TEST: smartfon vs aparat

Sprawdzamy, co lepiej mieć ze sobą - smartfon czy aparat kompaktowy?

Smartfon vs. kompakt: jakość zdjęć

Sztuka fotografii i beztroskie pstrykanie to dwa bieguny tego samego zajęcia. Jak to możliwe? Otóż smartfony i kompakty to aparaty, które z założenia dają radość z fotografowania, niezależnie od ich możliwości technicznych. Uznany fotograf artysta ceniony jest nie za to, że korzysta ze sprzętu wysokiej klasy (choć niewątpliwie pracuje zwykle na takim), a za to, że jego zdjęcia trafiają do naszej wyobraźni. Jestem przekonany, że Annie Leibovitz czy Ryszard Horowitz robiliby równie genialne fotografie najprostszym kompaktem, czy zwykłym smartfonem. Sztuka bowiem polega na tym, by przekazać emocje, a nie zachwycać posiadanym sprzętem.

Aparaty różnią się rozdzielczością, o czym trzeba pamiętać. Nikon wykonuje 20 Mpix zdjęcia, Huawei w podstawowym trybie daje nam 10 Mpix fotografie. Tryb 40 Mpix jakim dysponuje Huawei jest specyficzny i przy takich porównaniach nie należy brać go pod uwagę.

W trakcie fotografowania używaliśmy aparatów w taki sposób, w jaki używałby ich przeciętny użytkownik. W trybie automatycznym, nie odwołując się do zaawansowanych funkcji. W przypadku Huawei oznaczało to częste korzystanie z funkcji AI, a także posiłkowanie się trybem HDR, gdy rozpiętość dynamiczna sceny tego wymagała. Testowym plenerem były nasze ukochane Tatry.

Porównanie i omówienie przykładowych zdjęć

Zoomowanie – tutaj kompakt pokazuje pazur

Nie trzeba tutaj zbyt wiele pisać. O ile na szerokim kącie smartfon radzi sobie dobrze to im dłuższą ogniskową wybierzemy tym będzie słabiej. W tym przypadku kompakt wygrywa bezsprzecznie i to jest największa obecnie przewaga tych aparatów nad smartfonami. Smartfony coraz lepiej radzą sobie z zoomem optyczny, czego dowodem są zdjęcia z P20 Pro, ale przepaść jakościowa nadal istnieje.

Selfie – nie tylko smartfonem, ale…
Smartfon jest idealny do wykonywania zdjęć selfie, mają one niezłą jakość, ale zdarzają się kompakty, którymi takie zdjęcie również wykonamy dość wygodnie (aparat musi mieć odchylany o 180 stopni ekran) świetne autoportrety. Gdzie polegnie na pewno kompakt? Przy rozpiętości dynamicznej sceny. W smartfonie możemy liczyć na tryb HDR nawet w przedniej kamerze (sprawdźcie czy na pewno taki jest u was). Poza tym, selfie to kwestia chwili – lepszy będzie aparat akurat pod ręką.

Co za dużo to niezdrowo – przy strumieniu
Ten przykład wybrałem celowo by zilustrować częstą nadgorliwość oprogramowania smartfona w aplikowaniu upiększaczy. Co szczególnie widać w urządzeniach z technologią AI. Fotografia z P20 Pro rzuca się w oczy, ale po chwili rozumiemy, że za sprawą nazbyt soczystych kolorów. W tym przypadku Nikon A900 poradził sobie równie dobrze, a to za sprawą naturalniej oddanych kolorów.

Zieleń na szerokim kącie
Trawa to motyw, który jest bardzo dobrym wyznacznikiem klasy sprzętu. Najtańsze kompakty czynią z niej przypominającą szkolny szpinak breję. Lepsze modele ukazują ją w lepszym świetle. A tym razem. Zdjęcie z Huawei P20 Pro zaskakuje, bo wypadło świetnie – jest ostre, szczegółowe i ma dobre kolory (pamiętajmy było pochmurno). Smartfon nie stosował tym razem żadnych funkcji AI.
Na zdjęciu z Nikona trawa również wypada przyzwoicie (jest tylko mniej wyostrzona), ale dalszy plan to już inna bajka. Jest gorzej niż na zdjęciu ze smartfona, uwidaczniają się wady optyki.

Makro
Smartfon z definicji lepiej radzi sobie w przypadku zdjęć z bliska. Lepiej czyli oferując większą wygodę fotografowania. Wyniki mogą być jednak podobne co pokazują poniższe przykłady. Zdjęcie z P20 Pro jest jednak ostrzejsze, a to zawsze zwraca uwagę – wiadomo kto będzie lepszym kandydatem. Wyjątek stanowią zdjęcia wymagające cierpliwości, na przykład makro owadów. Wtedy odchylany ekran i mniej przerażająca sylweta aparatu niż dużego smartfona w połączeniu z węższym polem widzenia czyli większą odległością od modela, ma większy sens.

Nocne zdjęcia
Jak nocne zdjęcia kompaktem to tylko ze statywu. O ostrych fotografiach otoczenia wykonanych po zmroku, pomijając błyśnięte fleszem portrety, możemy zapomnieć. Tutaj wygrywa smartfon, a nawet jeśli nie będzie to P20 Pro to różnice nie będą na tyle istotne by brać je pod uwagę.
noc-plac-zabaw.jpg

Smartfon vs kompakt: już wiemy, który lepszy!

Smartfon czy kompakt? A może smartfon i kompakt? Jedno przecież nie wyklucza drugiego. No cóż, jeśli zrezygnujemy z superzoomu (tutaj Nikon A900 rządzi, jak i inne podobne mu kompakty), a zdjęcia oglądamy najczęściej „na gorąco” jeszcze na ekranie smartfona, to okaże się, że topowy smartfon, taki jak Huawei P20 Pro jest wystarczająco dobry, by zastąpić kompakt. A ma przecież mnóstwo innych zalet.

Dzięki inteligentnym funkcjom (m.in. fotografowanie nocne) i opcjom, z których skorzystanie w kompakcie jest kłopotliwe (jak uzyskanie zdjęć HDR), Huawei P20 Pro okazuje się po prostu bardziej użyteczny niż kompakt. Ja sam, choć w pracy często wspomagam się lustrzanką, to portrety wykonane P20 Pro uważam za równie udane.

Nie ma się co oszukiwać – odpowiedź na pytanie okazuje się oczywista – wygrywa smartfon. Jest jednak kilka „ale”. Po pierwsze nie byle jaki smartfon. W tym pojedynku w szranki z kompaktem stanął bardzo dobry model. Prostszy może sobie nie poradzić np. ze zdjęciami nocnymi. Może też zabraknąć w nim zoomu optycznego. Nadal będzie to jednak świetny podręczny aparat, który godnie zastąpi kompakt w większości sytuacji, a już na pewno te najprostsze w cenie kilkuset złotych.

A co z wysokiej klasy ultrazoomami, których modelowymi przedstawicielami w klasie aparatów z sensorami typu 1/2,3 cala są Nikon P900 i jego następca P1000. Są to aparaty bardzo duże i ciężkie (P1000), które i tak wybierzemy z innych powodów niż zwykły kompakt lub smartfon.

W kategorii najsensowniejsze rozwiązanie do fotografowania, szczególnie, gdy mamy ograniczony budżet, wygrywa dobry fotograficzny smartfon. Pamiętajcie, nie drogi, ale dobry. Taki jest Huawei P20 i P20 Pro, flagowce LG, Samsung, iPhone czy HTC lub OnePlus, ale możemy rozważać też tańszego Honora, Xiaomi (nie zawsze supertanie) i starsze modele wspomnianych wcześniej marek. | CHIP