Białe i czarne smartfony z przeróżnymi oznaczeniami -- ciągami cyfr, liter i innych znaków.

Kto to wymyślił??

Fot. Piotr Sokołowski
Galaxy 11, Mojave, Longhorn, Sandy Bridge, ale też KD-85ZG9 i MX622ADHE. Wszystko to nazwy smartfonów, systemów, procesorów, telewizorów oraz drukarek. Dlaczego oznaczenia sprzętu raz potrafią być czytelne, a innym razem kompletnie niezrozumiałe? Co za nimi stoi, skąd się wzięły? Wyjaśniamy tajemnice ukryte w nazwach.

Intel nie jest gorszy

Oczywiście Microsoft i Apple nie są jedyne w wymyślaniu niekonwencjonalnych nazw kodowych. Mozilla nadaje kolejnym wersjom Firefoxa nazwy parków narodowych. Kolejne, główne edycje WordPressa upamiętniają najwybitniejszych muzyków jazzowych. Znajdziecie tu Milesa Davisa (1.0), Billie Holiday (4.3) czy Theloniousa Monka (3.0).

W wymyślaniu nazw kodowych wchodzących do świadomości użytkowników nie jest gorszy Intel. Producent procesorów często sięga po geograficzne miana amerykańskich, ale też izraelskich i indyjskich (bo tam projektowane są chipsety) miast, rzek lub gór. Przykładowo Kaby Lake to skrócona nazwa jeziora Kabinakagami Lake, położonego około 70 mil na północ od Wawy w Ontario. Bay Trail nawiązuje do długiej (prawie 600 kilometrów) ścieżki rowerowej okalającej zatokę San Francisco, która znajduje się kilka kilometrów od siedziby Intela w Santa Clara. Mówiąc szczerze, bardzo dobrze, że Intel wykorzystuje nazwy kodowe dla kolejnych generacji architektur procesorów, bo dzięki temu łatwiej możemy określić pokolenie CPU bez zagłębiania się w kolejne enigmatyczne zestawy znaków.

Niestety w przypadku realnych nazw procesorów Intel już nie ułatwia nam życia. Dla większości klientów-konsumentów, którzy nie są komputerowymi geekami wiedza na temat układów Intela kończy się na tym, że Core i7 jest lepszy od i5, a i5 od i3. Problem w tym, że procesory Core są obecne na rynku od kilku lat i kluczowe znaczenie dla użytkownika powinna mieć generacja. Dlaczego? Bo najogólniej rzecz ujmując, będzie lepsza niż poprzednia. Nie będę szczegółowo analizował, jak rozszyfrować nazwy procesorów, ale zobaczcie zasadnicze reguły.

Ten schemat zmienił się wraz z debiutem 10 generacji układów, gdzie z nazw zniknęły oznaczenia literowe (np. w mobilnych U oznaczało układy o bardzo niskim poborze energii, Y o jeszcze niższym), a pojawia się informacja o poziomie chipsetu graficznego – G1 = 32 EU (czyli jednostki wykonawcze), G7 = 64 EU.

Czy to oznacza, że informacje podawane przez litery U i Y znikają? Nie! Mają odzwierciedlenie w cyfrach. Modele U-Series przed informacją o poziomie grafiki mają cyfrę 5, a Y-Series poprzedzone są 0 – np. Intel Core i5-1030G4. Dokładniejsze wyjaśnienia znajdziecie w tekście Krzysztofa Bogackiego.

Reklama

Kalifornia jest piękna

Dolina Krzemowa jest piękna na dwa sposoby. Jeden to bardzo ciekawa przyroda, którą w nazwach (i tapetach) swojego systemu postanowiło  uhonorować Apple. Zaczęło się od Maverics, czyli surferskiego rejonu Kalifornii. Potem był Park Narodowy Yosemite ze słynną ścianą El Capitan, góry Sierra, pustynia Mojave, a jesienią wylądujemy na wyspie Catalina.

El Capitan na tapecie MacOS-a. (fot. Apple)

To jedna strona. Druga to humor, jaki stoi za nazwami kodowymi. Anegdota już była, zatem wspomnę jeszcze o Gizmo, czyli sympatycznym Gremlinie, który dziś znany jest jako Apple Watch. Z rokiem premiery filmu „Gremlins”, która miała miejsce w 1984, zbiega się orwellowska premiera komputera Macintosh. Z nią wiąże się jeszcze jedna nomenklaturowa ciekawostka. Wydany wraz z pierwszym makiem program graficzny MacDraw miał nazywać się… Mackelangelo.

O mały włos, a ten program nazywałby się prawie jak Michał Anioł Buonarotti (graf. Apple)

Od humoru nie stroni inny kalifornijski gigant, czyli Google. Firma konsekwentnie nadaje kolejnym wersjom systemu Android nazwy związane ze słodkościami. Co ciekawe robi to w porządku alfabetycznym. Mieliśmy już lody kanapkowe Ice Cream Sandwich, żelki Jelly Bean, KitKat, lizak Lollipop, pianki Marshmallow, Nougat, Oreo, ciastko Pie. A przed nami Android Q.

Można też prosto

Na zakończenie chcę napisać o wzorcu prostoty. Są nim nazwy notebooków Apple’a. Taką przejrzystością nie może się chyba pochwalić żaden inny producent laptopów. Rodzina MacBooków od zawsze każdy kolejny model nazywa… tak samo. Oczywiście z roku na rok, a czasem częściej zmieniają się podzespoły, poza tym komputery dostępne są w wersjach Air, Pro i z różnej wielkości ekranami. Niemniej nazwy (a często też i ceny w USA) pozostają niezmienione. Wiele lat temu miałem MacBooka 13”, teraz mam MacBooka Pro 13” i żeby uściślić jaki to model, muszę podać jedynie krótką informację o roku modelowym. W moim przypadku będzie to Retina, late 2013. Jeśli to za mało, oczywiście gdzieś z tyłu obudowy jest oznaczenie dla magazyniera: Model A1502 (EMC 2678).

MacBook od lat nazywa się tak samo (graf. CHIP)

Prostota ma to do siebie, że jest przejrzysta. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że Microsoft kolejne ważne aktualizacje Windows 10 nazywa kodowo po prostu: 19H1, 19H2, 20H1, a w świat idzie informacja o April 2019 Update, Late 2019 Update czy Early 2020 Update. Wszystko pozostaje jasne, a jedyną stratą, jaka z tego może wyniknąć, będzie może o parę anegdot mniej do opowiedzenia za kilka lat w portalu technologicznym. | CHIP


Źródła

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.