Zegarek vs dzicz, Samsung Galaxy Watch

TEST: Samsung Galaxy Watch w teście terenowym

Zegarek kontra mróz, woda i złe traktowanie. Ile wytrzymał bez ładowania?

Kiedy wędruje się przez las, we mgle i przy braku słońca utrzymanie stałego kierunku marszu może być problemem. Nie tylko dlatego że, jak powszechnie wiadomo, człowiek ma tendencję do podświadomego skręcania w jedną stronę, ale też idąc przez las naprawdę trudno trzymać się prostej linii. Gęste zarośla, wykroty i zwalone pnie trzeba często po prostu obejść, tracąc przy okazji ustalony kierunek. Do tego, żeby na bieżąco korygować kurs służy kompas. Szybki rzut oka co kilka minut pozwala upewnić się, że idę tam, gdzie trzeba lub wprowadzić niezbędne poprawki. Niestety, magnetyczny kompas, będący praktycznie standardem wyposażenia wśród smartfonów, w smartwatchach stanowi rzadkość. Wiedząc, że tak jest także w przypadku Galaxy Watcha, zainstalowałem aplikację Always On Speed, która wykorzystując dane z odbiornika GPS wyświetla stale szybkość, koordynaty oraz kierunek, dzięki czemu może zastąpić kompas. Żeby aplikacja mogła określić kierunek ruchu, trzeba poruszać się z prędkością przekraczającą ok. 4 km/h. Niewygodnie, ale do przeżycia – przecież szybkość wprawnego piechura przekracza 5 km/h. Pewnie już zauważyliście, gdzie w moim rozumowaniu tkwił błąd: poza szlakiem, w lesie i w górach idzie się dużo, dużo wolniej. Zbyt wolno, żeby aplikacja zdołała wyliczyć kierunek…

Znając rzeźbę terenu i swoje położenie bez trudu można utrzymać właściwy kierunek.

Z pomocą przyszły mapy z Here We Go. Choć ubogie w szczegóły, mają cieniowanie pokazujące rzeźbę terenu. Widząc kształt zboczy i dolin, można bez większego problemu zaplanować trasę, która, choć nie najprostsza czy najszybsza, z absolutną pewnością doprowadzi nas tam, gdzie chcemy. Choć bowiem w górskim lesie trudno utrzymać wybrany kierunek, są dwa, które same nas korygują: w dół i w górę. Zgubieni w górach, idąc w dół zbocza (oczywiście, trzeba zwracać uwagę, czy nie jest ono za strome i zbyt niebezpieczne, na przykład pokryte luźnymi kamieniami – wtedy konieczne jest obejście!) niezawodnie dotrzemy do dna doliny. Idąc dnem doliny zgodnie z jego spadkiem, z biegiem płynącego nią zapewne strumienia, dojdziemy do większej doliny. Kierując się dalej za płynącą wodą (która doskonale pokazuje spadek terenu) dotrzemy w końcu gdzieś, gdzie żyją ludzie. Znając ukształtowanie terenu, pozycję z GPS oraz na dodatek wysokość, miałem wszystkie informacje jakich mi było potrzeba, żeby dotrzeć do celu.

Warto wiedzieć: pogoda, ciśnienie, stres, słońce…

Wędrując do celu pokonywałem po drodze bardzo różny teren. Przedzieranie się przez krzaki lub iglaste młodniki było męczące i wymagało kluczenia, kiedy gęstwina stawała się zbyt zbita. Z kolei marsz przez pełną powietrza i przestrzeni buczynę dawał chwilę wytchnienia.

Podczas marszu co jakiś czas sprawdzałem puls. Zdaję sobie sprawę, że pracy z komputerem nie służy kondycji. Dlatego od jakiegoś czasu zacząłem pracować nad nią, ostatnio wykorzystując szykowany do tego testu Galaxy Watch. Teraz chciałem sprawdzić, jak z tym testem radzi sobie moje serce. Przy okazji dowiedziałem się, że pokonałem ponad 200 pięter. No proszę!

Pogoda w sam raz…

Pisałem już, jaka była pogoda? Pisałem. Ale podsumuję ją jeszcze tak: gdyby wiał wiatr, byłoby zdecydowanie gorzej. Temperatura powietrza od 0 do -1 stopnia sprawia, że przy wilgotności sięgającej 96% wszystko jest mokre. Nawet kiedy nie pada, w powietrzu wisi ciągła mżawka. Wilgoć nie tylko mocno obniża temperaturę odczuwalną i chłodzi odsłoniętą skórę, sprawiając że ręce grabieją a nos i uszy stają się czerwone jak u renifera Rudolfa, ale przede wszystkim bardzo pogarsza właściwości izolacyjne ubrań. Gdy zajdzie słońce i temperatura spadnie poniżej zera, wilgotne buty, ubrania i śpiwór nie będą cię chronić tak, jak powinny. Wniosek? Po pierwsze, patrz na prognozę pogody. Samsung zintegrował z Galaxy Watch aplikację korzystającą z danych AccuWeather, pokazującą nie tylko temperaturę powietrza i szansę na opady, ale też wilgotność i temperaturę odczuwalną. Przydatne, jednak wymaga połączenia z internetem. Zawsze dostępna jest natomiast inna ważna wskazówka: ciśnienie. Wbudowany barometr monitoruje zmiany ciśnienia powietrza i pokazuje je na czytelnym wykresie, dzięki czemu przy odrobinie wprawy można całkiem trafnie przewidywać pogodę. Bardzo mogą się też przydać alarmy burzowe, rozpoznające gwałtowny spadek ciśnienia mogący oznaczać zbliżający się front atmosferyczny, a wraz z nim bardzo nieprzyjemną pogodę.

Podsumowanie: jak sprawdza się Samsung Galaxy Watch?

Krótko? Sprawdza się świetnie. Jest szybki, wygodny, oferuje bogaty wybór czujników i pełen asortyment aplikacji. Może przydać się na szlaku, w mieście, podczas podróży – wszędzie znajdzie zastosowanie. Jedynym poważnym minusem, który wyszedł podczas naszej akcji jest brak kompasu. Jak widać, można poradzić sobie bez niego, ale trochę szkoda, że go nie ma.

Najważniejszym efektem terenowego testu Galaxy Watch jest dla mnie jednak co innego: sprawdzony czas pracy na baterii. Ta pięta achillesowa smartzegarków nie pozwalała mi do tej pory cieszyć się używaniem żadnego z nich. Jestem zapominalski i zajęty, więc konieczność pilnowania codziennego ładowania zegarka przeważa nad wszelkimi korzyściami. Nie mówiąc już o tym, że z takim urządzeniem nie ma co nawet wychodzić w góry. Samsung Galaxy Watch pokazał, że da się inaczej. Po około 7 godzinach podróży i ponad 20 godzinach w górach, używany jako latarka, GPS, kompas i pulsometr, wystawiony na ujemne temperatury, wciąż miał w baterii połowę zapasu energii. To oznacza, że w codziennej pracy w mieście można się spokojnie spodziewać 3 dni pomiędzy ładowaniami. Tak właśnie powinno być.

Po ponad 27 godzinach intensywnego używania, Samsung Galaxy Watch ma nadal 50% baterii.

Zaskoczyła mnie za to wbudowana w smartwatch Samsunga aplikacja mierząca poziom stresu. Test wykonany w środku nocy, kiedy byłem zmoknięty, zziębnięty, zmęczony i zły po zgubieniu statywu wykazał… niski poziom stresu. Kiedy powtórzyłem pomiar po zakończeniu akcji, już z ciepłą herbatą w ręku i perspektywą wygodnego powrotu do Warszawy strzałka wychyliła się niemal do końca skali… Czyżby Galaxy Watch odkrył moją tajemnicę? Czyżby odczytał, że tak naprawdę wcale nie chcę stamtąd odjeżdżać…? | CHIP

Przy okazji naszej przygody z Samsungiem Galaxy Watch przetestowałem też trochę sprzętu terenowego firmy Helikon-Tex – wspomniałem już o plecaku, ale na ciepłe (nomen omen) słowa zasługują też bardzo wygodne, softshellowe spodnie OTP z genialnie rozplanowanymi kieszeniami oraz ultralekka, chroniąca przed wiatrem kurtka Windrunner. 


Tutaj znajdziecie ranking smartwatchy.