TEST: MSI GS65 Stealth Thin – lekki laptop z GeForce GTX 1070 Max-Q

Połączenie wydajności i mobilności jest możliwe.

Wydajność – czyli co potrafi cienki laptop gamingowy?

MSI GS65 Stealth Thin jest z całą pewnością pełnoprawnym komputerem dla graczy. Pomimo iż wygląda bardziej jak ultrabook, wydajność komputera należy ocenić bardzo wysoko, zarówno w codziennych zadaniach jak i w tych związanych z grami.

W popularnym benchmarku PCMark 10 (extended test), MSI GS65 Stealth Thin osiągnął niemal 6000 punktów, a szczegółowy wynik zdradza, że komputer właściwie nie ma słabych punktów. Zarówno jego procesor, jak i karta graficzna czy podsystem pamięci masowej sprawdzają się świetnie.

Wynik w PCMark 10 jest naprawdę dobry – MSI GS65 to po prostu bardzo wydajny laptop.

W programie cinebench R15 możemy natomiast łatwo ocenić wydajność samego procesora. Wynik nie jest zaskakujący. Sześć rdzeni i 12 wątków w Intel Core i7 8750H to prawdopodobnie więcej niż potrzeba w większości współczesnych gier.

900 punktów w Cinebench R15 to bardzo dobry wynik, nie tylko jak na mobilny CPU.

Na koniec testów syntetycznych sprawdzany możliwości GS65 Stealth Thin w popularnym 3DMarku. Wysoki wynik nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem. Mamy tu przecież do czynienia z wydajnym GPU. Podobnie dobrze wydajność MSI GS65 Stealth Thin została oceniona przez benchmark Unigine Superposition.

3DMark był dla MSI GS65 łaskawy – wynik, którym ten lekki laptop może swobodnie konkurować z niejedną mocną stacjonarką.
Ponad 10 tysięcy punktów w standardowych ustawieniach testu Superposition – nieźle jak na laptopa wyglądającego na ultrabooka.

Testy wydajności w grach są oczywiście kluczowe w przypadku komputera pozycjonowanego jako maszyna dla graczy. Grająca część użytkowników może spać spokojnie: lekki i cienki GS65 Stealth Thin okazuje się być prawdziwą bestią. Wyniki wskazują na to, że MSI GS65 czasem jest odrobinę wolniejszy, a czasem szybszy niż potężny i bardzo wydajny MSI GE73VR. Częściowo to zasługa ulepszonych sterowników, a częściowo mocniejszego procesora.

Benchmark wbudowany w grę „Total War: Warhammer II” symulujący mapę kampanii.
Wynik – bardzo wysoki. Zwłaszcza, że ta gra mocno wykorzystuje nie tylko GPU, ale też procesor oraz nośnik danych.
„Skaven test” w „Total War: Warhammer II” silnie obciąża CPU…
A niewielki laptop MSI radzi sobie z tym testem bez większego problemu.
W „Wiedźminie 3” przy maksymalnych ustawieniach jakości grafiki i z wyłączonym hairworksem, obserwujemy średnio około 50 klatek na sekundę. Najniższe wyniki sięgają 47 klatek.
W Warhammer: Vermintide II średnio uzyskujemy 67 klatek na sekundę, ale w najbardziej zaciekłych momentach szybkość animacji spada do 46 klatek. Trzeba jednak pamiętać, że to jeden z najbardziej wymagających tytułów, do tego uruchomiony w najwyższych ustawieniach jakości grafiki.

Testy przeprowadziliśmy także w „Battlefield 1” (promocja w sklepie) oraz „Wolfenstein II: The New Colossus” (w sprzedaży edycja kolekcjonerska). Pierwszy z tytułów, oferujący mimo upływu dwóch lat od premiery świetną grafikę, uruchomiliśmy w maksymalnych ustawieniach jakości obrazu, uzyskując średnio 90 klatek na sekundę, a minimalnie 71. Wyniki jak zwykle mierzyliśmy na pełnej efektów mapie Amiens. W przypadku drugiej gry także ustawiliśmy co tylko się dało na maksymalny poziom (tryb Mein Leben). Wynik: 84 klatki na sekundę średnio, 76 minimalnie.

Wyniki te świadczą o jednym – różnica względem „pełnego” GeForce’a GTX 1070 jest nieznaczna, zwykle sprowadza się do kilku klatek na sekundę, nigdy nie osiągając wyraźnego dystansu. NVIDIA Max-Q oznacza więc nieco niższą wydajność w grach względem swoich, bardziej popularnych odpowiedników, ale przy tak małej różnicy, korzyść z niższego wydzielania ciepła jest niepodważalna.

Chłodzenie

Spodziewane wartości temperatur osiąganych przez CPU i GPU w tak wąskiej obudowie mogłaby być wysokie. MSI zastosowało jednakże zaawansowany system chłodzenia CoolerBoost Trinity składający się z trzech wentylatorów. I chociaż same podzespoły potrafią pod długotrwałym obciążeniem nagrzać się dość mocno (92 stopnie dla CPU, 86 dla GPU), to ani razu nie uświadczyliśmy zjawiska termalnego throttlingu. Temperatura obudowy pod pełnym obciążeniem nie przekracza 40 stopni w miejscu, gdzie trzymamy dłoń podczas grania. Natomiast najgorętszy punkt to spód obudowy, tuż pod ekranem. Najwyższa zanotowana tam temperatura to 60,5 stopnia.

Dołączony przez MSI program umożliwia m.in.monitorowanie pracy wentylatorów.

Pod długotrwałym obciążeniem MSI GS65 Stealth Thin przestaje być stealth. Zaczyna być nieco mało dyskretny, osiągając około 43 dB. To oczywiście niewiele w porównaniu z testowanym niedawno Razerem Blade 14.

Mobilność plus granie

Skoro mamy do czynienia z komputerem lekkim i służącym do gier naturalnym jest, że pojawi się pytanie o granie w terenie. I chociaż chciałbym tu powiedzieć, że nareszcie mamy sprzęt, który naprawdę się do tego nadaje, to niestety muszę zaprzeczyć. Dlaczego? Otóż głównie dlatego, że ograniczeniem pozostaje bateria. I nie chodzi tu o to, że MSI GS65 ma słabą baterię. Wręcz przeciwnie. Na baterii pracuje, jak zresztą przekonacie się nieco dalej, naprawdę długo. Rzecz w tym, że długi czas pracy na baterii dotyczy tylko mniej wymagających zadań, natomiast tam gdzie niezbędna jest pełna wydajność procesora i układu graficznego bateria ma wyjątkowo utrudnione zadanie.

MSI GS65 pozwala na granie na baterii przez 80 minut, jak dowiedliśmy podczas naszej Akcji L.A.T.O. Dłuższa gra, nawet w średnio wymagające tytuły („World of Warships”) jest właściwie możliwa, ale zyskamy może 10 minut. Do naprawdę przyjemnego grania niewystarczająca jest także maksymalna jasność ekranu. Ta, chociaż nie jest zła, to nie nadaje się na warunki słonecznego lata 2018. Granie w terenie póki co pozostaje domeną smartfonów i tabletów.

Bateria

Co innego praca w terenie. Laptopy dla graczy rzadko kiedy osiągają naprawdę dobre wyniki jeśli chodzi o czas pracy na baterii. Chociaż oczywiście zdarzają się wyjątki. Jednym z tych wyjątków jest właśnie MSI GS65. Producent podaje, że jego czas pracy na baterii przekracza 8 godzin. Prawie udało nam się osiągnąć ten wynik, chociaż oczywiście wszystko zależy od warunków w jakich komputer pracuje. Wpływ na rezultat może też mieć temperatura.

My testowaliśmy MSI GS65 w warunkach, w których na zewnątrz (i niestety wewnątrz często także) temperatura była nie do zniesienia. W przypadku bardziej zrównoważonych temperatur komputer będzie rzadziej uruchamiał układ chłodzący (tak, te 10 stopni różnicy temperatury powietrza dość łatwo przenosi się na właściwości chłodzenia), a tym samym powinien działać na baterii nieco dłużej. Niemniej jednak trudno zarzucić tu producentowi cokolwiek. MSI GS65 Stealth Thin sprawdza się świetnie jako mobilna maszyna do pracy. Przy przeglądaniu sieci wytrzymał 432 minuty, a podczas oglądania filmów na Netflixie całe 396 minut, czyli niemal 7 godzin!

Dla kogo został zbudowany MSI GS65 Stealth Thin? Przede wszystkim dla osób, które dużo podróżują dużo, pracują zdalnie i często przemieszczają się, ale jednocześnie nie chcą rezygnować ze swojej ulubionej rozrywki jaką są gry, także te najbardziej wymagające. Zamontowany w tej cienkiej obudowie GeForce GTX 1070 Max-Q jest rzeczywiście odrobinę mniej wydajny niż wersja pozbawiona energooszczędnej technologii NVIDII, ale różnica jest właściwie pomijalna i każda gra uruchomiona na MSI GS65 Stealth Thin działa płynnie.

Dodatkowo ten model docenią osoby o nieco bardziej wymagającym guście jeśli chodzi o estetykę, ponieważ nie wygląda on jak typowa maszyna gamingowa. Z tym komputerem możemy spokojnie pójść na spotkanie biznesowe a później, przy tej samej maszynie oddać się swojej ulubionej rozrywce. I chociaż swoją formą niedawno testowany Razer Blade 14 urzekł mnie bardziej, to obiektywnie rzecz biorąc MSI GS65 Stealth Thin jest komputerem znacznie lepszym. Prawdopodobnie nawet najlepszym laptopem gamingowym z jakim miałem do czynienia póki co w 2018 roku. Świetnie wykonany, bardzo wydajny, lekki i mobilny. Czy ma jakieś wady? Niestety tak. Połączenie tylu zalet zwykle słono kosztuje, i nie inaczej jest w tym przypadku. Za testowaną konfigurację trzeba zapłacić ponad 10000 zł. Nie jest to więc model dla przeciętnie zarabiającej osoby, ale raczej swoisty symbol statusu, który w przeciwieństwie do wielu innych komputerowych symboli statusu, jest też w pełni funkcjonalny.