TEST: Samsung SSD 860 QVO 1 TB – QLC NAND w akcji

Sprawdzamy możliwości 2,5-calowego dysku SSD Samsunga.

Prawie 90 proc. dysku zajęte. Co wtedy?

To chyba najbardziej typowy stan. Wiadomo – im bardziej pojemny nośnik, tym większy na nim „śmietnik”. Zdjęcia psów i kotów znalezione w sieci pół roku temu? Oczywiście. Pliki instalacyjne programów, które od miesięcy są zainstalowane na komputerze? Naturalnie. Dawno przeniesione w chmurę archiwum dokumentów? Jakże by inaczej. Stan zapełnienia „bliski pokrywki” spotyka większość nośników danych. Sprawdzamy jak w tych warunkach poradzi sobie Samsung 860 QVO.

Rezultaty nadal całkiem dobre. Odczyt sekwencyjny wręcz świetny jak na nośnik SATA III.
Zauważalnie słabszy odczyt wpłynął na wydajność końcową nośnika.
Czas dostępu do danych wyraźnie się wydłużył. Same transfery jednakże nie doznały szczególnego uszczerbku.

Czy to oznacza, że nośnik Samsunga jest tak uniwersalny? Nie do końca. Bardziej wnikliwi zapewne już wiedzą co mam na myśli – pojemność danych użytych do testu. Wystarczy, że zacznie przekraczać wartość pamięci podręcznej i wówczas ujawnia się słabość większości nośników.

Kiedy paczka danych użyta w teście jest większa niż pojemność bufora ujawnia się słabość większości nośników – w przypadku testowanego Samsunga widać to jednak dość mocno.
Odczyt zaczyna nieco kuleć. To jednak nie jest niespotykane zjawisko.
Niektóre dyski SSD lepiej radzą sobie w pracy z większymi porcjami danych. Niemniej warto pamiętać, że mamy do czynienia z konstrukcją budżetową.

Przy zapełnionym nośniku rozpakowanie naszej paczki testowej zajęło już 71 sekund. Przyznaję – nie jest różowo. Im bardziej zapełniony nośnik, tym słabsze wyniki wydajności, ale to porcja danych ma największe znaczenie. Przepełnienie szybkiego bufora kończy się wydatnym spadkiem wydajności. Ta zasada sprawdza się w przypadku wielu SSD, tu jest niestety dość zauważalna.

Samsung 860 QVO 1 TB: czy to dobry wybór?

W trakcie testów nośnik SSD Samsunga nie sprawiał żadnych problemów. Prawdopodobnie południowokoreański producent wie co robi, oferując model 860 QVO z 36-miesięczną gwarancją. 4-bitowe pamięci QLC, przynajmniej w teorii, są mniej wytrzymałe niż popularne TLC, nie wspominając już o MLC czy SLC. Na podstawie tego można pokusić się o pewien wniosek – SSD Samsunga nadaje się dobrze jako… drugi dysk. Ze względu na ograniczoną żywotność nie traktowałbym go jako kandydata na nośnik systemowy. Natomiast do przechowywania cięższych danych wydaje się być całkiem dobrym rozwiązaniem. Jest pojemny, tani, a do tego jest produktem cieszącej się powszechnym zaufaniem marki.

Nawet spadki wydajności następujące wraz z zapełnieniem przestrzeni na dane czy wyraźny spadek wydajności przy przepełnieniu pamięci podręcznej nie sprawiają, że model ten należy wykluczyć z listy potencjalnych zakupów. Są one, owszem, dostrzegalne, ale różnice nie są na tyle duże, by zniechęcić do korzystania z dysku. Co więcej – to jednak Samsung, a więc marka powszechnie znana i doceniana. Nie ma więc problemów z gwarancją czy obsługą techniczną. Osobiście jednak wolałbym dołożyć kilka złotych do dysku opartego przynajmniej o moduły TLC, a najlepiej MLC. Zwłaszcza, że różnica w cenie jest naprawdę niewielka. Pozostaje liczyć na to, że ceny Samsunga 860 QVO spadną względem jego kuzynów na kościach TLC. | CHIP