PIERWSZE WRAŻENIA: gra Bard’s Tale IV: Barrows Deep

Fot. inXile Entertainment
Studio inXile zebrało w 2015 roku 1,5 miliona dolarów (5,5 miliona złotych) na kontynuację trylogii o bardzie z miasta Skara Brae. Tytuł jest w sprzedaży na Steamie i GOG-u. W obu serwisach podstawowa wersja kosztuje 120 złotych. Nieco później, bo w grudniu "Bard's Tale IV: Barrows Deep" wejdzie na konsole PlayStation 4 i Xbox One. A my zwiedziliśmy już ruiny Skara Brae.

Po świecie poruszamy się w widoku pierwszej osoby. Ciekawie został zaprojektowany system walki – starcia przebiegają turowo, a to czy rozpoczniemy potyczkę jako pierwsi, zależy od tego, czy udało nam się podejść przeciwnika z zaskoczenia, czy też wcześniej nas spostrzegł. A bywa, że wrogowie spacerujący po ruinach i okolicach Skara Brae potrafią napsuć krwi i pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie. Na szczęście grę możemy zapisać dzięki magicznym obeliskom, które są rozmieszczone w kluczowych miejscach na mapie. Dość szybko do naszej kompanii dołączają kolejni śmiałkowie. Możemy mieć maksymalnie 8 osób w drużynie, a od tego kogo do niej zaprosimy, zależeć będą kwestie dialogowe i przyszłe wydarzenia w Skara Brae.

Rozgrywka w „Bard’s Tale IV” jest turowa (graf. inXile)

Duże znaczenie odgrywają zagadki. Z początku to proste ustawianie mechanizmów otwierających drzwi, jednak z czasem łamigłówki są coraz bardziej zróżnicowane. W kolejnych etapach naszym zadaniem jest na przykład odpowiednie ustawienie kamieni runicznych i bloków skalnych. Możemy też śpiewać, chodząc po okolicy, co ujawnia ukryte skrzynki i inne elementy otoczenia niewidoczne na pierwszy rzut oka.

„Bard’s Tale IV” to także zagadki, za które również dostajemy doświadczenie (graf. inXile)

Reklama

Muszę powiedzieć, że zawiodła mnie nieco grafika. Co prawda oświetlenie jest całkiem w porządku, jednak przerywniki filmowe pozostawiają niedosyt. W kluczowych momentach, kiedy akcja idzie do przodu, zazwyczaj mamy do czynienia ze statycznymi rysunkami. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby zostało to rozwiązane jak chociażby w „Wiedźminie”, gdzie Geralt podczas retrospekcji zamienia się w narratora. W „Opowieściach Barda” jest inaczej – często statyczny obrazek przedstawia postać, która jest uczestnikiem akcji i wypowiada ważną kwestię. Problem w tym, że twórcy nie dodali ruchu ust, przez co takie przejście wypada sztucznie. Dodatkowo, grafiki w przerywnikach nie wyglądają zbyt ładnie i sprawiają wrażenie nieukończonych szkiców.

Nasze poczynania w grze, podobnie jak w pierwszej części [porównanie w lewym dolnym rogu], oceniają zakapturzeni panowie z gildii (graf. inXile)
Jeśli przymkniemy oko na niedociągnięcia, czeka nas naprawdę przyjemna wielogodzinna zabawa pełna przygód i łamigłówek. Pomimo, że w grze tym razem nie usłyszymy Piotra Fronczewskiego i Borysa Szyca, którzy dubbingowali wersję z 2004 roku, „Bard’s Tale IV” daje dużo satysfakcji z eksplorowania ruin neolitycznego miasta. To RPG z prawdziwego zdarzenia z dobrze przemyślanym systemem walki i rozwoju postaci. Tytuł wielu osobom przywoła też wspomnienia z młodości, kiedy zagrywały się w pierwsze trzy części na swoich wczesnych komputerach i konsolach. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.