Intel Core 9 generacji wchodzą na scenę

Procesory Intel Core i3/i5/i7 są z nami już od dekady. I chociaż Intel zrezygnował ze swojego trybu tick-tock, to można być bliskim pewności, że w ostatnim kwartale roku "niebiescy" pokażą nowe jednostki. Tak też się stało. I tak jak generację ósmą otworzyły procesory mobilne, tak generacja dziewiąta startuje z pełną mocą, rozpoczynając swoją obecność mocnym, wielordzeniowym, desktopowym akcentem.

Nowojorska premiera nowych procesorów Intel Core odbyła się w 3 World Trade Center tuż obok World Trade Center Memorial na Manhattanie. Miejsce szczególne, odwiedzane przez rzesze turystów. Samo wydarzenie odbyło się jednak z dala od tłumów, bo 68 pięter ponad imponującymi fontannami-pomnikami. I na wstępie muszę zaznaczyć, że dziewiąta generacja procesorów Intela, przynajmniej w tej formie którą zobaczyliśmy, nie jest przełomem. Trudno bowiem oczekiwać przełomu co roku i w każdej części procesorowego imperium Intela. O samych jednostkach można powiedzieć jednak całkiem sporo. Są one wyraźnie elementem konsekwentnego rozwoju oferty amerykańskiego giganta.

Specyfikacja nowych procesorów podana w tabeli (fot. Intel)

Core i9 dla platformy mainstreamowej – degradacja Core i7?

Premiera która będzie najciekawsza dla większości użytkowników to nowe procesory generacji 9 dla tak zwanej platformy mainstreamowej (LGA1151). Widzimy wyraźnie zmianę, która nastąpiła w nazewnictwie procesorów Intela i uszeregowaniu tychże w ramach serii. Do tej pory dla najmocniejszych jednostek zarezerwowana była nazwa Core i7. Core i9 wprawdzie istniały już wcześniej, jednakże spotkać go można było wyłącznie w przypadku platformy High-end Desktop (dla gniazda LGA2066). Po dzisiejszej premierze Core i7 lądują na drugim szczeblu intelowskiej drabinki dla procesorów mainstreamowych. Core i9-9900K to nowy lider wśród procesorów dla podstawki LGA1151. Platforma dla nowych CPU nie uległa zmianie i, co niezwykle istotne, nowe CPU są kompatybilne z chipsetami serii 300.

Nowy Core i9 to nie tylko dziwaczna pudełko, chociaż to ono znajdzie się na większości zdjęć z nowojorskiej premiery (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Nowy Core i9-9900K może pochwalić się 8 rdzeniami z obsługą HT, co skutkuje możliwością pracy nad 16 watkami jednocześnie (podobnie jak AMD Ryzen 7 2700X). Nie zmienił się proces technologiczny (nadal pozostajemy w 14 nm++), chociaż to nie powinno dziwić, zwłaszcza, że nowe jednostki to de facto Coffee Lake Refresh, są więc jedynie rozwinięciem procesorów, które znamy od końcówki ubiegłego roku.

Zobaczyliśmy też pokaz podkręcania Core i9-9900K. 6,9 GHz na wszystkich rdzeniach przy użyciu ciekłego azotu to z pewnością dobry wynik (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Czy Core i9-9900K zjedna sobie uznanie użytkowników? Trudno wyrokować, chociaż jest wiele powodów, dla których można sądzić iż tak właśnie będzie. Pierwszym z nich jest wielowątkowość. Intel, nieco na wyrost, buduje wokół tego procesora narrację mówiącą iż jest to procesor dla graczy. Bądźmy szczerzy, niewiele gier skutecznie wykorzysta 8 rdzeni i 16 wątków oferowanych przez ten CPU. Równie często jak w komputerach gamingowych, znajdzie on zapewne zastosowanie w przypadku drugiej grupy, której znaczenie Intel podkreślał wielokrotnie podczas nowojorskiego wydarzenia. Chodzi oczywiście o twórców cyfrowych treści. „Niebiescy” rozumieją przez to osoby zajmujące się obróbką obrazu i dźwięku, tworzeniem modeli 3D i wszelkiego rodzaju aktywnościami twórczymi wymagającymi znacznej mocy obliczeniowej głównie od procesora. Jak słusznie zauważono, to coraz szersza grupa, jako że rośnie popularność serwisów wideo oraz streamingu gier.

Intel podkreśla znaczenie gamingu w rozwoju współczesnych komputerów – stąd obecność na scenie Franka Azora – założyciela Alienware, progamerki i streamerki Missharvey oraz szefa NBA2K League – Daniela Tsay (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

To właśnie ci użytkownicy szybciej wykorzystają wielowątkowe możliwości nowego procesora. Nie znaczy to jednak, że Core i9-9900K jest błędnie określany jako procesor dla graczy. Miłośnicy cyfrowej rozrywki będą mogli docenić go między innymi za wysoką wydajność w zadaniach wymagających wysokiej wydajności pojedynczego rdzenia. Core i9-9900K, przy jego bardzo wysokim taktowaniu maksymalnym w trybie Turbo (5 GHz – dla jednego lub dwóch rdzeni) rzeczywiście sprawdzi się bardzo dobrze w grach. Rzecz w tym, że jego teoretycznie wolniejszy kuzyn może być równie dobrym wyborem.

Core i7-9700K – pierwszy i7 bez HT (i to nie jest zły pomysł)

Nowy Core i7-9700K, bo o nim mowa, ląduje na drugim miejscu wśród procesorów Intel Core generacji 9. Będzie to pierwszy Core i7 pozbawiony hyper-threading. Jego osiem rdzeni tylko nieznacznie ustępuje częstotliwością flagowemu Core i9 (4,9 GHz w trybie Turbo dla jednego lub dwóch rdzeni). Jeżeli do tego weźmiemy pod uwagę identyczną częstotliwość bazową obydwu procesorów, brak większych różnic konstrukcyjnych (poza mniej pojemną pamięcią cache) i ponad 110 dolarów (około 400 złotych) różnicy w cenie to może okazać się iż gracze chętniej sięgną po ten właśnie procesor.

Pokazano nieco maszyn z nowymi CPU – większość o wyraźnie gamingowym charakterze (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Brak HT nie będzie raczej problemem, zwłaszcza, że zyskane dzięki tej technologii rdzenie logiczne nie zawsze (nie w każdej aplikacji) oferują wyraźny wzrost wydajności. Nieraz jest to ledwie kilka procent na rdzeń fizyczny. Tym samym Core i7-9700K powinien, pomimo mniejszej liczby wątków, być szybszy od sześciordzeniowego, ale dwunastowątkowego Core i7-8700K.

Core i5-9600K – nieco szybciej, nieco taniej

Trzeci CPU dla podstawki LGA1151 to jednostka bardzo podobna do swojego poprzednika. Core i5-9600K jest, podobnie jak wcześniej Core i5-8600K, sześciordzeniowym układem bez HT. Jego częstotliwość bazowa wzrosła o 100 MHz, za to w trybie Turbo ma nad przedstawicielem generacji ósmej nieco większą przewagę (4,6 GHz vs 4,3 GHz). Reszta właściwości CPU pozostaje niemal identyczna. Warto pochwalić jeden ruch – cenę. Ustalono ją na poziomie 262 dolarów czyli około 970 zł. To mniej niż w przypadku droższego o kilkanaście dolarów poprzednika.

Głos społeczności wysłuchany

Wyższe częstotliwości, więcej rdzeni, ten sam proces technologiczny i… to samo TDP. Jakim cudem? Odpowiedź jest prosta i dokładnie taka, jakiej domaga się społeczność użytkowników, zwłaszcza tych związanych z overclockingiem. W nowych procesorach mamy lut łączący IHS z rdzeniem. Tak więc możemy ogłosić śmierć niesławnego „gluta” a.k.a. smarowidła babuni. Nowe CPU aż proszą się o overclocking, bo wszystkie trzy jednostki są odblokowane. Wkrótce z pewnością dołączą do nich następne, zapewne już z zablokowanym mnożnikiem.

Niejako przy okazji zobaczyliśmy sporo nowych płyt głównych m.in. na nowym chipsecie Z390 (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Podsumowanie – konsekwentny rozwój

Wszyscy, którzy oczekiwali rewolucji mają jej namiastkę, w postacie Core i9 dla mainstreamowej platformy. 8 rdzeni osadzone w „normalnej” płycie głównej LGA1151 jeszcze całkiem niedawno, bo choćby rok temu, mogło wydawać się nieosiągalne. Przez całe lata wymagający użytkownicy procesorów Intela mieli do wyboru: albo cztery rdzenie w segmencie głównym, albo wchodzenie w drogą platformę HEDT. Tak było jeszcze w przypadku generacji 7 – całkiem niedawno. Dziś można będzie w domowym pececie gościć 8-rdzeniową, 16-wątkową bestię. To co potrafi, powinno wystarczyć na długi czas spokojnego użytkowania.

Obecność progamerów, jak Missharvey, podczas sprzętowych eventów to już standard (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Cieszy też zmiana materiału termoprzewodzącego, która jest zapewne odpowiedzialna za utrzymanie TDP w ryzach. Nieco dziwi brak, nawet w najmniejszym zdaniu, informacji o zastosowanym w nowych procesorach iGPU. Tak, jest to dobrze nam znany UHD Graphics 630, i tu nie ma zmian. Jednak obecność jakiegokolwiek GPU zintegrowanego z procesorem jest jednym z argumentów na rzecz platformy Intela. Topowe Ryzeny nie mają przecież układów graficznych, a nie każdy potrzebuje wydajności graficznej i wielu użytkownikom „integra” w zupełności wystarczy.

Core i9-9900K to naprawdę potężny CPU. Rywalizacja z AMD nabiera tempa (fot. Krzysztof Bogacki/CHIP)

Liczba rdzeni rośnie teraz szybciej niż kiedykolwiek, nie zmienia się jednak proces technologiczny. Na jego zmianę jeszcze chwilę zaczekamy, ale oczekiwanie to nie będzie nudne. Nowe procesory to może nie przełom, ale kolejny stopień ewolucji w kierunku wysokiej wydajności wielowątkowej, ale i jednowątkowej, z dużym naciskiem na potrzeby graczy i twórców treści cyfrowych. | CHIP

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.