g pro x

TEST: Logitech G Pro X – słuchawki dla graczy ze świetnym mikrofonem

Wielu producentów peryferiów dla graczy obiera złą drogę stawiając na wygląd i liczne efekty oświetleniowe. Dla prawdziwego gracza są to detale, na które reaguje wzruszeniem ramion. Dobry headset musi: być ergonomiczny, zapewniać świetny dźwięk przestrzenny i - o czym zapomina większość producentów - musi mieć również mikrofon, który zapewni czysty dźwięk. Logitech nie tylko nie zapomniała o tym ostatnim, ale też wyniosła go na nowy poziom.

Jakość dźwięku G Pro X

Zanim podpięłam słuchawki pod DAC do PC przetestowałam je ze smartfonem. Przy domyślnych ustawieniach G Pro X grają nieźle, ale jak na mój gust, mają zbyt dominujący bas i za „świszczącą” górę. Kiedy przytłumiłam nieco niskie i wysokie tony, zostawiając środek bez zmian, słuchanie muzyki okazało się naprawdę przyjemne. Dźwięk dobrze otacza słuchacza, a głosy są wyraźne. Dzięki temu G Pro X zdają też egzamin przy oglądaniu filmów na smartfonie oraz graniu w gry mobilne. Warto dodać, że na krótszym z kabli znajdziemy mikrofon, o którym jeszcze napiszę szerzej w kolejnych akapitach.

g pro x

Pewien kłopot miałam z instalacją słuchawek do komputera. Po pobraniu oprogramowania Logitech G Hub i podpięciu zestawu przez DAC do USB oprogramowanie najpierw nie widziało w ogóle mikrofonu, a po restarcie Windowsa całego headsetu. Po klasycznych sztuczkach ze zmianą portów USB i reinstalacją, a także szukaniem pomocy na forach, w końcu doszłam do przyczyny problemu. Jest to błąd związany z Windows 10 i kwestią niepoprawnego zastępowania sterowników dźwięku. Przy okazji jednak znalazłam komentarze wielu internautów narzekających na wspomniane oprogramowanie Logitecha w tym modelu z innych powodów, dlatego uczulam, że początki korzystania z G Hubu mogą być bolesne.

Reklama

Natomiast kiedy już wszystko zadziała poprawnie, możemy rozkoszować się bardzo przyzwoitym dźwiękiem. Słuchawki są dynamiczne, w pełni pozwalające zachwycić się symfonicznymi, skomplikowanymi utworami. Ten dominujący bas, o którym pisałam wcześniej DAC znacząco minimalizuje – na tyle, że w zasadzie nie odczuwałam potrzeby zabawy korektorem. Dzięki przetwornikowi całość brzmi bardziej miękko i ciepło, a przede wszystkim czysto. Gdybym nie miała porównania z innymi headsetami pewnie byłabym z G Pro X całkowicie zadowolona. Lepszą przestrzeń i większą separację dźwięków zapewniają wspomniane już słuchawki Creative’a i to nawet bez włączonej opcji holografii.

Tu warto wspomnieć, że zastosowanie przyzwoitego zewnętrznego DAC-a poprawia jakość dowolnych słuchawek, nawet takich za 30 zł. Wyraźnie dodaje on głębi i wzmacnia dźwięk. Kupując zatem G Pro X otrzymujecie „w gratisie” fajne akcesorium, które wykorzystacie w przypadku innych headsetów.

W przypadku muzyki nie włączałam opcji dźwięku przestrzennego, bo brzmiał on nad wyraz sztucznie i irytował przy odsłuchu. Ale do filmów i gier funkcja okazała się idealna. Nie miałam problemu z rozpoznawaniem skąd dobiega mnie dźwięk w grach takich jak „Warframe” czy „Warface”. Świetnie się sprawdził w produkcjach pełnych akcji, jak i grach niezależnych, w których muzyka stanowi nieodłączny element atmosfery. Od gamingowego headsetu nie da się wymagać niczego więcej. No, poza świetnym mikrofonem…

Mikrofon G Pro X

I tak przeszliśmy do elementu, który najmocniej wyróżnia Logitech G Pro X od innych słuchawek dla graczy. Za konstrukcję mikrofonu odpowiada tutaj Blue Microphones, a więc producent, którego doskonale znają streamerzy i vlogerzy. W efekcie powstał headset, który cechuje się ponadprzeciętną jakością rejestrowanego głosu. Moi koledzy na Discordzie od razu usłyszeli, że korzystam z innego mikrofonu niż zwykle.

To, co mnie najbardziej ucieszyło, to nie tylko sama kwestia klarowności, która najzwyczajniej w świecie gwarantuje poprawną komunikację, czy to na poziomie tradycyjnych pogaduszek, czy w trakcie gry sieciowej, ale bardzo bogate efekty technologii BLUE VO!CE!. Jest to tak naprawdę szereg ustawień, które pozwalają do woli manipulować rejestrowanym głosem. Zapomnijcie o odpustowych efektach przekształcających naszą mowę na taką stylizowaną na robota czy wiewiórkę. BLUE VO!CE! pozwala na delikatne modyfikacje takich parametrów jak rozpiętość tonalna, tłumienia dźwięków poniżej określonej częstotliwości, regulacja tonów niskich, wysokich i średnich.

Nawet jeżeli nazwy poszczególnych modyfikatorów nic nam nie mówią, to wystarczy pobawić się suwakami, by usłyszeć różnicę. Dodatkowo znajdziemy tu także już gotowe presety opracowane przez esportowców, jak i samego Logitecha. Mi najbardziej spodobał się efekt stacji FM, który ładnie czyścił głos ze wszystkich niedoskonałości. Niestety, pomimo wielu prób nie udało mi się wyeliminować do końca rejestrowania najbardziej oczywistych „przeszkadzajek” – odgłosu uderzanych klawiszy klawiatury mechanicznej oraz kliku myszką. Wiadomo, nie jest to ta sama jakość, co w przypadku flagowych mikrofonów Blue Microphones np. Yeti Pro, ale wśród gamingowych headsetów to na pewno górna półka.

Reklama

Po prawdzie jednak wydaje mi się, że siła mikrofonu tkwi nie w jego konstrukcji, ale właśnie w oprogramowaniu. Technologia Blue VO!CE! w teorii nie powinna przecież działać z innymi sprzętami, a jednak, gdy podepniecie dowolny mikrofon pod DAC do PC to również będziecie mogli skorzystać z opisanych wyżej efektów.

Oprogramowanie

Pomijając wspomniane już problemy początkowe, później nie miałam z softwarem żadnych kłopotów. G Hub ma dość ascetyczny interfejs na pierwszy rzut oka. Headset ma trzy główne zakładki: mikrofon, korektor i akustykę. Tą pierwszą zakładkę już widzieliście na nagranym filmie. To zdecydowanie najbardziej rozbudowana opcja ze wszystkich. Zadziwić może natomiast kolejna, czyli korektor. Ma on jedynie pięć zakresów. To nawet w przypadku mobilnych korektorów dźwięku spotyka się większy zakres.

Podobnie jak w przypadku sekcji mikrofonowej, tak i tutaj znajdziemy ustawienia wstępne stworzone przez esportowców takich jak Myth czy Bjergsen z TSM. Co istotne, nasz ulubiony profil można zapisać do pamięci DAC. Później, nawet bez oprogramowania, będziemy słyszeć wszystko według zapisanych ustawień. Szkoda jedynie, że nie ma opcji zapisywania do pamięci słuchawek. Dzięki temu rozwiązaniu dałoby się korzystać z profili także na innych niż PC sprzętach.

g pro x

W ostatniej zakładce możemy nie tylko wyregulować głośność słuchawek i mikrofonu, ale też włączyć odsłuch, co zdecydowanie polecam zrobić na wstępie, by na bieżąco słyszeć zmiany przy modyfikowaniu ustawień. W tym samym miejscu włączymy też dźwięk przestrzenny i wyregulujemy głośność dla każdego z symulowanych siedmiu kanałów.

Reklama

Podsumowanie

Logitech G Pro X to wygodny i bardzo dobrze brzmiący headset, którego siłą jest przede wszystkim oprogramowanie. Dzięki niemu, przyzwoity mikrofon dołączony do zestawu staje się jeszcze lepszy, a wirtualny dźwięk przestrzenny da się skonfigurować do własnych preferencji. Za cenę 499 zł otrzymujemy komplet, wobec którego żaden z graczy nie przejdzie obojętnie. Zdecydowanie warto rozważyć ten zakup zwłaszcza, gdy gra się dużo w gry sieciowe, w których komunikacja głosowo na wysokim poziomie jest kluczowa. | CHIP

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.