Białe i czarne smartfony z przeróżnymi oznaczeniami -- ciągami cyfr, liter i innych znaków.

Kto to wymyślił??

Fot. Piotr Sokołowski
Galaxy 11, Mojave, Longhorn, Sandy Bridge, ale też KD-85ZG9 i MX622ADHE. Wszystko to nazwy smartfonów, systemów, procesorów, telewizorów oraz drukarek. Dlaczego oznaczenia sprzętu raz potrafią być czytelne, a innym razem kompletnie niezrozumiałe? Co za nimi stoi, skąd się wzięły? Wyjaśniamy tajemnice ukryte w nazwach.

Brzydziej chyba już się nie da

Do tej pory wszystkie wymienione nazwy produktów, nawet jeśli niezbyt przejrzyste logicznie, były proste i dość ładne. Ale co mówią wam: MB2236ADW, UE65RU7172UXXH, KD-85ZG9 czy SM-G973FZGDXEO? Brzydziej się przecież chyba już nie da. W wykorzystywaniu zupełnie niezrozumiałych dla przeciętnego użytkownika ciągów znaków przodują producenci drukarek, telewizorów i ruterów. Wcale nielepiej jest w przypadku oznaczeń procesorów Intela (o czym trochę później).

Oczywiście i w tym szaleństwie jest metoda, ale przygotowana raczej z myślą o kierownikach działów zamówień w supermarketach niż o kupujących. Spróbujmy jednak uchylić rąbka tajemnicy – zobaczmy, co kryją te koszmarne kody.

MX622ADHE

By rozwiać tajemnicę, do ciągu znaków MX622ADHE musimy koniecznie dodać jeszcze producenta. Jest nim firma Lexmark. Ten szczegół powinien już nas naprowadzić na trop, że mamy do czynienia z drukarką albo urządzeniem wielofunkcyjnym. O co chodzi w tej dziwnej nazwie?

MX622ADHE – brzydka nazwa, która w rzeczywistości skrywa sporo informacji, problem w tym, że trzeba umieć je odczytać (fot. Lexmark)

Przeglądając nomenklaturę stosowaną przez Lexmarka, można dojść do wniosku, że M oznacza monochromatyczny moduł drukujący. Literą C jest oznaczany moduł kolorowy. X informuje o urządzeniu wielofunkcyjnym, gdy zwykła drukarka będzie miała w tym miejscu literę S (być może od single unit). Następnie pojawiają się liczby sygnalizujące serię, a co za tym idzie, generację produktu, aby znów przejść do znaczących liter:

A = faks analogowy
D = druk dwustronny
E = urządzenie z ekranem dotykowym
F = opcjonalny finiszer zszywający
H = dysk twardy
M = skrzynka pocztowa
N = sieć komputerowa
P = finiszer zszywająco-drukujący
S = układacz
T = dodatkowa taca w zestawie
V = nośniki winylowe
W = sieć bezprzewodowa
X = duży pojemnik.

Zatem ADHE (nie ADHD, choć przy tych nazwach można się go nabawić) = faks analogowy, druk dwustronny, dysk twardy, ekran dotykowy. Uff…

UE75RU7172UXXH

Teraz kilka słów o Samsungu UE75RU7172UXXH. Dodam, że jest to telewizor, model przeznaczony na rynek europejski (UE), który ma 75 cali. Na tym nie koniec, kolejna litera oznacza tzw. rok modelowy. W tym przypadku jest to RU, czyli 2019. Wcześniej telewizory miały oznaczenie NU – 2018, MU – 2017 i KU – 2016 rok. Przy czym litera U pochodzi od Ultra HD. Kolejna cyfra wskazuje na serię, a następne informują o cechach szczególnych danego modelu, np. płaski czy zakrzywiony ekran, kolor (trzecia cyfra) i kraj dystrybucji (czwarta, która w przypadku Polski powinna mieć wartość 2, a w Niemczech 9).

UE75RU7172UXXH, czyli piękny telewizor z bardzo skomplikowaną nazwą (fot. Samsung)

Nieco inaczej oznaczane są telewizory działające w technologii QLED. W modelu QE65Q80RATXXH. Zamiast UE mamy QE, a seria określająca 2019 rok modelowy to Q60, Q70 itd.

Dla przeciętnego klienta najważniejsze z tego kodu są de facto dwie informacje: rok modelowy, informujący czy nie kupujemy jakiegoś wykopaliska sprzed 3 lat i seria, która działa znowu według zasady: większy numer daje więcej. Podobnie wygląda to u innych producentów, pod nazwą KD-85ZG9 kryje się topowy telewizor Sony za jedyne 72 tysiące złotych.

SM-G973FZGDXEO

O SM-G973FZGDXEO można powiedzieć, że już właściwie w tym artykule pisałem, bo to nazwa przeznaczonego na nasz rynek Samsunga Galaxy S10 (SM-G973FZ), w kolorze zielonym (G), ze 128 GB RAM-u (D), z niebrandowanym oprogramowaniem (XEO).

Jak widać, nie ma złych nazw, bo nawet skomplikowane kody przydają się magazynierom i serwisantom. Jednak tam, gdzie liczy się przekaz marketingowy, ma być prosto. Alex Goldfayn z Evangelist Marketing Institute jest przekonany, że przekombinowane nazwy zabijają popularność gadżetów. Nieczytelne oznaczenie przeszkadza promocji konkretnego produktu, trudno jest nawet o nim mówić. Zdaniem eksperta, to wina inżynierów, którzy chcą pochwalić się wszelkimi dodanymi przez siebie usprawnieniami. W efekcie podobne kody są zrozumiałe tylko dla nich samych.

Nazwy kodowe, czyli potrzeba tajemnicy – Microsoft i Apple

Oprócz finalnych nazw produktów firmy technologiczne stosują także nazwy kodowe. Taka praktyka z jednej strony ma ułatwić zespołowi projektowemu swobodne rozmawianie o nowym produkcie, z drugiej – kiedy już dowie się o nim świat, pokazuje, że mamy do czynienia z jeszcze nieukończoną wersją sprzętu lub oprogramowania. Jakby na to nie patrzeć, nazwa kodowa wprowadza poczucie obcowania z czymś sekretnym, co z punktu widzenia marketingu z pewnością bardzo pobudza wyobraźnię przyszłych użytkowników. Otoczone nimbem tajemnicy nazwy oddają również często szalonego ducha ich twórców.

Tak było na przykład z nazwami kodowymi Windowsa, które przez pewien czas kręciły się wokół ośrodka narciarskiego Whistler Blackcomb w Whistler w Kolumbii Brytyjskiej. Na cześć kurortu (ale też i szczytu) wersja robocza Windows XP nazywała się Whistler. Snowboardowy Freestyle stał się sekretną nazwą Windows XP Media Center Edition 2003, kolejne wersje zapisywano jako Harmony, Symphony, Emerland, na cześć nazw wyciągów narciarskich. Pierwsze wzmianki o Windows Vista przedostały się do mediów w postaci informacji o tajemniczym Longhornie – barze w Whistler Blackcomb. Zresztą sam Blackcomb został najpierw Vienną, a finalnie systemem Windows 7.

Kilka wersji Windowsa na jednym obrazku (graf. Whistlerblackcomb)

Apple na przestrzeni lat miało różne pomysły na nazwy kodowe. W czasach Systemu 8 i 9 firma z Cuppertino sięgała po terminologię muzyczną: Tempo, Minuet, Fortissimo, Moonlight itp. Ale najbardziej w pamięć użytkowników wryły się nazwy kolejnych wersji macOS X-a, które przyjmowały imiona wielkich kotów: Cheetah, Panther, Tiger, Leopard, Snow Leopard, Lion, Mountain Lion (swoją drogą sprawdźcie nazwy+0 linuxowego systemu Ubuntu). I nie są to nazwy kodowe a oficjalne. Kodowe przez długi czas odpowiadały szczepom winogron: Chardonnay, Syrah, Cabernet.

macOS X i duże kociaki (fot. Apple)

Tu warto wspomnieć anegdotę na temat nazw kodowych dwu konkurencyjnych systemów. W 1995 roku, kiedy Apple nadało systemowi 7.5 nazwę Mozart, Microsoft pracował nad Windowsem 95 ukrywającym się pod nazwą Chicago. Według legendy, gdy tylko programiści Apple’a dowiedzieli się o niej, zrezygnowali z wiedeńskiego kompozytora i jako nazwę kodową dla systemu 7.5 wybrali słowo Capone. Nowy patron, gangster Al Capone, miał rzekomo zasiać strach w sercach inżynierów Microsoftu…


Na ostatniej podstronie przyglądam się nazewniczym pomysłom m.in. Intela.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.