Czterowirnikowy dron wyrastający ze szkicu.

Jaki dron wybrać?

Fot. Piotr Sokołowski
Wietrzny koniec października nie skłania do latania, ale to dobry moment, by zainteresować się dronami. Może niewielki kwadrokopter będzie tym, co spełni wasze marzenia o lataniu. Pytanie tylko, czy już wiecie jaki bezzałogowiec chcecie kupić? Czy chcecie po prostu polatać, czy ścigać się pomiędzy drzewami?

Niebywała inteligencja

Wymienione filmowe drony oczywiście różnią się między sobą, ale mają też zestaw cech wspólnych. Przede wszystkim potrafią dość daleko odlecieć od miejsca startu. Nikogo nie namawiam na zabronione w Polsce loty poza zasięg wzroku (BVLOS). Ale warto wiedzieć, że każdy z wymienionych modeli może odlecieć od operatora kilometr, lub dwa, a pokonanie takiego dystansu zajmie im ledwie chwilę, bo lecą z prędkością od 50 do 72 km/h (w zależności od urządzenia). Przez cały czas operator ma pełną kontrolę nad bezzałogowcem, otrzymuje wysokiej jakości podgląd tego, co widzi kamera, może obserwować na podłączonym do kontrolera telefonu parametry lotu i śledzić pozycję GPS na mapie. W razie utraty połączenia z kontrolerem, bądź gdy zacznie wyczerpywać się bateria, uruchomiona zostanie procedura Return To Home. Jest to funkcja nie do przecenienia. Osobiście zdarzyło mi się stracić połączenie z dronem podczas nocnego lotu. Nie było szansy, bym go znalazł w ciemnościach. Ale dzięki procedurze RTH sprzęt po chwili wrócił na miejsca startu i grzecznie czekał, aż go ręcznie wyłączę.

Panorama sferyczna. (fot. Andrzej Pająk)

Ważna rada: nie dajcie się zwieść funkcji o nazwie One Key Return, jaką znajdziecie nawet w tanich quadcopterach. Owszem naciśnięcie jednego przycisku działa, ale sprowadza się jedynie do lotu bezzałogowca w przeciwnym kierunku do wcześniej obranego.

Reklama

Drony filmowe wyposażane są w dodatkowe systemy zapewniające bezpieczeństwo, takie jak wykrywanie przeszkód. W tej kwestii najlepiej sprawuje się DJI. Spark zatrzymuje się 50 cm przed przeszkodą, którą zauważy z przodu. „Czuje” również to, co znajduje się pod nim. Air widzi to, co dzieje się zarówno przed nim, jak i za nim. Poza tym jego sensory działają nawet przy prędkości 28,8 km/h i zapewniają, że dron samodzielnie omija przeszkody, np. podczas autonomicznego powrotu do bazy.

Zwiększone bezpieczeństwo bardzo przydaje się podczas korzystania z inteligentnych trybów filmowania, które są kolejnym przykładem inteligencji fotodronów (tym razem już wszystkich). Tryby takie, jak śledzenie poruszających się obiektów (Follow), orbitowanie dookoła nich (POI) lub specjalne szybkie ujęcia bardzo się przydają podczas kręcenia nie tylko urlopowych filmów. Zresztą sami zobaczcie:

Na następnej stronie odpowiadamy na tytułowe pytanie, czyli co kupić.


Co kupić?

Wybór nie jest łatwy. Tanich dronów znajdziecie całe zatrzęsienie. Nie jest złym pomysłem zaczęcie przygody od F36. Reszta to już kwestia preferencji. W przypadku bezzałogowców do fotografowania przy mniejszym budżecie najlepiej będzie wybrać DJI Sparka (używane zestawy z kontrolerem i dodatkowymi bateriami kupicie już za 1800-2000 zł).

Na start i nie tylko: FuriBee F36 (ok. 60-70 zł)

Mały idealny dron dla początkujących. Dzięki dobrze zabezpieczonym śmigłom nie straszne mu są spotkania ze ścianami czy krzakami. Jest bardzo responsywny i przy odrobinie umiejętności można samemu robić nim flipy. Trzeba tylko pamiętać, że mały dron lata maksymalnie przez 5-6 minut. Biorąc pod uwagę, że bateria ładuje się ok. 50 minut powinno się go kupować od razu z co najmniej 3 dodatkowymi bateriami.

F36 ma bardzo mocne silniki i właściwie można by go uznać za racera. Brakuje mu jednak kamery FPV, którą można domonować (ok. 70 zł) i korzystać z gogli.

Na start: Niezniszczalny JJRC H31 (ok. 130 zł)

Również dobry wybór. Nie jest aż tak szybki jak F36, ale za to jest większy i jeszcze bardziej niezniszczalny. Niestraszne mu nawet kąpiele wodne. Plusem jest też większy zasięg (do 70 m) i dłuższy czas działania na bateriach (do 10 minut). Od razu kupcie dwie dodatkowe baterie.

Pierwszy racer: Blade Inductrix FPV Plus RTF (180 dol.)

Gotowy do lotu racer klasy Mini Whoop, który kupujemy wraz z kontrolerem i 4,3-calowym ekranem FPV. Jeden z lepszych tego typu wyborów na pierwszego drona wyścigowego. Lata w trzech trybach. Altitude Mode jest idealny dla początkujacych ustawia drona w poziomie i utrzymuje wysokość; Angle Mode to już tylko żyroskopowe ustawianie poziomego położenia oraz tryb w pełni akrobacyjny tryb bezwspomagania Tryb agility. W jego przypadku również bez kilku dodatkowych baterii nawet nie ma co zaczynać zabawy, bo jeden pakiet starcza na maks. 6 minut.

Pierwszy dron albo pierwszy bitewniak: Xiaomi MiTu (260 zł)

MiTu – niewielki dron z kamerą 720p (fot.Xiaomi)

Kolejny maluch, ale tym razem o już bardziej zaawansowany technicznie. Jego dwie najważniejsze cechy to: utrzymywanie wysokość i wbudowana kamera 720p.  Zdjęcia zapisywane są w rozdzielczości 1600×1200 punktów. MiTu nie ma pamięci i obraz z kamery jest rejestrowany na telefonie, który służy do sterowania. W efekcie jego jakość zależy od jakości połączenia. Bateria starcza na ok. 10 minut lotu. Jeśli na niebie spotkają się dwa MiTu to oprócz latania będzie można nimi toczyć walki.

Reklama

Programowalny dron z kamerą: Ryze Tello (ok: 420 zł)

Maluszek, w którego konstrukcji ma swój udział zarówno DJI jak i Intel. Jest bardzo zwinny. Potrafi latać z prędkością do 28,8 km/h, wzbić się na 30 metrów w górę (o ile nie wieje), filmować w 720p i robić zaskakujące dobre zdjęcia 2592×1936 pikseli.Steruje się nim albo telefonem, albo kontrolerem bleuetootha. Wbudowana pozycjonowanie wizyjne bardzo stabilnie trzyma go w powietrzu i pozwala robić niezłej jakości nieporuszone zdjęcia. Tello automatycznie ląduje, stratuje, oferuje kilka trybów filmowania (360°, odlot w górę, wielokierunkowe filpy itp.). Można go również wystartować z ręki. Dzięki alternatywnej aplikacji na telefon aTelloPilot, możliwe jest śledzenie wybranej osoby i sterowanie za pomocą taniego pada od konsoli PS3/4. Ciekawostką jest, że można zaprogramować jego lot w Scratch’u.

Filmowa arystokracja

DJI Spark (od ok. 1800 zł z aparaturą)

Najlepszy wybór w relacji do ceny. Waży 300 gramów i mieści się w niewielkiej torbie transportowej wraz z 2 zapasowymi bateriami. Ma wbudowane inteligentne tryby lotów, czujniki wykrywające przeszkody i można go sterować gestami (nie trzeba nazwę uruchamiać telefonu czy kontrolera). Wbudowana kamera nagrywa filmy tylko w Full HD 30 kl./sek., ale w połączeniu ze stabilizowanym w dwóch osiach mechanicznym gimbalem daje to już naprawdę bardzo dobrze wyglądające ujęcia. Sparkiem da się już nakręcić epickie filmy. Co więcej w trybie Sport poleci z prędkością do 50 km/h. Jedna bateria wystarczy mu w praktyce ok. 12-13 minut lotu. By można było spokojnie realizować swoje fotograficzne czy filmowe pasje trzeba zabierać z sobą w sumie 3-4 akumulatory.

Parrot Anafi (2600 zł)

Ten dron po złożeniu jest nawet mniejszy niż Spark. Mniej w nim inteligencji, tryb śledzenie obiektów trzeba sobie osobno dokupić w aplikacji, ale ma cechy, których nie ma nawet DJI Air. Tak jak konkurent kręci filmy w 4K, ale oprócz rozdzielczość UHD możemy wybrać tryb Cinema (4096 x 2160 24 fps). Gibmal w Anafi stabilizowany jest mechanicznie tylko w dwóch osiach, ale pozwala na odchylenie kamery o 90° w górę (wyobraźcie sobie przelot pod mostem patrząc na niego od dołu). Jest jeszcze coś, co sprawia, że warto się nim zainteresować: bezstratny zoom (1,4x w 4K, 2,8x w Full HD). Tyle już wystarczy, by uzyskać hitchcockowski efekt typu dolly zoom (pamiętne „Vertigo”). Zaletą Anafi jest też jego pojemna bateria, wystarczająca w teorii na 25 minut lotu.

DJI Mavic Air (od ok. 3400 zł)

Mimo plusów Parrota ja stawiam na inteligencję od DJI. Air to zminiaturyzowany Mavic Pro, który po złożeniu jest mniejszy niż Spark. 6 kamer dba o bezpieczeństwo (po dwie na dole, z przodu i z tyłu), pełny trój osiowy gibmal stabilizuje kamerę, która można wychylać w zakresie -90° – +17°. Nagrywa filmy w 4K UHD i daje już bardzo dużą kontrole nad parametrami aparatu i kamery. Automatycznie (taka jak Spark) robi panoramy poziome, pionowe, sferyczne, zdjęcia HDR, AEB (3x, 5x). Ma nawet wbudowana pamięć 8 GB, która może uratować ujęcie kiedy zapomnieliśmy do niego wsadzić karty micro SD. Bateria w praktyce wystarcza mu na ok. 15-16 minut lotu.
Moim zdaniem w tym momencie lepszego filmowego i inteligentnego drona ważącego mniej niż 600 gramów nie znajdziecie. Wada: jest najgłośniejszy z wszystkich filmowych dronów. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.