechcemy skopiować i co potem ewentualnie przywrócić.

Czy kopię należy wykonywać codziennie? Osoby zafiksowane na punkcie bezpieczeństwa i pewne czyhających co chwila zagrożeń odpowiedzą: tak. Ale prawdę mówiąc wszystko zależy od nas. Jeśli kopia trafia do chmury (a tę nie każdy lubi), to procedura jest bezbolesna. No i chmury raczej nie zgubimy tak łatwo jak pendrive’a, ukraść ją też trudniej niż domowy komputer.

Pierwsze uruchomienie Phone Clone

Wiadomo, że najwygodniej przesiadać się pomiędzy tymi samymi modelami, ale to chyba rzadka procedura. Bardziej prawdopodobne, że zechcemy zmienić starszy model na nowszy. Idąc tym tropem spróbowałem przesiadki z P9 na P20. Podczas pierwszego uruchomienia zostałem poproszony o skorzystanie z funkcji Phone Clone, która przeniosła praktycznie wszystko co trzeba na P20. Zmianie uległy jedynie układ i sposób sortowania aplikacji na ekranach startowych. Warto tę funkcję wykorzystywać w połączeniu z narzędziami Google’a, które upraszczają procedurę logowania do aplikacji.

Aplikacja obsługuje praktycznie wszystkie systemy, poza jednym, czyli Windows Phone.

Wydawałoby się, że Phone Clone to aplikacja obsługująca tylko produkty Huawei. A to nieprawda, bo za jej pomocą przeniesiemy ustawienia i dane z każdego smartfona, na którym da się zainstalować wspomniane narzędzie. Z iPhone’a również. Niestety, nie z Windows Phone’a, a znam co najmniej jedną osobę, który o takim narzędziu marzy. Zawartość smartfona w trakcie pierwszego uruchomienia możemy pobrać też z usług chmurowych, gdy nawiążemy już komunikację z siecią, a nie tylko z sąsiednim smartfonem (klonowanie wymaga połączenia urządzeń dotykowo). Może to być kopia Google’a bądź kopia zapasowa z chmury Huawei. Trzeba tylko pamiętać, że do jej wykonania konieczny jest wspierający tę funkcje smartfon Huawei, a i samo narzędzie trzeba aktywować.

Smartfonowa przychodnia, czyli HiCare

HiCare przydaje się wtedy, gdy coś działa nie tak i potrzebujemy szybkiej diagnozy, szukamy pomocy z konfiguracją lub chcemy skonsultować problem online lub telefonicznie. Ja to działa – przyznam szczerze, nie wiem. Żaden z moich smartfonów Huawei nigdy nie cierpiał na żadną dolegliwość, a nie miałem sumienia prosić o pomoc w jakimś wymyślonym problemie (po części też nie chciałem wyjść na mało rozgarniętego użytkownika).

Gdybyście mieli problem ze swoim P20 (ale nie tylko), zawsze możecie skorzystać z HiCare.

Huawei P20 – EMUI się sprawdza

W naszym świecie bywa tak, że patrzymy na inwestycje przez pryzmat ich opłacalności. I o ile w przypadku cech sprzętowych można całkiem rozsądnie tę opłacalność skalkulować, to trudniej jest, gdy przechodzimy do wartości mniej namacalnych, które otrzymujemy w postaci oprogramowania. Mam świadomość, że oprogramowanie P20 to w dużej mierze dzieło programistów Google, lecz Huawei dobrze je doprawiło, a jak wiemy, przyprawy to kwintesencja smaku. Jeśli więc smartfon ma być dla Was nie tylko czymś, co służy do prowadzenia rozmów i robienia selfie na tle zachodzącego słońca, lecz wiernym i sprawnym asystentem w cyfrowym świecie, to Huawei P20 spełnia tę rolę co najmniej dobrze. | CHIP