FELIETON: o tym, jak zaskoczył nas Uber, Bolt i elektryczne hulajnogi

Od dawna nie słyszałem, żeby ktoś z moich znajomych zamawiał taksówkę. Zamawia się (ale nie dzwoni po) Ubera. Choć w praktyce Uber oznacza czasem Bolta, czyli niedawne Taxify. No i ludzie pędzący przez miasto na elektrycznych hulajnogach. Jedno i drugie zjawisko mocno zmieniło otaczającą nas codzienność. A nasze państwo nawet zaskoczyło, bo dopiero teraz trwają pośpieszne próby dostosowania prawa do nowych warunków. Myślę, że należało zrobić to dużo wcześniej – zanim taksówkarze zaczęli organizować protesty, a hulajnogi wzięły udział w pierwszych kolizjach.