Telegram padł ofiarą ataku DDoS

Założyciel Telegramu Paweł Durow potwierdził, że masowy atak cybernetyczny na jego serwis, do którego doszło w środę (12 czerwca), pochodził z Chin. Atak Denial of Service przez godzinę uniemożliwiał korzystanie z komunikatora. Pełny dostęp do usługi utraciło prawie 200 mln osób w Ameryce Północnej i Południowej, a także w innych częściach świata, m.in. w Chinach. Telegram zapewnia, że mimo ataku bezpieczeństwo danych użytkowników tego szyfrowanego komunikatora nie ucierpiało.

Według szefa Telegrama, Pawła Durowa, większość adresów IP, z których nadszedł atak, pochodziła z Chin. Zarówno Durow, jak i niezależni eksperci wiążą ten atak z protestami w Hongkongu. Szyfrowany Telegram był wykorzystywany przez uczestników manifestacji. Atak na szyfrowaną aplikację, miał utrudnić protestującym komunikację.

Władze Chin zablokowały w mediach społecznościowych frazę „Hongkong”

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.