TEST: AMD Ryzen 9 3900X – procesor dla wymagających

Z naszych licznych tekstów zapewne wiecie już nieco na temat wydajności nowych CPU. Dlatego tu, poza samymi wynikami, postaramy się także wyjaśnić jakie znaczenie dla przeciętnego "Kowalskiego" może mieć pojawienie się nowych jednostek AMD.

AMD już w poprzednich dwóch generacjach procesorów Ryzen pokazało, że potrafi tworzyć świetne jednostki, brylujące tam, gdzie liczy się działanie jednocześnie na wielu wątkach. Stawia to układy „czerwonych” w czołówce wszystkich rankingów procesorów do pracy. Rzecz w tym, że większość przeciętnych użytkowników nie obrabia modeli w 3DSMAX, nie tworzy złożonych projektów w programach typu CAD, czy też nie obrabia filmów 4K. Olbrzymia część natomiast gra w gry. A te są wciąż bastionem obsługi relatywnie niewielkiej liczby wątków. Wydajność obliczeń jednowątkowych ma tu znaczenie kluczowe. Widać, że pracując nad procesorami Ryzen generacji trzeciej AMD na cel wzięło właśnie ten aspekt.

Reklama

W „Battlefield V” zwykle dobrze sprawdzały się wysoko taktowane CPU. Tak też jest i tu, a mechanizm PBO działa zauważalnie. Ustawiliśmy wszystkie detale na maksimum, włączyliśmy też śledzenie promieni, ustawiliśmy rozdzielczość na Full HD. Teoretycznie wpływ CPU zauważalny byłby najbardziej przy niskich detalach (ograniczamy wówczas wpływ GPU), ale scenariusz z maksymalnymi detalami bardziej oddaje typowe użytkowanie. Mocarnego Ryzena 9 3900X raczej nikt nie połączy z kartą graficzną za 300 zł. W efekcie uzyskaliśmy średnio 83 klatki na sekundę (minimalnie 58 klatek). Przy podkręconym do 4,3 GHz na wszystkich rdzeniach procesorze uzyskaliśmy natomiast… 82 klatki na sekundę średnio (minimalnie 59 klatek).

W „Battlefield V” zwykle wysokie taktowanie CPU daje więcej, niż wiele wątków. Dość intensywnie wchodzi tu do gry mechanizm PBO.

W „Wolfenstein II: The New Colossus” powieliliśmy niejako ustawienia z „Battlefield V”. Full HD, maksymalne detale. Tu, naturalnie, nie ma włączonego ray tracingu.

Strzelanie do wirtualnych nazistów nie jest żadnym wyzwaniem dla maszyny testowej.

Średni wynik to aż 249 klatek na sekundę (minimalnie 178 klatek). Oczywiście w znacznym stopniu jest to zasługa samej karty graficznej, jednakże CPU w żadnym wypadku nie był tu hamulcowym. Co więcej, ponownie lepszy rezultat pojawił się kiedy CPU działał z aktywnym PBO, niż wtedy, gdy był podkręcony do 4,3 GHz na każdym rdzeniu. Podkręcony Ryzen 9 3900X wykręcił wynik 241 klatek na sekundę (minimalnie 169).

Odejdźmy od FPS-ów. „Wiedźmin 3” zawsze „lubił” wysoko taktowane układy Intela. Gra ma już swoje lata, ale nadal wygląda znakomicie, zwłaszcza jeśli, ustawimy wszystkie detale graficzne na maksimum możliwości. Testowaliśmy, podobnie jak we wszystkich przypadkach tutaj, w Full HD.

Hmmm… mówią, że ten Ryzen 9 3900X to prawdziwy potwór…

Wiedźmin tym razem nie pokonał bestii. Średnio aż 99 klatek na sekundę uzyskał nowy Ryzen 9 w grze polskiego studia. Najniższe spadki sięgały 78 klatek na sekundę. Rezultaty podkręconego CPU były zbliżone: 100/74 klatki na sekundę.

Do naszego zestawienia testowego dołącza czeska gra „Kingdom Come: Deliverence”. Przyznaję, że dotąd jakoś omijał mnie ten tytuł, a kiedy usiadłem do testu… cóż, wyniki są bardzo rzetelne, pochodzą bowiem z około czterech godzin testowania 😉

Grafika w ubiegłorocznym hicie zza południowej granicy jest znakomita. Jest to jednocześnie tytuł bardzo wymagający od sprzętu.

Ta gra, z racji mnogości występujących w niej obiektów, potrafi docenić wielordzeniowe CPU. Uzyskaliśmy (w maksymalnych ustawieniach i rozdzielczości Full HD) wynik na poziomie 84 klatek na sekundę, a najgłębsze spadki sięgnęły 54 klatek. Wynik uzyskany na podkręconym CPU był wprawdzie wyższy, ale w obu przypadkach różnica wyniosła ledwie 1 fps.

Na koniec odrobina strategii, do tego w masowym, bo chińskim wydaniu. Najnowsza odsłona serii Total War, zabiera nas waśnie do starożytnych Chin. Z racji wielu obiektów pojawiających się w grze na raz, spodziewamy się naprawdę wysokiego rezultatu.

Zysk wynikający z podkręcenia CPU w „Total War: Three Kingdoms”…
… jest, mówiąc delikatnie, nieznaczny

AMD dogoniło Intela w kwestii wydajności jednowątkowej, a tym samym gracze mogą spokojnie postawić teraz nie tylko na niebieskiego, ale i czerwonego konia. W niektórych tytułach, szczególnie wrażliwych na wydajność jednowątkową, jednostki Intela mogą wciąż okazać się szybsze, natomiast tam, gdzie do gry wchodzi choćby odrobinę większa liczba wątków, Ryzeny mogą pokazać pazur.

Temperatura i chłodzenie

W zestawie z testowanym procesorem Ryzen 9 3900X dostajemy układ chłodzenia Wraith Prism. Jest on wyraźnie bardziej rozbudowany niż np. popularny (znany z modeli z serii Ryzen 5) Wraitch Spire. Korzysta z miedzianej podstawki, a istotną jego częścią jest nie tylko dość duży wentylator, ale także system heat-pipe’ów. Chociaż na co dzień korzystam z potężnego układu chłodzenia Thermaltake NIC C4, tu postanowiłem sprawdzić jak CPU poradzi sobie na fabrycznym coolerze. Dla zainteresowanych: tak – chłodzenie ma podświetlenie LED RGB.

Wraitch Prism, w porównaniu z innymi fabrycznymi coolerami, jest naprawdę potężny. Niestety, taki być musi – 12 rdzeni nie chłodzi się zbyt łatwo.

Procesor w spoczynku pozostaje dość chłodny, osiągając najczęściej około 55-60 stopni, co jak na jednostkę 12-rdzeniową jest godne podziwu. Z drugiej strony w spoczynku układ pracował z niskimi częstotliwościami, a większość rdzeni pozostawała nieaktywna. Gorąco zaczęło robić się kiedy Ryzen został przyciśnięty. Po 30-minutowym stress-teście (z CPU-Z) procesor stabilnie trzymał taktowanie 3975 GHZ, ale też temperaturę 90 stopni Celsjusza. Rzecz w tym, że tę ostatnią osiągnął właściwie w ciągu kilkudziesięciu sekund od momentu uruchomienia testu. W skrócie – jest gorąco, ale bardzo stabilnie.

Podsumowanie

Ryzen 9 3900X to znakomity CPU, w którym AMD pokazało, że nie jest już tylko „tańszą opcją”. Jest opcją równorzędnie wydajną, czasami wręcz szybszą. Wszystko zależy od zastosowań. Już poprzednie generacje Ryzenów były naprawdę dobrymi jednostkami, jednak teraz w końcu udało się „czerwonym” podnieść wydajność jednowątkową na tyle, by wyraźnie zbliżyć się do Intela. Flagowy (póki co, bo we wrześniu czeka nas premiera Ryzena 9 3950X) model nowej serii możemy z czystym sumieniem polecić wszystkim budującym komputer z myślą o zastosowaniach profesjonalnych. Wydajność w grach też oczywiście jest wysoka, ale z „nadmiarowych” wątków raczej nie skorzystamy, a dość drogi Ryzen 9 3900X może być zastąpiony z powodzeniem chociażby przez tańszy model Ryzen 7 3700X.

Jednocześnie należy odnotować fakt, że oveclocking w tym CPU właściwie pozbawiony jest realnego sensu. Niby możemy podkręcić wszystkie rdzenie na raz, ale nie zawsze wiąże się to z wyższą wydajnością. PBO działa całkiem nieźle i naprawdę lepiej jest pozostawić zarządzanie częstotliwością samemu CPU.

Lider wśród nowych Ryzenów nie jest tani, ale dla osób, dla których komputer to narzędzie pracy, może być naprawdę dobrym wyborem.

Dlaczego nie wymieniam wśród zalet obsługi PCIe 4.0? Przede wszystkim ze względu na wciąż dość niejasną politykę AMD dotyczącą obsługi nowego interfejsu na starszych płytach. Posiadacze modeli opartych na X470 czy B450 będą musieli wymienić płytę, by cieszyć się nowym interfejsem? Ceny płyt z chipsetem X570 są, na tę chwilę, absurdalnie wysokie. Póki to się nie zmieni tj. póki nie zobaczymy B550 (czy jakkolwiek AMD nazwie układ klasy średniej) z obsługą PCIe 4.0, nowy interfejs pozostanie raczej zaletą dla wybranych. Mając jednak okazję, sprawdzimy co rzeczywiście wnosi PCIe 4.0 zastosowane już teraz. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.