TEST: Oppo Reno – bezramkowiec z „płetwą”

Fot. CHIP
Jeszcze kilka lat temu o Oppo w Polsce prawie nikt nie słyszał. Dziś również nie jest to szczególnie popularna marka. Tymczasem ten chiński producent jest jednym z największych na świecie, co kwartał walcząc z Xiaomi i Vivo o prymat. W końcu i do naszego kraju dotarły pierwsze produkty Oppo. Marka Reno, to urządzenia, które zachwycają wyglądem i nie stronią od nietuzinkowych rozwiązań w zakresie aparatów.

Wydajność

Za działanie sprzętu odpowiada ośmiordzeniowy Snapdragon 710 (2 x 2,2 GHz + 6 x 1,7 GHz) i układ Adreno 616, czyli wydany w ubiegłym roku układ, który można często spotkać w smartfonach ze średniego segmentu (m.in. Xiaomi Mi8, czy Galaxy A8s). Wspomaga go 6 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci wewnętrznej.

Chociaż układ nie jest topowy, to w ogóle się tego nie odczuwa. Smartfon działa płynnie i szybko, zarówno przy standardowym użytkowaniu (otwartych wiele stron w przeglądarce, komunikator, odtwarzacz muzyki), jak i przy graniu w najbardziej wymagające produkcje. Ani razu Oppo Reno się nie przyciął i nie zamknął aplikacji. Nie zgrzytał też interfejs. W „PUBG” można było grać na najwyższych ustawieniach grafiki. Bez problemów smartfon radził sobie w „Asphalt Xtreme: Rally Race”, „World War Heroes”, Mortal Kombat”, czy „Pocket Town”. Sporadyczne spadki płynności wystąpiły w „Shadowgun Legends”.

Po ok. 15 minutach gry da się odczuć wzrost temperatury urządzenia, zwłaszcza na krawędziach, ale nie powoduje to dyskomfortu. Poza tym, jeżeli trzyma się smartfon w etui to w ogóle nie da się tego zauważyć, bo sam ekran dość długo pozostaje chłodny. Bez wątpienia jest to wydajne urządzenie, które sprawdzi się bez względu na to, do czego najczęściej wykorzystujecie smartfon.

Dla spragnionych cyferek podam też wyniki z trzech popularnych benchmarków. W AnTuTu Oppo Reno uplasował się na… 49 miejscu z wynikiem 156 tys. punktów. W GeekBench 4 również nie zdobył imponujących rezultatów: 1444 punkty w teście jednego rdzenia (na poziomie Redmi Note 3) i 5777 punktów w teście wielordzeniowym (pomiędzy Galaxy Note 7, a Galaxy S8). W 3DMarku („Sling shot extreme”) Reno osiągnął wynik 1771 punktów w teście OpenGL (50% wyższy niż w przypadku innych urządzeń) i 1693 punkty w teście interfejsu Vulkan (35% wyższy niż w przypadku innych urządzeń). Sugerując się tymi wszystkimi liczbami, można by uznać, że Reno nie dorasta do pięt wymienionym na początku artykułu konkurentom. A jednak w praktyce nie jest to w ogóle odczuwalne.

Oprogramowanie i interfejs

Oppo Reno pracuje pod kontrolą autorskiej nakładki ColorOS 6, która bazuje na Androidzie 9. Jest ona przejrzysta i korzysta się z niej intuicyjnie. Jeżeli chodzi o tryb ekranu głównego możemy wybrać standardowy, w którym będą wyświetlane wszystkie aplikacje lub tryb szuflady, gdzie wszystkie aplikacje znajdują się w osobnym miejscu, dostępnym po przeciągnięciu palca w górę po ekranie głównym. Przeciągając ekran w lewą stronę wywołujemy tzw. inteligentnego asystenta, czyli okno z kilkoma widgetami w rodzaju skrótów do używanych przez nas funkcji, kalendarza, licznika kroków czy ulubionych kontaktów.

Nie brakuje opcji personalizowania powiadomień. Poza standardowymi funkcjami możemy tu włączyć m.in. pokazywanie szybkości sieci na pasku stanu. Przydatną funkcją są tzw. godziny ciszy. Jest to tryb, w którym o danej porze telefon przełącza się w tryb cichy, bez wibracji. Działają wówczas jedynie alarmy oraz powiadomienia, wiadomości i połączenia od wskazanych przez nas aplikacji czy kontaktów (opcjonalnie możemy też zrezygnować ze wszystkich treści). Kolejną opcją, z której możemy skorzystać okazjonalnie jest tryb inteligentnego kierowcy. Uruchamia się on automatycznie, kiedy smartfon znajdzie się w zasięgu samochodowego zestawu Bluetooth.  Tu również można ustalić, od jakich kontaktów chce się otrzymywać połączenia albo ustawić automatyczną odpowiedź SMS wysyłaną do dzwoniącego po odrzuceniu. Funkcja ta ma w zamierzeniu ograniczyć rozpraszanie uwagi kierowcy.

Poza zmianą motywu możemy też wybrać układ klawiszy wirtualnych, a także aktywować funkcję rozpoznawania gestów na wyłączonym ekranie (np. dwukrotne stuknięcie do wybudzenia ekranu, narysowanie koła, by włączyć aparat itp.). Nie brakuje także opcji inteligentnych połączeń tzn. automatycznego połączeniu po podniesieniu telefonu do ucha, czy odwrócenia smartfonu, by wyciszyć połączenie.

Chociaż opcji zabezpieczenia smartfonu nie ma wiele, to jednak w opcjach Bezpieczeństwa znajdziemy kilka ciekawostek. Przejrzyście ukazano np. zezwolenia, czyli uprawnienia aplikacji do różnego rodzaju czynności. Zaglądając tu możemy bardzo szybko sprawdzić ile i jakie aplikacje korzystają z możliwości wykonywania połączeń czy odczytu naszych kontaktów. Możemy także uruchomić ochronę informacji osobowych – gdy aplikacja spróbuje odczytać takie informacje jak nasze wiadomości czy historię połączeń, system zwróci puste dane. Łatwo zablokujemy także niechciane połączenia np. z nieznanych numerów, lub te ze wskazanego przez nas miejsca pochodzenia.

Jeżeli nasze dziecko często pożycza od nas telefon np. by obejrzeć bajkę lub zagrać w grę, przydatną funkcją jest tryb dziecięcy. Rodzice mogą tutaj ustawić maksymalny czas korzystania z urządzenia i wskazać aplikacje, do których dziecko będzie miało dostęp. Nie brakuje tu również funkcji klonowania aplikacji, dzięki czemu na jednym smartfonie możemy korzystać np. z kilku kont Facebooka bez konieczności przelogowywania się. Smartfon obsługuje też tryb podzielonego ekranu oraz Asystenta Google (można go wywołać przyciskając przez chwilę przycisk power).

Bateria

W Oppo Reno znajdziemy akumulator o pojemności – aż 3765 mAh. Przy tak dużym ekranie i podzespołach mogłoby się wydawać, że smartfon wytrzyma ten standardowy dzień pracy. I tu bardzo miłe zaskoczenie. Przy dość mocnym obciążeniu, czyli min. włączonym LTE, maksymalnej jasności ekranu, godzinie gry, okazjonalnym surfowaniu po sieci, odpowiadaniu na maile, czatowaniu, oglądaniu YouTube’a, rozmawianiu przez telefon i robieniu przez godzinkę zdjęć, Oppo Reno wytrzymał mi aż 1,5 dnia bez doładowywania. W luźniejszym okresie, kiedy rzadziej sięgałam po smartfon (sporadyczne zerkanie na Facebooka, korzystanie z Messengera, wyszukiwanie informacji, słuchanie muzyki przez 30-60 minut) udało mi się nie doładowywać urządzenia przez ponad dwie doby.

To naprawdę świetny wynik, który spokojnie osiągną osoby niezbyt intensywnie korzystające ze smartfonów. Jak widzicie na powyższym screenie można także dodatkowo włączyć różne ustawienia, które pomogą wydłużyć czas pracy np. wyłączenie synchronizacji w tle, zmniejszenie jasności ekranu etc.  Na sam proces ładowania także nie można narzekać, ponieważ Reno wspiera technologię szybkiego ładowania VOOC 3.0 (20W). Do 50% naładuje się w około 30 minut, a do pełna w zaledwie 80 minut.

Aparat do selfie

Zacznijmy od kamerki przedniej. To pojedynczy, 16-megapikselowy aparat ze światłem f/2.0 i lampą LED, który jest wspierany przez AI. Poza zrobieniem zwykłego zdjęcia, możemy skusić się na portret, w którym tło jest rozmywane przez algorytm. Działa to tak sobie – zwłaszcza przy powiększeniach widać, że SI nie daje sobie rady z krawędziami przy włosach. Natomiast cała reszta wypada bardzo dobrze. Zdjęcia są ostre, mają naturalną kolorystykę i przedstawiają wiele detali.

Kamera przednia, tryb portretowy

Osobny akapit muszę przeznaczyć na wbudowane algorytmy retuszu. Znajdziemy tutaj naprawdę pełen pakiet możliwości „upiększania” – wyszczuplanie twarzy, rozjaśnianie cery, wygładzanie twarzy, zmniejszanie nosa, powiększanie oczu, wybielanie zębów, nawet usuwanie cieni pod oczami. W razie gdyby ktoś nie miał czasu na bawienie się suwakami, dostępna jest też funkcja „upiększania jednym kliknięciem”. Dzięki niej łatwo odejmiecie sobie co najmniej 10 lat ;-). Oczywiście można niekiedy uzyskać karykaturalny efekt, więc z taką zabawą nie warto przesadzać.

Po lewej zdjęcie z kamery przedniej, po prawej zdjęcie z włączonym retuszem
Po lewej zdjęcie z przedniej kamery, po prawej to samo zdjęcie z postprodukcyjnym retuszem z systemowego edytora zdjęć

W edytorze zdjęć znajdziemy nie tylko szereg filtrów kolorystycznych, ale także sporo naklejek, emotikon i efektów AR rodem ze Snapchata. Niemal wszystkie są animowane, choć nie do końca wiem po co, skoro po zapisywaniu zdjęcia otrzymujemy JPEG, nie ruchomy GIF.

Wbudowany edytor zdjęć

Na pewno jeżeli chodzi o selfie, zaawansowane funkcje retuszu są świetne, choć nie jest to nic, czego nie osiągnęlibyście aplikacjami do edycji zdjęć zewnętrznych producentów. Pomijając sztuczny bokeh, który w moim odczuciu wypada gorzej niż w używanym przeze mnie na co dzień Galaxy S9+, do przedniego aparatu nie można się przyczepić.

Aparaty tylne

Na tyle znajdziemy dwa aparaty – główny o rozdzielczości 48 MPix z matrycą 1/2.0′, autofokusem z detekcją fazy i światłem f/1.7 oraz dodatkowy o rozdzielczości 5 Mpix i przysłonie f/2.54, który odpowiada za efekt rozmycia tła. Automatyka jest na tyle dobrze rozwinięta, że nawet nie mając za dużego pojęcia o fotografowaniu powinniśmy być w stanie zrobić Oppo Reno dobre zdjęcia. Postanowiłam trochę pobawić się i pokazać Wam, jak wypadają zdjęcia „surowe”, a jak te, które korzystają z trybu trybu „olśniewającego koloru” oraz sztucznej inteligencji rozpoznających daną scenę i dopasowujących do niej ustawienia.

Od lewej: zwykłe zdjęcie, tryb olśniewającego koloru, SI z automatycznym HDR

Tutaj już zwyczajne zdjęcie bez włączonych bajerów wygląda naprawdę ładnie, ale zobaczcie jak ładnie SI rozmyła tło na trzecim zdjęciu, sprawiając, że kwiaty wyglądają na bardziej delikatne.

Od góry: zwykłe zdjęcie, tryb olśniewającego koloru, tryb SI + HDR

To zdjęcie było robione w mocnym słońcu. Tryb olśniewającego koloru moim zdaniem zbyt mocno zażółcił zielenie i przepalił niebo, ale też rozjaśnił korę drzewa. Jak na mój gust pierwsze zdjęcie bez wspomagaczy wyszło jednak najlepiej, ale komuś mogą podobać się także pozostałe wersje.

Od góry: zwykłe zdjęcie, tryb olśniewającego koloru, SI + HDR

Znów olśniewający kolor wyszedł za bardzo sztucznie w stosunku do rzeczywistości. SI w tej scenie nie miało za bardzo się czym popisać, ale przy dużym powiększeniu da się zauważyć, że centrum kwiatu jest nieco ostrzejsze niż bez włączonego tego trybu na pierwszym ujęciu.

Od góry: zwykłe zdjęcie, tryb SI + HDR

SI bez problemu wykrywa, czy fotografujemy jedzenie i nadaje mu bardziej „smakowitej” barwy. W tym przykładzie kiełbaski mają intensywniejszy kolor, a dym z grilla jest mniej widoczny. Nie zawsze jednak efekt pracy SI wypada lepiej, od zwykłej automatyki.

Od góry: zdjęcie zwykłe, tryb SI + HDR

Na tym przykładzie pierwsze zdjęcie wyszło znacznie lepiej – kolory są naturalne, a tło, czyli w tym przypadku budynki i chmury wystarczająco ostre. SI niepotrzebnie podkoloryzowało scenerię, zażółcając budynki, które w rzeczywistości są białe, co sprawiło, że zdjęcie ma niższą rozpiętość tonalną – w rezultacie wygląda sztucznie. Nie można jednoznacznie stwierdzić, kiedy używać SI, a kiedy nie – z tym tematem trzeba eksperymentować.

Obejrzyjcie jeszcze kilka innych zdjęć wykonanych aparatem głównym Oppo Reno.

SI + HDR
Zwykłe zdjęcie
Makro
Tryb portretu
Zwykłe zdjęcie
Panorama
Od lewej: zwykłe zdjęcie, zoom x2, zoom x6
Od lewej: zwykłe zdjęcie, zoom x2, zoom x6

Nawet zdjęcia, gdzie używa się cyfrowego powiększenia nie wypadają źle. Przy dwukrotnym powiększeniu optycznym nie można narzekać, przy maksymalnym cyfrowym artefakty i piksele są już widoczne, ale okazjonalnie można się takim sztucznym zoomem też wspomóc do potrzeb bardziej użytkowych niż artystycznych.

Poza trybem manualnym znajdziemy tu jeszcze tryb przeznaczony do fotografii nocnej. W tym trybie aparat wykorzystuje wieloklatkową redukcję szumów. Tak naprawdę robimy tu nie jedno, a kilka zdjęć, ale SI samodzielnie je analizuje i łączy w jeden obraz, który faktycznie wypada znacznie lepiej, niż w zwykłym trybie fotografowania. Bez statywu będziemy w stanie wykonać przyzwoite zdjęcia nocne. Przyzwoite, czyli o standardzie do mediów społecznościowych – gołym okiem widać na nich szumy i rzadko kiedy uda się osiągnąć prawidłową ostrość. Natomiast w porównaniu do konkurencji, czyli S9+ niestety nocne zdjęcia wypadają miejscami gorzej, zwłaszcza w kontekście detali i ostrości. Nie jest to jednak różnica drastyczna. Moim zdaniem przeciętny użytkownik na pewno będzie zadowolony z uzyskanej jakości w trudnych warunkach oświetleniowych.

Od lewej: zwykłe zdjęcie, tryb nocny, Galaxy S9+
U góry: Oppo Reno (tryb nocny), u dołu: Galaxy S9+
U góry: Oppo Reno + tryb nocny, u dołu: Galaxy S9+
Tryb nocny
Tryb nocny
Tryb nocny

Filmy

Oppo Reno pozwala nagrać film z maksymalną rozdzielczością 4K i 30 kl./s. Więcej klatek (60) pojawia się przy rozdzielczości Full HD. Jest także tryb slow motion z opcją 240 kl./s. przy Full HD. Zawieść mogą tutaj głównie dwie rzeczy – brak optycznej stabilizacji obrazu, który jest dotkliwy w przypadku wszystkich ujęć z ręki, oraz kapryśny autofokus. Najczęściej musiałam ręcznie ustawiać ostrość obrazu na pierwszym planie, bo Oppo nie rozpoznawał zmiany. Zabrakło mi też profesjonalnego trybu do nagrywania filmów z regulacją ISO itd. Szkoda również, że przy próbie nagrywania z kolorowym filtrem, nie da się zarejestrować materiału z wyższą rozdzielczością niż 720 p. Jakość za dnia i w nocy (tu zdecydowanie gorzej – ostrość jest nawet lepsza niż w S9+, ale szumy znacznie większe) możecie ocenić sami na poniższych przykładach.

Podsumowanie

Mój pierwszy kontakt z produktem chińskiej firmy oceniam bardzo pozytywnie. Oppo Reno nie tylko wygląda świetnie, ale też nie można mu niczego zarzucić pod kątem wydajności. Ma pojemną baterię, dobrej klasy aparaty i prawidłowo działającą biometrykę. Blednie jedynie wtedy, gdy porównamy go bezpośrednio z konkurencją, która de facto na starcie kosztowała od niego znacznie więcej. Nie ma tu zatem opcji rozszerzenia karty pamięci (ale i tak 256GB to sporo), nie ma optycznej stabilizacji obrazu (ale można się podratować gimbalem), a monofoniczny głośnik nie zadowoli pasjonatów audio. Do pełni szczęścia zabrakło mi także wodoszczelności i może trochę niższej ceny – osobiście dalej skusiłabym się na S9+ lub Huawei P20 Pro, które posiadają wszystkie wymienione wyżej atuty.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.